Bardzo ostre słowa na pomeczowej konferencji

Przedstawiamy pomeczowe wypowiedzi szkoleniowców Chrobrego i Celulozy Janusza Kubota i Rolanda Heppnera oraz zawodników Michała Bukraby i Michała Rajkiewicza. Głos o bieżących sprawach pozasportowych w klubie zdecydował się zabrać trener Kubot, a do obraźliwych komentarzy pod adresem zawodników z Lubina odniósł się obrońca Chrobrego.
Ze swojej strony ograniczamy się jedynie do przytoczenia słów, które podczas niej padły, pozostawiając je bez komentarza.

Przedstawiamy pomeczowe wypowiedzi szkoleniowców Chrobrego i Celulozy Janusza Kubota i Rolanda Heppnera oraz zawodników Michała Bukraby i Michała Rajkiewicza. Głos o bieżących sprawach pozasportowych w klubie zdecydował się zabrać trener Kubot, a do obraźliwych komentarzy pod adresem zawodników z Lubina odniósł się obrońca Chrobrego.
Ze swojej strony ograniczamy się jedynie do przytoczenia słów, które podczas niej padły, pozostawiając je bez komentarza.

Janusz Kubot, trener Chrobrego: To był typowy mecz w naszym wykonaniu. Dochodzimy do wielu sytuacji, ale nie potrafimy tego wykorzystać i w końcówce było bardzo nerwowo. Bramka padła w bardzo dziwnych okolicznościach. Chyba jakieś fatum wisiało nad naszą drużyną. Chciałbym przy tym pogratulować drużynie, że mimo ciążącej presji potrafiła to udźwignąć i wygrać.

Michał Bukraba, obrońca Chrobrego: Cieszę się, że miałem jedną sytuację i zamieniłem ją na bramkę. Jak widać mamy problem ze skutecznością. Ze stałych fragmentów gry stwarzamy zagrożenie, jednak ciągle coś staje nam na przeszkodzie. Jak nie bramkarz to obrońcy. Po golu ciśnienie z nas zeszło i grało się o wiele swobodniej. W końcówce było trochę nerwowości. Goście mieli swoją szansę, ale to nam dopisało szczęście. Do Nowej Soli jedziemy po wygraną i liczymy, że będziemy już do końca zwyciężać i zostaniemy liderem po jesieni.

Roland Heppner, trener Celulozy: Przyjechaliśmy z takim samym nastawieniem, jak w zeszłym roku i takim samym wynikiem zakończyło się to spotkanie. Szukaliśmy swojej szansy z kontrataku. Skupiliśmy się na tym, aby nie stracić bramki, ale w drugiej połowie nie ustrzegliśmy się błędu. W końcówce mieliśmy jedną szansę i żal, że nie udało jej się wykorzystać, jednak to było wszystko na co dzisiaj nas było stać.

Michał Rajkiewicz, obrońca Celulozy: Czekaliśmy na kontratak. Niestety z pretendentem do awansu ciężko jest wygrać, jeśli nie wykorzystuje się sytuacji i nie strzela bramki, stąd też i nasza porażka.

Trener Janusz Kubot zdecydował się odnieść w bardzo dosadnych słowach do sytuacji związanej ze swoją dymisją, której domagał się wiceprezes klubu Janusz Piechocki:

Pan Piechocki od kilku tygodni tworzy wokół mnie niezdrową atmosferę z dwóch powodów. Pierwszy z nich to taki, że na zarządzie klubu powiedziałem mu co o nim myślę, w związku z jego zachowaniem wobec mnie i piłkarzy. Drugim czynnikiem, który determinuje takie zachowanie wiceprezesa jest polityka, w którą jest zaangażowany, więc wyciera sobie buty moim nazwiskiem, aby być na czołówkach gazet. Zgadzam się z tym, że na zarządzie można postawić wniosek o odwołanie trenera, ale to trzeba zrobić w kulturalny sposób, a tego brakuje panu Piechockiemu. Nawet jeśli przeszedłby taki wniosek, to najpierw należy poinformować o nim trenera i zawodników, a nie media. A zrobiono na odwrót. Wszystko to jest robione politycznie, ponieważ panu Piechockiemu zależy na tym, aby być zauważonym w Głogowie.
Jeżeli weźmiemy pod uwagę tylko aspekty sportowe, to nie widzę problemu. Gdy ja tu przychodziłem to w Chrobrym nie mówiono o awansie. Nie mam żadnego zapisu w kontrakcie mówiącego o tym, które miejsce powinienem zająć. I nagle wokół mnie tworzy się presja. Wiadomo, że klub jakim jest Chrobry ma określony budżet i staramy się pozyskiwać dość tanich zawodników. Po moim przyjściu budżet przecież nie uległ zmianie. Zawodnicy z Lubina, którzy są w naszym zespole grają za takie pieniądze, że wielu nie zgodziło by się za nie wyjść na trening. Dlaczego pan Piechocki nie załatwi zawodnika z pierwszej ligi, który poprawiłby poziom zespołu, tylko od razu szczeka. Ciężko nam się gra z zespołami, które nastawiają się tylko na obronę. Ale to trzeba chcieć zauważyć. Tak samo mamy niekorzystny kalendarz gier, gdzie mieliśmy już aż siedem wyjazdów z najlepszymi rywalami. Na wiosnę mamy ich u siebie i jeśli wygramy to będzie wielka szansa na awans. Pan Piechocki nie chce tego zauważyć, bo prowadzi nieczystą grę, co mi się bardzo nie podoba. Mamy młody zespół, który potrzebuje cierpliwości, a gra pod presją wywoływaną przez ludzi rządzących klubem temu nie służy. Gramy cały czas trójką napastników, a tak mało kto gra w tej lidze. Na pewno nikt nam nie zarzuci, że mecze w naszym wykonaniu to są szachy. Gramy otwarcie, chociaż czasem jesteśmy kontrowani, ale kibice nie mogą narzekać na brak emocji. Uważam, że jesteśmy na bardzo dobrej drodze, aby ten klub zaczął bardzo fajnie funkcjonować i nie zgodzę się z opiniami, że zrobiliśmy złe transfery.
Zgodzę się z tym co mówi pan Piechocki, że to co się dzieje wokół pierwszego zespołu to jest farsa. Dlatego, że on jako osoba odpowiedzialna za finanse w klubie zapłacił dodatkowemu obserwatorowi z PZPN-u z Wałbrzycha, na mecz pomiędzy Arką Nowa Sól, a Górnikiem Wałbrzych z ostatniej kolejki ubiegłego sezonu. Farsą jest to, że pan Piechocki zapłacił pieniądze za tego obserwatora.

Michał Bukraba odniósł się za to do negatywnych komentarzy z trybun pod adresem zawodników Chrobrego z Lubina.

Powiem szczerze, że słyszałem kilka takich komentarzy. Powiem otwarcie, jestem z Lubina i jestem kibicem Zagłębia. Mam ten klub w sercu. Na dzień dzisiejszy gram jednak w Chrobrym i staram się wykonywać swoją pracę jak najlepiej potrafię. Nie jest to miłe, ale jestem doświadczonym piłkarzem i sobie z tym radzę, ale młodzież ma z tym spore problemy.