Czas Mandziejewicza!

Znamy już zastępcę Wojciecha Drożdża na stanowisku trenera Chrobrego. W poniedziałek popołudniu Zarząd dokonał wyboru spośród trzech kandydatów. Od teraz ciężar walki o utrzymanie zespołu w III lidze będzie spoczywał na barkach znanego nie tylko w Głogowie Zbigniewa Mandziejewicza. Taki postawiono przed nim cel. Jeśli wywiąże się z zadania, umowa, którą obecnie podpisano na okres rundy wiosennej, zostanie przedłużona.

Charakteryzując sylwetkę Zbigniewa Mandziejewicza należy przede wszystkim wspomnieć o jego karierze piłkarskiej. Doprawdy, jest o czym. Urodził się w 1962 roku we Lwówku Śląskim. Jako piłkarz występujący na pozycji obrońcy swoje pierwsze kroki stawiał w BKS-ie Bolesławiec, którego jest wychowankiem. Po kilku latach trafił do wrocławskiego Śląska – I-ligowego wówczas klubu, którego barw bronił przez 10 sezonów, na co składało się ponad 200 spotkań oraz blisko 30 bramek! Z WKS-em świecił spore, choć nie największe, sukcesy. Wtedy chyba jeszcze nie przypuszczał, że te czekają na niego w Warszawie, o czym zaraz. Wracając do Śląska – to nie tylko wywalczenie Pucharu i Superpucharu naszego kraju, ale i reprezentowanie wrocławskiej „jedenastki” na arenie międzynarodowej – obecny wtedy Puchar Zdobywców Pucharów i pojedynek Śląska z hiszpańskim Realem Sociedad San Sebastian, a więc ostatni mecz wrocławian europejskiej rangi po dzień dzisiejszy. W dalszej kolejności przeniósł się do Legii Warszawa. Tej Legii, która sięgała wówczas po 2 tytuły Mistrza i tyle samo Pucharów Polski, a która w roku 1996 zadziwiła całą rodzimą, piłkarską brać dochodząc do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Sam Mandziejewicz zresztą często widziany był w „jedenastce”, jaka wychodziła na przeciw zagranicznym rywalom, a jaka odpadała z europejskich rozgrywek w pojedynku z Panathinaikosem. Łącznie dla „stołecznych”, w lidze, strzelił 8 goli w ponad 80 meczach. Później były jeszcze 2 austriackie kluby i GKS Katowice występujący na najwyższym szczeblu. Obecny szkoleniowiec Chrobrego rozegrał w polskiej lidze grubo ponad 300 spotkań, blisko 40 razy trafiając do siatki przeciwnika, co daje mu pozycję w czołówce klasyfikacji krajowych zawodników.
Mandziejewicz z czasem zaczął się usuwać na bok, przechodząc powoli do trenerki. Dosyć oryginalnie pojmowanej, bo niejednokrotnie wydawał polecenia swoim podopiecznym z samej murawy. W tym przypadku aż takich sukcesów nie zdołał się dorobić. Prowadził głównie kluby dolnośląskie, tułający się po niższych klasach, często zresztą je zmieniając. W Głogowie pamiętamy go z jesieni 2001 roku. Zostawił naszą drużynę w środku tabeli na półmetku rozgrywek, co ostatecznie spartaczył inny „trener” (z podkreśleniem na cudzysłów). Największy tryumf w tym rzemiośle osiągał z innymi ekipami – w II lidze prowadził Odrę Szczecin, w III Chemika Police, z którym zawędrował do półfinału PP. W sezonie 2002/2003 był szkoleniowcem Gawina Królewska Wola, rywala „pomarańczowo-czarnych” w walce o zwycięstwo na IV-ligowym froncie. Przegrał nieznacznie, bo ze swoim zespołem uplasował się tuż za naszym. Później był jeszcze m.in. III-ligowy Ruch Wysokie Mazowieckie (ściągnął wówczas do siebie Łukasza Plewkę) czy epizod z Lechią Dzierżoniów. Z tej ostatniej zrezygnował sam, ponosząc 8 porażek na 8 spotkań.
Nigdy nie zapomina o czynnym uprawianiu sportu. Takim oto sposobem pogrywał sobie w b-klasowej Odrze Wrocław, a z oldbojami Śląska wywalczył Mistrzostwo Polski.

Na co liczymy? Na to, wyciągnie Chrobrego z dna III-ligowej tabeli, a odbicie od niego będzie na tyle duże, że pozwoli uchronić nas przed spadkiem o klasę niżej. Wyzwanie, które od teraz spoczywa m.in. na jego barkach, jest ogromne. Powodzenia!

foto: www.90minut.pl

W związku ze zmianą na stanowisku trenera uruchomiliśmy sondę, w której pytamy Was o opinię na temat rozwoju wydarzeń w tym kierunku.