Jak co środę – Głos Kibola [odc. 5]

Pierwsza środa września i piąta część felietonów z cyklu „Głos Kibola”. Tym razem B. przygotował m.in. coś na czasie, czyli opisy swoich wyjazdów na Wartę Poznań. A na meczu z tym rywalem był już trzykrotnie! Zapraszamy więc do ciekawej lektury i jednocześnie zachęcamy do tego, by w sobotę pojechać razem z nami na Chrobrego, który zagra z Wartą Poznań, rzecz jasna!

Jak co środę – GŁOS KIBOLA!

Sierpień 1996 roku. Chrobry jedzie na Puchar Polski do Poznania na mecz z Wartą. Nigdy nie było „spiny” na wyjazdy na mecze Pucharowe. Tym razem starsi jechali w sprawach biznesowych do Poznania i przy okazji postanowiono zahaczyć o meczyk.

Stadion Warty rodem z najlepszych lat PRL. Ogromny kolos na 50 tysięcy ludzi. A na nim… 8 fanów Chrobrego i niewiele więcej miejscowych. Wywieszamy jedną flagę. Ogólnie piknikowo.

Po jakimś czasie pojawia się grupka kibiców Lecha. Młode chłopaki które zwęszyły szanse na małą zaczepkę. A że na stadionie stacjonował jeden stróż prawa, to i emocje zapowiadały się duże. We wszystko jednak wmieszał się Wojtas, który sącząc smaczne piwko sytuację w mig opanował. Podszedł do poznaniaków i stwierdził, że My Chrobry a oni do domu mają zmykać i bez „Uszola” mają nie wracać.

Kilka dni później w ogólnopolskiej telewizji pojawił się program przedstawiający fanów Lecha Poznań. Wypowiadali się najważniejsi sympatycy Kolejorza. Wśród nich lider poznaniaków – „USZOL”. Potężny facet, ze dwa metry wzrostu, łysy, jakieś wytatuowane pająki na głowie…

Coś czuję, że z tym Uszolem to Wojtas sobie zażartował. Spoglądając kontem oka na postać Uszola, myślę jednak, że to żart raczej był kiepski…

W maju 1999 roku znów jedziemy do Poznania Ne mecz z Wartą. Tym razem na ligę. Jedziemy pociągiem w 32 osoby przy obstawie głogowskiej policji. Jest wesolutko, dużo śpiewu, jakieś piwko – jak to na wyjeździe. W samym Poznaniu meldujemy się raniutko. Wychodzimy z pociągu a tam… NIEBIESKO. Lech jedzie sobie do Radzionkowa. Nas 32, ich… nie wiem, dziesiątki, setki. Konsternacja. Poznaniacy nie wiedzą o co chodzi? My próbujemy wmieszać się w tłum, ale zdradza nas obstawiająca nas policja… Serce wali… nerwowe ruchy… strach… Przechodzimy obok czekających na swój pociąg kibiców Lecha. To jakieś wariactwo, ale… poznaniacy nie reagują. Chyba nie wierzą, że ktoś mógłby być tak „nierozsądny”. Przechodzimy prawie na palcach. Nie rozmawiamy…

Kilkanaście minut później znajdujemy się już na wiadukcie. Z góry spoglądamy na „niebieski” dworzec w Poznaniu. Rozglądamy się po sobie. Lekkie uśmiechy. Żyjemy:)

W drodze powrotnej dowiadujemy się, że Lecha w Radzionkowie 1000 osób…

W tym samym roku, pod koniec sierpnia znów wredny los kieruje nas w stronę Poznania. Mecz o Mistrzostwo marnej III ligi Warta Poznań – Chrobry. Tym razem jedziemy busem w 13 osób. Na stadionie Warty oprócz nas pojawiają się także fani Kolejorza w ok. 40 osób. Wprawdzie Uszola nie zanotowano, ale ekipa która przyszła nas „przywitać” także wyglądała bardzo reprezentatywnie. Na początku próbowaliśmy trochę negocjować ale… Po 5 minutach skończył się dla Nas wyjazd na Wartę. Raczej wesoło nie było…

Z perspektywy czasu wygląda to trochę dziwnie. Ale i czasy były jakieś takie dziwaczne. Nie było nas za dużo. Nie był też w modzie „sportowy” tryb życia. Ale wyjazd to była rzecz święta, doping na każdym meczu, czasami jakieś Ultrasowanie, dużo stadionowych awantur. Zamykane stadiony przed naszym przyjazdem, zwiększona frekwencja na obcych obiektach gdy Chrobry ze swoimi kibicami przyjeżdżał. Czasem przełknąć trzeba było gorycz porażki – jak na wyjeździe do Poznania, a czasem duma rozpierała gdy pozytywnie mówiła o nas cała kibicowska Polska… Lata 90’ naprawdę były dla nas ogromnym wyzwaniem. Dużo wyrzeczeń a możliwości skromne i ta ciągła walka o pozycję w polskim światku kibicowskim. Ale mimo wszystko – było fajowo!

***

Wielu ważniaków przeżyłem w swoim życiu, którzy Chrobrym sobie kierowali. Zdarzali się ludzie w porządku, którzy mimo braków kasy i jakiekolwiek pomocy radzić sobie jakoś próbowali. Były też cwaniaki, którzy Chrobrego traktowali jak „piąte koło u wozu”. Rzadko można było spotkać ich w klubie, jeszcze rzadziej na meczach Chrobrego. Takich nieudaczników kierujących naszym klubem spotykałem na swojej „kibicowskiej” drodze zdecydowanie częściej.

