Gonimy piłkarską Europę

Większość zespołów naszej grupy III ligi rozpoczęła już długie przygotowania do rundy rewanżowej. Działacze części z nich zapewne chcieliby mieć tylko problemy pokroju: jakiego zawodnika zatrudnić czy z kim rozegrać sparing. Polski futbol, zgodnie z zapewnieniami byłych już władz PZPN-u, zmierza do przodu, doganiając Europę. Tak ją doganiamy, że co raz częściej słyszymy o upadkach klubów.

Chyba najgorsza sytuacja panuje w Nowej Soli. Prezes Dozametu zrezygnował z pełnionej funkcji, a podstawowi piłkarze, których zrzeszał lubuski klub, zdążyli to zrobić na długo przed nim. Mowa choćby o Radosławie Flejterskim, Łukaszu Kałużnym czy Mariuszu Ekiercie. Wszyscy trzej byli autorami 13 bramek dla swojej drużyny w rundzie jesiennej. O tym, jak bardzo znaczyli niech świadczy fakt, iż nowosolski zespół w I rundzie zdobył ich łącznie 20. Ci zawodnicy, którzy cały czas trwają przy tonącym okręcie, a jest ich niewielu, muszą się przygotowywać na własną rękę. O oficjalnym rozpoczęciu przygotowań do rozgrywek nie ma póki co mowy… Nic więc dziwnego, że co raz głośniej słychać o tym, jakoby drużyna nawet miała nie wystartować 7. kwietnia, nic więc dziwnego, że nowosolskiej piłce towarzyszy wręcz pogrzebowa atmosfera.
Dozamet zajmuje obecnie 11. miejsce w tabeli z przewagą 5 punktów nad Chrobrym Głogów.

Kolejny lubuski klub i podobne kłopoty. Mowa o Lechii Zielona Góra. Jej długi wynoszą na chwilę obecną ok. 300 tys. zł. Cały czas zgłaszają się wierzyciele. Wszyscy wracają z pustymi rękoma, bo przyszłościowe perspektywy finansowe zielonogórzan pozostawiają wiele do życzenia. W zasadzie to nie ma żadnych. Ostatnio wypowiedziano nawet umowę wynajmu pomieszczeń klubowych, co zdaje się być przysłowiowym wbiciem gwoździa w trumnę. Sam prezes klubu nie wyklucza możliwości wycofania się z III-ligowych rozgrywek, dodając przy tym, że tak źle, a w zasadzie dramatycznie, nie było nigdy.
Lechia plasuje się na 12. miejscu w ligowej stawce, mając 4 „oczka” więcej od naszego zespołu.

Na skraju bankructwa znajduje się Szczakowianka. Jak podkreślają jej włodarze, jedynym wyjściem z tragicznej sytuacji jest zjednoczenie jaworznickich klubów oraz sponsorów pod jednym szyldem. Słowa „fuzja” unikają, ale jak inaczej to wytłumaczyć? Owe stowarzyszenie miałoby uratować nie tyle III ligę dla „Szczaksy”, co cały futbol w mieście, znajdujący się w poważnym kryzysie. Niegdyś Szczakowianka występowała na boiskach Ekstraklasy, a obecnie IV-ligowa Victoria swoje mecze rozgrywała o 2 szczeble wyżej. Dziś oba kluby konsekwentnie zmierzają na dno. Odpowiednie dokumenty zostały już złożone w siedzibie ŚlZPN-u. Jeśli „opiekun” III ligi gr. 3 nie spojrzy przychylnym okiem na projekt, działacze Szczakowianki będą musieli ogłosić upadłość klubu. W międzyczasie Wydział Dyscypliny nałożył na „Szczaksę” zakaz dokonywania transferów, co jest wynikiem niezrealizowania zobowiązań finansowych. W ekipie naszego ligowego rywala nie ma już Łukasza Błasiaka i Adama Lichoty – piłkarzy, którzy w rundzie jesiennej zdobyli dla swojej drużyny łącznie 6 bramek. Odszedł także Artur Adamus, doświadczony i niezwykle ceniony obrońca, jednocześnie kapitan zespołu.
Szczakowianka jest 9. w tabeli i ma obecnie o jeden rozegrany mecz mniej od Chrobrego. Głogowianie tracą do niej 8 punktów.