Ireneusz Mamrot: pewne rzeczy chciałbym zmienić

– Każdy trener ma swoje pomysły. Na pewno pewne rzeczy chciałbym zmienić, ale jednocześnie nie psując tych dobrych. Skoro drużyna jest na pierwszej pozycji, to znaczy tylko tyle, że nie przychodzę w miejsce, w którym od początku trzeba coś budować. To zespół, który ma solidne fundamenty. Okres przygotowawczy i sparingi pokażą, gdzie są braki i nad tym popracuję – powiedział Ireneusz Mamrot (40 l.), który w czwartek został przedstawiony mediom jako nowy trener Chrobrego Głogów. Pochodzący z Trzebnicy trener wcześniej pracował z miejscową Polonią (3 miejsce w III lidze w sezonie 2009/10) i Wulkanem Wrocław (awans rok po roku z klasy B do IV ligi).

O awansie:
– Do Głogowa przychodzę przede wszystkim po to, aby wprowadzić Chrobrego do drugiej ligi. Nie ma co ukrywać, że perspektywy są szersze, niemniej jednak w pierwszej kolejności należy skupić się na awansie, bo, wbrew pozorom, nie będzie to łatwe. Cała liga spina się na Chrobrego, o czym sam doskonale wiem. Prowadząc Polonię, nigdy nie miałem problemów z motywacją zawodników na przyjazd Chrobrego. Nie możemy sobie dopisywać punktów jeszcze przed meczem. Pamiętam przecież, jak przyjechałem do Głogowa z Polonią i wygrałem. Nie w skromności więc rzecz. Po prostu znam realia tej ligi. Czasami jest tak, że Chrobry ma pięć sytuacji, rywal jedną, którą wykorzystuje i wygrywa. Ani ja, ani klub nie wyobrażamy sobie, byśmy nie awansowali, ale nie możemy dzielić skóry na niedźwiedziu.

O zmianach:
– Chrobry to zespół, który już teraz prezentuje odpowiedni poziom. Każdy trener ma swoje pomysły. Na pewno pewne rzeczy chciałbym zmienić, ale jednocześnie nie psując tych dobrych. Skoro drużyna jest na pierwszej pozycji, to znaczy tylko tyle, że nie przychodzę w miejsce, w którym od początku trzeba coś budować. To zespół, który ma solidne fundamenty. Okres przygotowawczy i sparingi pokażą, gdzie są braki i nad tym popracuję.

O Chrobrym i swojej wizji:
– Ze wszystkich drużyn trzecioligowych, o Chrobrym wiedziałem najwięcej. Chrobry to stabilna obrona i mocny środek, ale braki z przodu. Tam mamy tylko Łukasza Ochmańskiego, więc priorytetem jest ściągnięcie kolejnego napastnika. Więcej o zespole będę mógł powiedzieć po rozmowie z chłopakami. Przede wszystkim to najpierw im chcę przedstawić pewne rzeczy. Jestem zwolennikiem gry dwójką napastników, ale dopiero czas pokaże, w którą stronę pójdziemy. Czy będziemy preferować styl 4-4-2, 4-3-3 czy 4-5-1, zadecydujemy na podstawie sparingów. W swojej pracy ogromną rolę przywiązuję do atmosfery, która zawsze była świetna i na niej moje zespoły w znacznej mierze bazowały. To ważne, aby w gorszym momencie, gdy się przegrywa, zawodnicy potrafili zareagować, poderwać zespół. Tylko tacy mogą tu grać.

O wzmocnieniach:
– Wstrzymajmy się z nazwiskami wzmocnień. Nie chciałbym robić rozbiórki Polonii Trzebnica. Tam mają swoje problemy, choć wiem, że zainteresowanie Przemysławem Stasiakiem czy Szymonem Jaskułowskim wyraża wiele klubów. Zresztą, nic dziwnego, bo to czołowi napastnicy ligi. Poczekajmy dwa tygodnie i w styczniu będziemy wiedzieli więcej. Powiem w ten sposób: we wszystkich drużynach, jakie do tej pory prowadziłem, nigdy nie robiłem rewolucji kadrowych. Jeśli ktoś przychodził, to dwóch, trzech zawodników. Nie dochodziło do sytuacji, w których po wywalczeniu awansu nagle ściągałem ośmiu innych piłkarzy i tak w kółko. Dla mnie to nie jest budowa drużyny. Swoją pracę, jej fundamenty opieram na stabilności i cierpliwości.

O asystencie:
– Nic się nie zmienia. Z Jarkiem Wielgusem jeszcze się spotykamy, by dopiąć wszelkie szczegóły. Ostatnio byliśmy razem na konferencji trenerów w Szklarskiej Porębie i tam przegadaliśmy mnóstwo czasu. Znamy się od wielu lat. Pamiętam okres, w którym ja kończyłem granie w Brzegu, a akurat Jarek zasilał wtedy drużynę. Myślę więc, że nasza współpraca będzie się układała bardzo dobrze, bez żadnych nieporozumień. Bardzo liczę na jego pomoc, bo ja pewne rzeczy będę dopiero poznawał, a on o wszystkim już wie.

O przygotowaniach:
– Zaczynamy 12 stycznia od badań fizjologicznych. Dzień później ruszamy z pełnymi przygotowaniami, w ciągu dnia trenując dwa razy. Zespół czeka sporo pracy. Te dwa miesiące będą więc bardzo ciężkie dla piłkarzy i dla mnie.

O wyborze Chrobrego:
– Chrobry to inne perspektywy. Tak, jak dla Trzebnicy trzecia liga to coś, co jest ponad stanem, tak dla Chrobrego ten sam poziom jest czymś o wiele za mało. Ja już się napracowałem w klubach, w których wyciągnąłem więcej od strony sportowej, niż te mogły nadążyć za organizacją. Chrobry ma szansę coś osiągnąć, a ja wraz z nim i tylko to wpływało na moją decyzję o przyjściu tutaj.

O młodzieży:
– W przypadku napastnika musimy pozyskać osobę, która podniesie poziom. Ogólnie jednak jestem zwolennikiem stawiania na młodych, na wychowanków. Wszędzie, gdzie do tej pory byłem, miałem to szczęście, że, mimo mocnej kadry, przynajmniej jeden młody chłopak wywalczył sobie miejsce w składzie. Dwukrotnie byli to chłopcy w wieku raptem szesnastu lat. Tam co prawda nie było takiej presji, jaka jest w Głogowie, więc tu na pewno będzie o to ciężej. Zamieszkam w Głogowie i na ile tylko będę mógł, jeśli nie będzie miało to pokrycia z meczami pierwszej drużyny, to będę oglądał spotkania rezerw czy juniorów. Wyróżniający się chłopak może być pewien, że zostanie zaproszony na treningi do pierwszego zespołu. W tym kierunku parcie będzie mocne.