Chrobry Głogów – Polar Wrocław 2-1 (0-1)

Niezwykle emocjonujące spotkanie obejrzeli Ci, którzy w sobotnie popołudnie postanowili odwiedzić stadion przy Wita Stwosza. A jest ich co raz mniej, do czego w największym stopniu przyczynili się nasi piłkarze, poprzez ostatnio osiągane wyniki.
Drużyna Chrobrego do meczu z Polarem przystąpiła w osłabieniu – cały czas pauzuje Łukasz Plewko, na trybunach zasiadł także bohater spotkania w Świebodzinie, a zarazem nasz najlepszy strzelec w rundzie wiosennej Henryk Cackowski.
Piłkarzom obu jedenastek przyszło zmierzyć się w strugach deszczu, co miało wpływ na obraz gry w I części pojedynku. Z boiska „wiało” nudą. Pomarańczowo-czarni mieli co prawda widoczną gołym okiem przewagę, ale nie potrafili tego przywileju wykorzystać. Polar nastawił się na grę w defensywie i wyprowadzanie kontrataków, co udawało im się perfekcyjnie – zarówno jedno jak i drugie. Po jednym z nich, piłkę otrzymał wychodzący na czystą pozycję zawodnik gości, jednak ta okazała się na tyle cwana, że zaplątała mu się między nogami. Jeszcze groźniejsza była akcja z 39. minuty meczu. Rajd Wrocławian przez większą cześć boiska zakończył się idealnym wysunięciem futbolówki pod nogi Michała Zbocha, a ten potężnym strzałem zza pola karnego nie dał szans Cuperowi. Odpowiedzieć próbowali nasi zawodnicy i sztuka ta udałaby im się, gdyby golkiper przyjezdnych nie wypiąstkował mocnego uderzenia z rzutu wolnego, wykonywanego z narożnika pola karnego.
W II odsłonie widowisko znacznie się ożywiło, a Chrobry z każdą minutą zdobywał co raz większą przewagę, by ostatecznie zamknąć gości na ich własnej połowie. Strzały zza pola karnego z 53. i 55. minuty pozostawiały jeszcze wiele do życzenia – w pierwszym przypadku – wprost w bramkarza, w drugim zaś – ponad poprzeczką. Lepiej było w 62. minucie, kiedy mieliśmy aż trzy niezwykle dogodne okazje w przeciągu kilkudziesięciu sekund. Po raz kolejny niesamowitymi interwencjami popisał się stojący między słupkami Polaru Krawczyk, który dwukrotnie piąstkował na rzut rożny uderzenia naszych zawodników – najpierw potężną „główkę” z 2-óch metrów, następnie lekkie „muśnięcie” tuż z przed samej linii bramkowej. Wyczyny Krawczyka wywoływały zdumienie na trybunach, tym bardziej, że w obu przypadkach nie pomagał mu żaden z obrońców. Kolejne uderzenie przeszło obok słupka. Stare porzekadło „niewykorzystane sytuacje się mszczą” całkowicie się nie sprawdziło, bowiem w 3. minuty później piłka wreszcie wylądowała w siatce przyjezdnych. Korner wykonywał Piotrowski, uderzona przez niego piłka zahaczyła o jednego z zawodników, po czym szczęśliwie wylądowała na głowie wysokiego Remigiusza Smolina i odbijając się od poprzeczki wpadła do środka. Już chwilę później mogliśmy objąć prowadzenie, jednak Druciak, który wyszedł do wypuszczonej przez bramkarza piłki, nie wiedzieć czemu, ale mocno przymierzył wprost w niego, choć mógł zrobić z nią co mu się tylko rzewnie podobało… Golkiper przyjezdnych bronił jeszcze 2-krotne uderzenia głową pomarańczwo-czarnych – po jednym z nich, w 84. minucie, kiedy to z trudem na róg wybił kozłującą przed nim futbolówkę, doznał kontuzji. Okazała się na tyle poważna, że musiał go zastąpić Piotr Spigiel, któremu wejścia na murawę zajęło… 5 minut. Ociągłość przypłacił w swojej pierwszej interwencji – już w doliczonym czasie gry, po jednym z uderzeń, wybił „gałę” przed siebie, jednak wobec dobitki Piotrowskiego był bezradny. Za manifestację radości po tym trafieniu, Damian został ukarany żółtym kartonikiem (beznadziejny przepis). Mecz potrwał jeszcze kilka minut, lecz piłkarze Polaru nie potrafili przebić się przez naszą defensywę.

Zasłużone zwycięstwo piłkarzy Chrobrego. I część gry to chyba zlekceważenie przeciwnika, którego piłkarze występowali bez jakichkolwiek kompleksów. Śmiało można stwierdzić, że kibice Polaru (jeśli takowi istnieją) powinni być dumni ze swoich zawodników. Za swoje występy nie otrzymują ani grosza, a „gryzą trawę” niemiłosiernie i niezwykle ambitnie. Brawo! Pomyśleć, co byłoby, gdyby wypłacano im przynajmniej minimalne stawki, premie… II połowa to całkowite zepchnięcie rywala do „parteru”, co zaowocowało 2-oma celnymi trafieniami. Pozostaje pytanie – tylko czy aż 2-oma? Martwi fakt, że w przeciągu 90-ciu minut trwania meczu, mając tak ogromną przewagę i tyle dogodnych sytuacji, nie potrafili wykazać się przynajmniej 50-procentową skutecznością.

Warto też odnotować, że piłkarze Chrobrego oba gole zadedykowali nowo narodzonemu synowi Leszka Wspaniałego – Kubusia. Gratulujemy i oby kiedyś on był równie oddany głogowskiemu sportowi.

Chrobry Głogów – Polar Wrocław 2-1 (0-1)

Bramki:

Chrobry: Smolin (65’) Piotrowski (90’)
Polar: Zboch (39’)

Widzów: ok. 500
Gości: 0