Gonić, gonić i dogonić…

Emocje związane z eliminacjami do ME za nami. Polska Reprezentacja systematycznie udowadnia, że nawet z beznadziejnych sytuacji wyjść można. Wyjść na tyle, by stać się – w tym wypadku – głównym kandydatem do wygrania grupy. Liczymy, że w sobotę coś udowodnią nam także piłkarze Chrobrego. A mają co… Smutną wiadomością jest fakt, że bez Remigiusza Smolina. Głogowskiego obrońcę czeka dłuższy rozbrat z futbolem, do którego powróci za ok. miesiąc.

W sierpniu ub. r. po blisko sześciu latach przerwy powrócił pojedynek Chrobrego ze Stilonem. Nie doszło jednak do spotkania kibiców obu klubów, którzy po raz ostatni, przy okazji meczu swoich drużyn, mieli kontakt 28. kwietnia 2001 roku. Wówczas na stadionie w Gorzowie pojawiło się 30 fanów MZKS-u. W sobotę nasza liczba ma być i będzie zdecydowanie większa. Z pewnością nie zawiodą także miejscowi. Mecze Chrobrego ze Stilonem od bardzo dawna wzbudzają emocje, zarówno jednej, jak i drugiej strony. Niegdyś te jak najbardziej pozytywne, co było efektem przyjacielskiej więzi pomiędzy grupami, od kilku dobrych lat rywalizacja toczy się jednak na nieco innych zasadach. Obiekt przy Myśliborskiej w Gorzowie jest jednym z tych, które w naszej III lidze należą do najliczniej odwiedzanych. Spoglądając na same statystyki można w ciemno przyjąć, że w sobotę publika po raz kolejny zbierze się w liczbie spokojnie przekraczającej okrągły tysiąc. Dopisać powinien również młyn kibiców spod znaku charakterystycznej „eSki”, o co starają się już od dłuższego czasu. Miejmy nadzieję, że atmosfera rywalizacji nie odbiegnie od co najmniej II-ligowego poziomu.

Stilon powstał w 1947 roku i, podobnie jak my, swoje największe sukcesy świecił podczas występów na II-ligowych boiskach oraz dochodząc do półfinału PP. W roku 1996 sekcję piłkarską Stilonu zlikwidowano i powstał całkowicie odrębny, ale kontynuujący tradycję poprzednika klub, już pod nazwą GKP, oficjalnie używaną po dzień dzisiejszy. W 2001 działacze klubowi podjęli decyzję o wycofaniu drużyny z III ligi. Ta rozpoczęła walkę od klasy okręgowej, by po czterech kolejnych sezonach powrócić do grona III-ligowców. Jak na beniaminka przystało, potrafili namieszać, o czym dobitnie przekonała się choćby katowicka GieKSa, która nie znalazła sposobu na gorzowian na własnym terenie. Zabierali punkty ekipie Rakowa, GKS-owi Jastrzębie, Rozwojowi i słubickiej Polonii. Do Głogowa również jechali skazani na porażkę, a do 86. minuty to my goniliśmy wynik… Całość składała się na fakt, że po kilkunastu kolejkach nasz sobotni rywal znalazł się w ścisłej czołówce, a tamtejsi fani nawet przez moment dosyć głośno myśleli o walce o II ligę.
Rundę wiosenną Stilonowcy rozpoczęli przeciętnie. Najpierw w zaległym spotkaniu ulegli minimalnie GKS-owi Jastrzębie w Gorzowie, choć obie strony zgodnie przyznawały, że sam mecz z przebiegu był na remis. Jedyna bramka padła po kontrowersyjnym zdaniem gospodarzy rzucie wolnym. Później był wyjazd do Jaworzna, gdzie „ucięli” 2 punkty tamtejszej, chyba jednak słabiutkiej Szczakowiance. Tym razem więcej z gry mieli miejscowi, częściej dochodząc do klarownych sytuacji podbramkowych. Mimo tego, to Stilon pierwszy wyszedł na prowadzenie, co na pewno dobrze świadczy o tych piłkarzach. W końcowych elementach Szczakowianka doprowadziła jednak do remisu, ustalającym tym samym wynik pojedynku. Warto dodać, że zawodnicy Stilonu mają poważne problemy z koncentracją w ostatnich minutach przed końcowym gwizdkiem sędziego. Po raz 6. stracili bramkę po 80. minucie i zawsze jest to gol, który definitywnie i nieco brutalnie odbierał im szansę na komplet „oczek”. Humory poprawili sobie zapewne potyczką w okręgowym Pucharze, gdzie pokonali na wyjeździe Łucznika Strzelce Krajeńskie 4:1.

