Falstart z prawdziwego zdarzenia

W Głogowie pojawiło się ok. 90-ciu kibiców Odry Opole wraz z ich zgodowiczami z Lubina (wcześniej zamówili 100 wejściówek). Na stadion wchodzą ratami, wywieszają 1 flagę OKS-u i 3 Zagłębia. Słyszalni może ze 3 razy. Nas w sektorze do 110-ciu osób.

Nie ma co ukrywać, że frekwencja na własnym terenie nie jest naszą mocną stroną. Doping na dobrym poziomie, prowadzony przede wszystkim w II części meczu. Na płocie 3 fany – „CHROBRY” z buldogiem, „FANATYCY” oraz „NASZ PIASTOWSKI GŁOGÓW”. Wisi także transparent popierający kibiców Zawiszy Bydgoszcz w ich walce o klub, ale to nie jedyne płótno towarzyszące temu spotkaniu. Na kilka minut pojawia się kolejne o treści „TRAFIONY NIEZATOPIONY” z nawiązką do popularnej gry w… „statki”. Towarzyszą temu gormkie „ISTNIEJMY NIE ZGINIEMY!”. Całość jest adekwatna do sytuacji, jaka miała miejsce podczas jednej z kwietniowych nocy… Ponadto trochę ultrasujemy. Głównym elementem środowego pokazu była przezroczysta, podświetlona racami, folia z napisem „NASZE KOCHANE BARWY”, do czego wkomponowano kartoniadę w kolorach klubowych – niebieskim, pomarańczowym, czarnym i zielonym, co dało ciekawy efekt.
Frekwencja ogółem na obiekcie podobna do tej z sobotniego meczu z Gawinem Królewska Wola, czyli bez rewelacji jak na jeden z ciekawszych pojedynków w całym sezonie. Może i nawet trochę mniejsza… To było zresztą do przewidzenia, a jeszcze bardziej oczywisty jest fakt, że na kolejnym będzie już tylko garstka, za co podziękować należy naszym piłkarzom.

Nie wszyscy zdążyli zająć miejsca na trybunach, a na tablicy świetlnej już było 0-2. Nie było osoby, którą nie wstrząsnełoby pierwsze 120 sekund. Gwizdek sędziego rozpoczynający zawody, akcja gości prawą stroną boiska, dośrodkowanie, na piłkę nabiega Filipczak i bez problemu nogą umieszcza ją w siatce. Piłkarze Chrobrego nie zdążyli dojść do siebie, a rywale wyprowadzają kolejną akcję i znów dośrodkowanie z tej samej strony murawy. Tym razem kłopotów z umieszczeniem futbolówki w bramce nie ma Dzierżenga, który oddaje strzał głową. Ewidentne błędy naszej defensywy, która przeszkadzała chyba sobie, zamiast zawodnikom z Opola. W kilkanaście minut później, w których niepodzielnie rządzili goście, 2-krotnie próbowali zrewanżowac się pomarańczowo-czarni. W pierwszym przypadku strzał naszego zawodnika z narożnika pola karnego pewnie wyłapuje golkiper Odry – dobrze wszystkim znany Zbigniew Smółka. Chwilę później również uchrania swój zespół od utraty bramki – po dośrodkowaniu i uderzeniu głową, piłka odbija się jeszcze od murawy, ale nie jest w stanie zaskoczyć bramkarza, który w ubiegłym sezonie reprezentował nasze barwy. Co nie udało się Chrobremu, pewnie wykorzystali przyjezdni. W 32. minucie po raz trzeci wrzuta w pole karne i po raz trzeci skutecznie – piłkę dopada autor drugiego gola – Dzierżenga i z kilku metrów pokonuje Cupera, który przy nieporadności kolegów z drużyny jest całkowicie bezradny. Na tym kończy się I część spotkania, toczona bezapelacyjnie pod dyktando Opolan. Od początku drugiej gra przeważnie w środkowej strefie boiska. Widoczna lekko zarysowana przewaga naszych zawodników, z której jednak przez większość czasu kompletnie nic nie wynika. Dopiero w 76. minucie Henryk Cackowski swoim mocnym i co najważniejsze celnym strzałem zza pola karnego daje cień nadziei, na której ostatecznie musimy poprzestać, mimo tego, iż Chrobry z każdą minutą co raz bardziej przyciska gości, nie pozwalając im opuścić własnej połowy. Po jednym z uderzeń Smółka efektownie wybija piłkę na rzut rożny i to wszystko, na co było stać tego dnia Głogowian…

Krótko podsumowując – co jak co, ale tego to jeszcze nie było. Czy istnieje jeszcze coś, czym piłkarze Chrobrego są w stanie nas zaskoczyć?
Jak najbardziej zasłużone zwycięstwo Odry, która grała mądrze i bardzo ambitnie. Potwierdzili tym samym swoje II-ligowe aspiracje, pokazując jednocześnie nasze miejsce w szeregu. Szkoda, że rezultat nie był 2-krotnie wyższy. Może wtedy ktoś z naszego klubu poszedłby po rozum do głowy.

Chrobry Głogów – Odra Opole 1-3 (0-3)

Bramki:
Chrobry: