Janusz Kubot: korzystny wynik dzięki walce do końca i determinacji

Sporo miejsca na pomeczowej konferencji prasowej poświęcono murawie głogowskiego obiektu. Na jej stan narzekali i jedni, i drudzy.
– Zatraciliśmy główny atut, który mieliśmy w okresie przygotowawczym grając na sztucznej nawierzchni, czyli szybką grę piłką. Spotkanie z Pogonią było dla nas pierwszym meczem na naturalnej trawie i było widać, że chłopcy czują się na niej fatalnie, co bardzo nam przeszkadzało w organizacji gry – mówił szkoleniowiec Chrobrego Janusz Kubot.
Z kolei trener Pogoni, Filip Potycz, poparł drugoligowe aspiracje MZKS-u, zapewniając, że jego ekipa postara się pomóc w tym, uprzykrzając życie Górnikowi.
– Obiecuję, i już powiedziałem to trenerowi Kubotowi, że zrobimy wszystko, aby zabrać u siebie punkty Wałbrzychowi – mówił.

Janusz Kubot, trener Chrobrego: Taki jest już urok piłki nożnej. Pogoń przyjechała do Głogowa z nastawieniem na głęboką defensywę. Pierwsza sytuacja z ich strony i już bramka. Jeśli popatrzymy na ilość wypracowanych okazji, to przeważaliśmy zdecydowanie. Co do kontrowersyjnych decyzji, to i my w pierwszej połowie sugerowaliśmy, że powinien być rzut karny. Nigdy jednak nie wypowiadam się na temat pracy sędziego, bo z ławki trudno to ocenić. Chłopakom trzeba podziękować za walkę do końca, bo ten korzystny rezultat został osiągnięty głównie dzięki ich determinacji. Zatraciliśmy główny atut, który mieliśmy w okresie przygotowawczym grając na sztucznej nawierzchni, czyli szybką grę piłką. Spotkanie z Pogonią było dla nas pierwszym meczem na naturalnej trawie i było widać, że chłopcy czują się na niej fatalnie, co bardzo nam przeszkadzało w organizacji gry. W okresie przygotowawczym wszystko nam wychodziło, graliśmy kapitalnie piłką. Później doszło do sytuacji, że nie pozwolono nam zagrać na boisku trawiastym i zdawałem sobie sprawę z tego, że będzie bardzo ciężko, skoro nie czujemy boiska. Gratuluję postawy gościom, bo postawili nam bardzo trudne warunki.

Filip Potycz, trener Pogoni: Mecz do ostatniej minuty trzymał w napięciu. Z mojego punktu widzenia decydująca była 75 minuta, kiedy sędzia nie podyktował w mojej opinii ewidentnego rzutu karnego dla naszej drużyny. Z kolei w 86 minucie, przy stracie bramki na 1:2, choć ja sam tego nie widziałem, moi zawodnicy reklamowali pozycję spaloną u piłkarza Chrobrego. To były dwie kontrowersyjne decyzje sędziego. Szkoda, bo drużyna zostawiła na boisku całe serce i jestem z niej bardzo dumny. Wiedzieliśmy, że przyjeżdżamy do głównego faworyta tej ligi i ustawiliśmy się bardzo defensywnie, bo z takim zespołem, jakim jest Chrobry, nie stać nas na grę ofensywną. Nie udało nam się jednak dowieźć korzystnego wyniku do końca i jestem z tego powodu bardzo smutny. Szkoda, że Chrobry wygrał ten mecz po kontrowersyjnych decyzjach arbitra. Do 46 minuty wytrzymaliśmy. Dopiero w ostatniej minucie pierwszej połowy niepotrzebna strata bramki bo błędzie w rozegraniu w środkowej strefie. Druga odsłona to już było trochę wariactwo. Chrobremu w grze po ziemi bardzo przeszkadzało boisko. Obiecuję, i już powiedziałem to trenerowi Kubotowi, że zrobimy wszystko, aby zabrać u siebie punkty Wałbrzychowi. Pochodzę z tego regionu i jestem za tym, aby to Chrobry awansował, więc postaramy się o to, aby Górnik wyjeżdżał z Oleśnicy ze stratą punktów.

Krystian Kowalski, zawodnik Chrobrego: To był trudny mecz. Panowały ciężkie warunki, a stan murawy mówi sam za siebie. Dla nas był to dopiero drugi kontakt z tym obiektem. Choć Pogoń rozegrała dobre zawody, to byliśmy jednak lepszą drużyną, wybiegaliśmy ten mecz i zwycięstwo nam się należało.

Michał Michalec, zawodnik Pogoni: Założenia były takie, aby ustawić się z tyłu i czekać na kontry. Udało się wywalczyć rzut rożny, szybko go rozegrać, przez co obrońcy Chrobrego nie zdążyli się poustawiać i jakoś wpadło. Chrobry przeważał cały mecz. Grał piłką, choć na takim boisko ciężko o to. Jednak na pewno nie stworzył sobie wiele dogodnych sytuacji. One co prawda pojawiały się, ale były przez nas szybko przerywane. To nie były setki, tylko tak naprawdę takie półsytuacje. Jestem strasznie zły z powodu straty gola do szatni, bo ten mecz mógł potoczyć się inaczej. Jeśli chodzi o płytę, to w pierwszej połowie wyglądała w miarę dobrze. Później, gdy popadało i trochę po niej pobiegaliśmy, to była katastrofa.