Kadra Stilonu. Tutaj na myśl od razu przychodzi Maciej Malinowski, który z 7 trafieniami na koncie jest jednym z najskuteczniejszych strzelców w swojej grupie. Te jego 7 goli to blisko połowa wszystkich bramek zespołu, co tylko oddaje jak ważnym ogniwem jest dla klubu. Idealnym dla niego partnerem miał być Mariusz Ekiert. Miał być, ponieważ w ostatniej chwili zerwał negocjacje i wylądował w Pogoni Świebodzin. Silnym punktem drużyny jest Dawid Dłoniak, dzięki którego postawie nasz sobotni przeciwnik może poszczycić się jedną z najmniejszych ilości straconych bramek. W okresie przygotowawczym do Stilonu dołączyli m.in. obrońca Ireneusz Chrzanowski i napastnik Piotr Gajewski. Obaj są doświadczonymi graczami – pierwszy to przed laty piłkarz choćby Widzewa Łódź oraz Arki Gdynia, drugi z 13. celnymi trafieniami jesienią był najlepszy pod tym względem w swojej grupie IV ligi. Znaczących ubytków nie odnotowano.

Trenerem gorzowian jest Marek Czerniawski. Po ostatnich dwóch spotkaniach pojawiły się głosy o możliwości jego zwolnienia. Co ważniejsze, były to głosy wprost ze źródła, czyli samego klubu. Co prawda nie wypowiedziane bezpośrednio, ale w zasadzie wszyscy potrafili je dokładnie odczytać. Jeśli słusznie, to zdaje się mieć nóż na gardle, który jeszcze bardziej poczuje po ewentualnej porażce czy nawet remisie. Mamy szczerą nadzieję przyczynić się do tego.

Po raz ostatni wygraliśmy ze Stilonem 23. maja 1999 roku, choć po drodze pięciokrotnie oba zespoły mierzyły się ze sobą. W sobotę oczywiście nie chodzi o przerwanie kiepskiej passy pojedynków Stilon – Chrobry, a o kolejny krok w celu utrzymania III ligi. Każdy nas do tego przybliża, każdy daje pewność siebie, każdy jest większy od poprzedniego. Problemy kadrowe? Mamy to wątpliwe szczęście mieć je od dłuższego już czasu. Z tym zawodnikiem czy bez tamtego, trzeba grać i wygrywać. W spotkaniu z Pogonią „pomarańczowo-czarni” pokazali, że nawet w osłabieniu potrafią gryźć trawę, że aż miło się patrzy. Martwi jedynie fakt popełniania głupich błędów, w dodatku przy lub na samym polu karnym, cieszy w tej sytuacji pewny punkt, jakim jest głogowska bramka. Co tu więcej pisać… Do zobaczenia w sobotę pod halą!

Tak było kiedyś:


Kibice Chrobrego w Gorzowie wiosną 1997 roku.


Kibice Chrobrego w Gorzowie wiosną 2001 roku.

Stadion przy ul. Myśliborskiej 1 w Gorzowie:

Pojemność: 8000 miejsc (800 siedzących)


Sektor dla gości za jedną z bramek (fot. www.stilon.pl).