Jarosław Wielgus: robimy milowe kroki w dobrym kierunku

Rezerwy Chrobrego Głogów mają za sobą bardzo dobrą rundę jesienną. Drużyna składająca się z doświadczonych i dopiero smakujących seniorskiej piłki zawodników na półmetku klasy okręgowej zajmuje trzecie miejsce z czterema punktami straty do lidera. Teraz prowadzona od stycznia 2009 roku przez Jarosława Wielgusa drużyna ulegnie kolejnym przeobrażeniom, bo jej szeregi zasilił cały juniorski rocznik 1991. Od stycznia ci młodzi piłkarze będą więc trenować tylko i wyłącznie pod szyldem rezerw, a ekipa LDJ-ki będzie zrzeszać młodsze roczniki 1992 i 1993.
– Tak pierwszy, jak i drugi zespół robią milowe kroki w krótkim odstępie czasu w kwestii profesjonalizmu. Teraz już sami piłkarze wiedzą, że to wszystko inaczej wygląda. Kiedyś wystarczyło tylko chcieć, a dziś oprócz chęci muszą spełnić i zaakceptować wiele czynników, aby grać w tej drużynie. Wprowadzę w niedługim czasie jeszcze większą selekcję w rezerwach, przez co występy w nich będą jeszcze większą nobilitacją – mówi trener Jarosław Wielgus, który w głogowskim klubie pracuje już blisko dwa lata. Cały czas tuż przy pierwszym zespole. Przedstawiamy podsumowanie, w formie rozmowy z głogowskim szkoleniowcem, jego rocznej przygody z zapleczem czołowej ekipy, wybiegając przy tym w tę najbliższą przyszłość.

Miejsce w ścisłej czołówce po rundzie jesiennej to wynik bardzo dobry, ale też zaskakujący, bo czy nie było tak, że przed sezonem, na pytanie o możliwości tej mieszanki doświadczenia z młodzieżą, miałeś mieszane uczucia?
– Podsumowanie należy zacząć od tego, co zastałem w Chrobrym rok temu, przejmując tą drużynę. Wówczas naszym celem było utrzymanie się, co zrealizowaliśmy. Do nowego sezonu przystępowaliśmy z nowymi celami. Dla nas, od strony szkoleniowej, ten rok jest bardzo udany. Jeszcze kilka miesięcy temu zespół był przecież na ostatnim miejscu z 5 punktami po rundzie jesiennej, a dziś plasuje się w ścisłej czołówce z 33 punktami. Wiele mówią też same statystyki, bo na trzydzieści rozegranych spotkań w przeciągu obu rund, przegraliśmy tylko cztery, wykonując przy tym dużą pracę. Myślę, że nie mogłem mówić o mieszanych uczuciach, bo bardzo dobrze znałem umiejętności zarówno tych chłopaków, którzy przychodzili wraz ze mną i pomagali klubowymi w bardzo trudnym dla niego momencie, jak i tych młodszych zawodników, którzy jesienią wkraczali w nasze szeregi. Ten zespół powoli zaczyna funkcjonować tak, jak powinien. Jest, jak ja to nazywam, jak „żywy organizm”, cały czas się rozwija.. Przez te miesiące przewinęło się przez jego szeregi ok. 40 piłkarzy: pierwszego zespołu, typowo drugiego oraz najzdolniejsi juniorzy. Rok wcześniej, rozmawiając o rezerwach, wyraźnie powiedziałem, że mam wizję jak ta drużyna ma funkcjonować, wyglądać i w bardzo krótkim czasie zrobiliśmy duży krok do przodu. A ma być profesjonalnym przedsionkiem pierwszej ekipy w pełnym znaczeniu tego słowa. Ma w jak najlepszy sposób przygotować zawodników pod względem sportowym, taktycznym oraz mentalnym do gry w pierwszym zespole.

Przez długie lata rezerwy zdawały się być przysłowiowym piątym kołem u wozu. Starsi zawodnicy grę tam traktowali jak za karę, młodsi niechętnie korzystali z propozycji występu w drużynie. Czy coś w tym kierunku uległo poprawie?
– Tak, zgodzę się, przez ostatnie lata zespół rzeczywiście był traktowany jak piąte koło u wozu. Wynikało to ze złej organizacji tej drużyny, błędnego myślenia niektórych osób. Szybko to jednak zmieniliśmy. Nadaliśmy rezerwom bardzo ważną rolę w całej strukturze szkolenia. Wiedzieliśmy, że przez bardzo poważne traktowanie swoich obowiązków szybko odnajdziemy właściwą drogę. O poprawie w tym kierunku świadczą choćby sygnały z tego półrocza od młodych zawodników, że chcieliby do nas przyjść, pokazać się, spróbować. W tym momencie idziemy jeszcze dalej. Tak pierwszy, jak i drugi zespół robią milowe kroki w krótkim odstępie czasu w kwestii profesjonalizmu. Teraz już sami piłkarze wiedzą, że to wszystko inaczej wygląda. Kiedyś wystarczyło tylko chcieć, a dziś oprócz chęci muszą spełnić i zaakceptować wiele czynników, aby grać w tej drużynie. Wprowadzę w niedługim czasie jeszcze większą selekcję w rezerwach, przez co występy w nich będą jeszcze większą nobilitacją.

