Czwarte zwycięstwo z rzędu

Miło było w końcu zobaczyć mecz z grupą fanów, która coś działa po drugiej stronie trybun. Widać było, że kibice Promienia zmobilizowali się na pojedynek z Chrobrym. Mimo niesprzyjającej pogody zebrali w młynie ponad 100 osób, prezentując przy tym efektowną oprawę ultras. Z dopingiem było już gorzej. O ile na początku żarscy kibice ruszyli z impetem pod tym względem, o tyle później byli wyraźnie mniej słyszalni, a w momentach, w których doping powinien trzymać jakiś fason, czyli prezentacjach, w zasadzie w ogóle. Dlatego pod tym względem wyszliśmy chyba nieco lepiej, ale też nie ma sensu wyliczać. Tak czy inaczej, Promień, jak na swoje możliwości, przez 90 minut prezentował się dobrze. Z naszej strony 107 osób, a więc po raz siódmy w sezonie przekraczamy okrągłą setkę, systematyczny doping i skromna oprawa z wykorzystaniem przemycanej pirotechniki. Szkoda tylko, że gol na 3:2 nie padł bliżej nas, bo sektora to by chyba nie było. I nas w nim 🙂 Wyjazdem na Promień zakończyliśmy bardzo udany sezon 2008/09. Oczywiście udany pod względem kibicowskim.

Mecz korzystniej rozpoczął się dla Promienia. Akurat wchodziliśmy na obiekt, gdy Mateusz Żebrowski w 21. minucie pokonywał Michała Długosza. W tej części najbliżej doprowadzenia do wyrównania był Konrad Węglarz, który uderzył w długi róg, ale płasko bitą piłkę w ostatniej chwili zdążył jeszcze przypadkowo trącić zawodnik z Żar i ta ostatecznie zatrzymała się na słupku. Więcej działo się w drugiej odsłonie. Chrobry posiadał inicjatywę i wykorzystywał ją najlepiej, jak potrafi. W 56. minucie Damian Ałdaś potężnym uderzeniem z dystansu niemal w samo okienko dał Chrobremu remis, w 79. po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę głową uderzył najpierw Piotr Błauciak, a gdy ta odbiła się jeszcze od murawy, przed samą linią bramkową dobił ją Remigiusz Smolin. Goście zdołali jeszcze odpowiedzieć. Na 4 minuty przed końcem z ostrzejszego kąta futbolówkę zmieścił między słupkami, choć ledwo ledwo, Łukasz Czyżyk i tak naprawdę istniały obawy co do końcowego wyniku. Przecież głogowianie nie są znani z tego, że tracąc bramkę w końcówce, sami potrafią jeszcze się podnieść. Nie myśleli jednak o przeszłości i śmiało ruszyli do przodu. Już w doliczonym czasie gry Mateusz Niedźwiedź wykorzystał kawałek wolnej przestrzeni, silnym uderzeniem z ponad 20 metrów nie dając szans bramkarzowi. Piłka dostała takiej rotacji, że zanim jeszcze zatrzepotała w siatce, można było wywróżyć, że jednak to zrobi.
Chrobry kontynuuje więc serię czterech zwycięskich spotkań. Czterech pod wodzą trenera Jarosława Wielgusa. Nie awansuje jednak na 5. miejsce w tabeli, bo po zwycięstwo w Świebodzinie Motobi utrzymało 4 oczka przewagi nad głogowianami. Z kolei w ostatnim meczu sezonu m.in. od Chrobrego może zależeć, czy do baraży o II ligę załapie się Polonia czy Wulkan/MKS.

Zobacz galerię zdjęć ze spotkania.