***

Kibice Śląska Wrocław podziękowali za współpracę Narodowemu Odrodzeniu Polski. Jako jeden z powodów podano współpracę NOP-owców z ukraińską Swobodą która intensywnie walczy o to, aby uznać żołnierzy UPA za bohaterów narodowych Ukrainy, a także popiera działalność ukraińskich formacji SS, za pomocą których Niemcy w trakcie II wojny światowej dokonywali zbrodni m.in. na Polakach. Kibice Śląska, opowiedzieli się także za niezależnością, nie chcąc być kojarzonym z żadną partią polityczną.

Za rok wybory samorządowe. Zapewne i nasz „stadionik” stanie się oczkiem uwagi wszelakiej maści przyszłych „ambitnych” polityków, którzy na kibicach swój polityczny kapitał będą chcieli budować.

Już dzisiaj musimy dać wyraz naszej niezależności i walki z wszelkiego rodzaju agitacją partyjną. Jesteśmy Prawicowi i o takiego Chrobrego będziemy każdego dnia walczyć. O Chrobrego narodowego i katolickiego. O Chrobrego dla którego Zasady i Wartości stoją ponad wszystkim, o Chrobrego szanującego Polska piękną historię. Nikomu nie pozwolimy wykorzystać fanów Chrobrego do swoich partyjnych celów. NIEZALEŻNOŚĆ!

Zdajmy sobie sprawę, że przyjdzie moment w którym będziemy musieli wziąć odpowiedzialność za Ojczyznę, za Głogów – WYBORY. Jednak wszelakim agitatorom już dziś grzecznie dziękujemy. O Przyszłości Ojczyzny, Głogowa, Chrobrego, decydować będziemy sami.
To my jesteśmy siłą, z którą inni muszą się liczyć.

***

Oglądając ostatnią konferencję prasową po meczu z Odrą Opole wiem jedno. Za mojej „kadencji” na Wista Stwosza (niedługo stuknie równa dwudziestka) jeszcze NIGDY nie było takich władz. Nigdy nie było dyrektora które staje po stronie Kiboli, nawet w momencie kiedy Ci Kibole narazili klub na straty. Nigdy klubem nie rządził gość – który z Dumą mówi, że ze stadionu pochodzi. Nigdy nie mieliśmy dyrektora który podczas meczu wchodzi do „młyna” i śpiewa o Miłości do Ukochanej swej drużyny – nie zważając na pismaków, którzy tylko na takie rodzynki czekają.

W ogóle, na swój sposób mecz z Odrą Opole był wyjątkowy. Pełen stadion, sektor wypełniony fanatycznymi kibicami Chrobrego. Świetna gra drużyny, wspaniała atmosfera na trybunach. Widok uśmiechniętych kibiców z dumą wznoszących barwy Chrobrego. Głogów świętuje. Stadion Chrobrego odżywa, znów „mamy swoje 5 minut”!

Wieczorkiem w domku lekki podgląd na tabelę i znów wróciły marzenia o Wielkiej Piłce w Głogowie! A jeśli Wiara czyni Cuda to ja wierzę, że się uda…

***

Nie jestem wielkim fanem telewizji. Po prostu nudzi mnie ciągła propaganda partyjna i wszechobecne kłamstwo. Uśmiechnięci fałszywi dziennikarze, udający niezależnych ekspertów. Celebryci znani z tego, że… są znani. Ogłupiające seriale, prostackie telenowele… TV Shopy i inne badziewia. A przy tym wszystkim „gwiazdy” szklanego ekranu które wyznacznikiem są naszej moralności, naszych zasad oraz naszego życia. A któż to?

Tomasz Lis – Tomasz Lis na żywo TVP 2 – syn wysokiego oficera Ludowego Wojska Polskiego;
Grzegorz Miecugow – Szkło Kontaktowe TVN – syn stalinowskiego dziennikarza który podpisał apel krakowski;
Magda Gessler – Kuchenne Rewolucje TVN – córka agenta SB i PRLowskiego dziennikarza;
Bartosz Węglarczyk – Dzień Dobry TVN – wnuk stalinowskiego zbrodniarza, który osobiście torturował żołnierzy AK, WiN, NSZ;
Hanna Lis – Panorama TVP – córka współpracownika tajnych służb PRL;
Piotr Kraśko – Wiadomości TVP – wnuk działacza komunistycznego z czasów PRL, członka KC PZPR, syn komunistycznego dziennikarza;
Monika Olejnik – Kropka nad i TVN – konfidentka, donosicielka SB, córka funkcjonariusza SB,
Jakub Wojewódzki – Kuba Wojewódzki Show TVN – syn funkcjonariusza SB oraz PRLowskiego prokuratora…

Naprawdę wierzycie, że to przypadek?
UŚWIADAMIAJCIE SIĘ, MYŚLCIE – naprawdę to nie boli

***

Im dłużej oglądam Ministra Spraw Wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza w akcji, tym bardziej martwię się o jego zdrowie. Można palnąć raz głupotę, można drugi, każdemu się czasem zdarzy , ale jeśli człowiek każdego dnia opowiada takie rzeczy jak Minister, to sygnał jest dość jasny: on naprawdę żyje w innej rzeczywistości!

„KIBOLE – IDZIEMY PO WAS!” „Mamy monopol na przemoc fizyczną” „jak trzeba będzie pozamykamy wszystkie stadiony a na plażach będą dodatkowe patrole” mówi zadowolony z siebie Minister Sienkiewicz. Słuchając takich wypowiedzi uważam, że przydałby się specjalista. Może jakiś fachowiec rozstrzygnąłby dylemat: Minister Sienkiewicz jeszcze do psychologa, czy już może do psychiatry?

„Wam kury szczać prowadzić, a nie politykę robić”, mawiał Józef Piłsudski.
Święte Słowa…

Z Kibicowskim Pozdrowieniem B.