Jesienią stopniowo zacząłeś wprowadzać do drużyny młodzież. Czy na podstawie tych kilku miesięcy można ocenić pozytywny wpływ jej występów u boku i przeciw starszym zawodnikom?
– Pod kątem młodzieży należy patrzeć szkoleniowo, cały czas monitorować zawodnika czy zmierza w dobrym kierunku. Mam za zadanie, aby wprowadzić ich do piłki seniorskiej i przygotować do gry w pierwszym zespole. Dlatego tak ściśle współpracuję z pierwszym trenerem. W rezerwach mamy kilku doświadczonych zawodników, którzy, co jeszcze raz podkreślę, bo to bardzo ważne, pomogli w trudnym momencie klubowi, a teraz chcą pomóc grającej młodzieży, przekazując jej wszystko to, co przed laty nabyli w Chrobrym. Ci młodzi piłkarze naprawdę nauczyli się wiele przy nich w tym roku. Myślę, że ci, którzy śledzili nasze mecze, a była nawet grupa jeżdżąca z nami poza Głogów, zgodzą się z tym, że nasza młodzież zrobiła spore postępy. Starsi piłkarze mieli inne zadania na boisku niż młodzi. Dzięki temu ci młodsi bardzo szybko odnajdywali się w piłce seniorskiej.

A czy jest osoba, która zasługuje na szczególne wyróżnienie?
– Myślę, że na takie wyróżnienie zasłużył Damian Żmijewski, notabene syn byłego zawodnika Chrobrego. To chłopak w całości nastawiony na piłkę, bardzo skromny, pracowity, chętnie słuchający i szybko wyciągający wnioski. Damian imponuje zaangażowaniem i z każdym meczem było widać u niego duże postępy w grze.

Zawsze, kiedy drużyna plasuje się w ścisłej czołówce, pojawia się takie słowo jak „awans”. Ale wyjaśniając pewne sprawy, chyba nie on jest priorytetowym celem tego zespołu?
Mówmy tylko o celach szkoleniowych, bo takie powinny być dla nas priorytetem, czyli jak największy postęp młodych chłopców. Ale ja, jako trener, nie zabraniam zawodnikom zwyciężać. Wręcz przeciwnie, namawiam ich do tego. Awans zawsze jest fajną rzeczą, ale to już sprawa całego klubu, kwestii organizacyjnych, finansowych, a więc ta promocja to jednak zbyt odległy temat, aby już teraz o nim rozmawiać.

Obecnie rezerwy są na etapie przeobrażeń. Wiadomo już, że treningi będą odbywać się z udziałem całego juniorskiego rocznika 1991. A co z częścią bardziej doświadczonych graczy?
– Obecnie jesteśmy na etapie bardzo intensywnych rozmów o szkoleniu młodzieży w całym klubie. Decyzje, które podejmiemy, w pierwszej kolejności przekażę zawodnikom. Ze swojej strony powiem tylko tyle, że polityka klubu skierowana jest ku młodzieży. Ja jestem zwolennikiem stawiania na jakość, chociaż wszyscy ci nowi zawodnicy będą mieć możliwość pokazania się i przekonania mnie do siebie, że warto właśnie na nich postawić. Ci chłopcy będą musieli bardzo szybko wydorośleć, zrozumieć to, czego od nich będę wymagał. Będą potrzebowali bardzo dużej ilości zajęć treningowych, bo tylko w ten sposób będą mogli szybko się rozwinąć. Dlatego też dla nas trenerów kolejnym milowym krokiem do przodu byłoby utworzenie klasy sportowej w szkole ponadgimnazjalnej. A zainteresowanie takimi klasami jest bardzo duże, bo już teraz, zarówno ja, jak i trener Kubot, otrzymujemy sygnały od młodzieży, nie tylko tej z Głogowa, z zapytaniami o taką klasę. Do tej pory egzystowaliśmy na takich zasadach, że nawet jak pojawił się u nas fajny chłopak, to był bardzo szybko przechwytywany przez Lubin, Legnicę czy Zieloną Górę, które takie klasy sportowe posiadają. Przecież przy takiej bazie sportowej stworzylibyśmy im jeszcze lepsze warunki, niż wymienione wcześniej miejscowości. Polityka szkolenia młodzieży zmierza w dobrym kierunku, ale potrzebujemy kolejnego bodźca w postaci klasy sportowej w szkole ponadgimnazjalnej. Ich brak na pewno w znacznym stopniu spowolni cały proces szkolenia i naszym młodym zawodnikom nie pozwoli rywalizować na równi z, przykładowo, piłkarzami z Lubina.

Przez lata rezerwy w Chrobrym kształtowały się w różny sposób. Czy obecnie obrany kierunek jest tym najwłaściwszym, który będzie realizowany konsekwentnie z roku na rok?
– Będzie najwłaściwszym jeżeli w niedługim czasie ci młodzi chłopcy będą stanowili o sile pierwszej drużyny. My, jako trenerzy drużyn seniorskich, nie boimy się stawiać na młodzież. Warto przeanalizować to, ilu w ostatnich latach młodych zawodników zadebiutowało w pierwszym zespole, a ilu w tej rundzie. Bardzo dużo zależy jednak od samych piłkarzy, bowiem ci muszą zrozumieć, że tylko ciężką pracą mogą osiągnąć wysoki wynik sportowy. Odpowiadając na pytanie: tak, myślę, że obrany kierunek jest właściwy.