Fatal error

Kolejka 19 – 31.03.2007

3:0
Stilon Gorzów 3:0 (0:0) Chrobry Głogów

1:0 Jarymowicz 68′
2:0 Malinowski 84′
3:0 Malinowski 88′

Chrobry: Cuper – Plewko, Zygier, Herbuś, Puchalski – Rola, Milkowski, Trznadel, Nitkiewicz ( 68′ Soboń) – Szuszkiewicz, Druciak ( 81′ Węglarz)

Żółte kartki (Chrobry): Plewko, Puchalski

Czerwone kartki:

Sędzia: Janusz Zalewski (Opole)

Widzów: 2500 (gości 150)

Kolejka 19 – 31.03.2007

3:0

Stilon Gorzów 3:0 (0:0) Chrobry Głogów

1:0 Jarymowicz 68′
2:0 Malinowski 84′
3:0 Malinowski 88′

Chrobry: Cuper – Plewko, Zygier, Herbuś, Puchalski – Rola, Milkowski, Trznadel, Nitkiewicz ( 68′ Soboń) – Szuszkiewicz, Druciak ( 81′ Węglarz)

Żółte kartki (Chrobry): Plewko, Puchalski

Czerwone kartki:

Sędzia: Janusz Zalewski (Opole)

Widzów: 2500 (gości 150)

Sektor gości na stadionie w Gorzowie wypełniła grupa 150 osób. Wspomagali nas fani KKS-u Kalisz w liczbie 24 osób ze swoją flagą, za co serdeczne dzięki. Dodatkowo, gościnnie pojawiło się 9 fanów czeskiego FK Teplice. Na pierwszy gwizdek arbitra oczywiście nie docieramy, wchodząc na stadion w przerwie spotkania. „Oczywiście”, ponieważ w naszych szeregach to już niemalże tradycja, a niedługo pojawienie się na meczu wyjazdowym jeszcze przed jego rozpoczęciem będziemy traktować jako wyjątkowe wydarzenie. Na obiekcie przy Myśliborskiej ludzi, jak na III-ligowe warunki, sporo. Pokaźnie wyglądał także „młyn” miejscowych, co jednak niekoniecznie przekładało się na jakość dopingu, choć z drugiej strony akustyka stadionu pozostawia nieco do życzenia. Oceniać liczby nie będziemy, zapewne dokładniej zrobią to kibice Stilonu. „Na oko” ich sektor stanowiło 350-400 fanów ZKS-u. Prezentują kilka choreografii, które innowacjami w żaden sposób nie są, ale dały ładny efekt. My natomiast ograniczamy się do dopingu, zarówno przed, jak i po utracie bramek.

Gdy pojawiamy się na Myśliborskiej w przewie meczu, na tablicy świetlnej widnieje bezbramkowy remis. Garść informacji na temat dyspozycji drużyny miała nam dać dopiero druga odsłona, której początek nie zapowiadał niczego dobrego. Stilon stanowczo podążał w kierunku bramki strzeżonej przez Cupera, co przełożyło się na momenty, w których przez kilka dobrych minut głogowianie nie potrafili opuścić własnej połowy. Z czasem gra się wyrównała, a „pomarańczowo-czarni” byli nawet bliscy objęcia prowadzenia, jednak zabrakło zimnej krwi w zamieszaniu pod bramką rywala. Odpowiedź Stilonu była bardziej zdecydowana. Akcja zaczęła się dosyć niewinnie, Ruminkiewicz z autu wyrzucił piłkę w pole karne, tam na drugi słupek przedłużył ją inny z miejscowych, a Jarymowicz mocnym uderzeniem dopełnił formalności. Przy jego strzale Cuper był bez szans, choć wcześniej mógł starać się przeciąć tor lotu piłki. Z drugiej strony skąd mógł wiedzieć, że nie zrobi tego żaden z obrońców, których nie brakowało w obrębie naszej bramki? Ten gol zdawał się mocno podciąć skrzydła Chrobremu. Co prawda gra obu zespołów jeszcze bardziej się wyrównała, ale z jedną, niestety dla nas bardzo istotną różnicą – nasi zawodnicy strzelali, a piłka przeważnie mijała słupek, szczęścia próbowali także Stilonowcy, a futbolówka po ich strzałach lądowała w siatce… 84. minuta przypominała nieco słynną „rękę Boga” w wykonaniu Maradonny, bowiem początkowo wydawało się, że i piłkarz gospodarzy niekoniecznie strzelał głową. Malinowski wyskoczył do prostopadłego podania i uderzeniem pod poprzeczkę pokonał Cupera. W tym momencie było już po meczu… Chrobry ambitnie walczył do końca, nawet po 88. minucie, która tylko postawiła przysłowiową kropkę nad „i”. Wtedy Sławka po raz kolejny pokonał Malinowski. Ten sam, na którego zwracaliśmy uwagę w przedmeczowej zapowiedzi. W tym momencie sędzia w zasadzie mógł już zagwizdać po raz ostatni – gospodarze świętowali, a nasze zapędy na połowę przeciwnika były nieudane, bo w żaden sposób nie podparte odrobiną nadziei. I nic dziwnego… Za walkę do końca piłkarze otrzymują od nas brawa, ci rewanżują się tym samym. Żegnamy się z myślą, że jeszcze nie wszystko stracono, że jeszcze wszystko da się wyprostować…

Szkoda, strasznie szkoda. Przede wszystkim dlatego, że Stilon nie pokazał super futbolu. Być może miał przewagę w II części meczu, ale na pewno nie jest to zespół, którego nie dało się pokonać na jego własnym terenie. Boli, że na tle tak grających gospodarzy wypadliśmy w ten sposób… Boli, ale mówi się trudno i oczywiście z optymizmem patrzy w kolejny mecz. W Wielką Sobotę gramy z silną Polonią Słubice. W ostatnich dwóch latach przedświąteczna sobota była dla naszych piłkarzy dniem bardzo udanym, więc czemu by tak nie tym razem…?



fot. Rabe