Jeśli nie teraz, to kiedy?

Wreszcie! – chciałoby się rzec. Po 6-ciu latach przerwy wraca pojedynek Chrobry – Stilon! W sezonie 00/01 dwukrotnie przegraliśmy z Gorzowianami, ulegając 1-2 i 0-2. Teraz taki scenariusz powtórzyć się nie może, po prostu nie może! Piłkarze Chrobrego muszą zrobić wszystko, by z powrotem odzyskać nadszarpnięte zaufanie kibiców do ich umiejętności, my musimy zrobić wszystko, by im w tym pomóc. W tym celu wszyscy proszeni są do sektora, który wraca na swoje stałe miejsce. Weźcie ze sobą znajomych, weźcie ze sobą barwy – musi nas być jak najwięcej, musi być jak najbardziej pomarańczowo!

Stilon Gorzów został założony w 1947 roku. W sezonie 91/92 dali o sobie znać znakomitą postawą w Pucharze Polski, w którym zawędrowali aż do półfinału, gdzie ulegli późniejszemu tryumfatorowi – legnickiej Miedzi. W roku 1996 Stilon zlikwidowano, a w jego miejsce powstał Gorzowski Klub Piłkarski i począwszy od rundy wiosennej ’97 pod tym szyldem występuje aż do dnia dzisiejszego. Miejscowi kibice nie utożsamiają się z tą nazwą, co jest zresztą jak najbardziej zrozumiałe. Na pewno nikt z nas nie chciałby znaleźć się w ich miejscu, stąd należy uszanować tradycję gorzowskiej piłki, tak jak czynią to fani z Gorzowa. Robimy to poprzez używanie jedynego słusznego herbu i nazwy starego Stilonu, z którym kiedyś wiązały nas przyjacielskie stosunki. Wracając do futbolu – w swojej historii mogą się poszczycić wieloletnimi występami na boiskach zaplecza I ligi. Po raz ostatni ta przyjemność spotkała ich w sezonie 96/97, czyli identycznie, jak w przypadku Chrobrego. Po opuszczeniu II-ligowego frontu, Gorzowian nastały ciężkie czasy, a ich epicentrum miało miejsce w czerwcu 2001 roku. Kondycja finansowa poniżej normy, która nie pozwalała zapewnić drużynie nawet wyjazdów na spotkania poza miastem, zmusiła tamtejszych działaczy do podjęcia decyzji o wycofaniu zespołu z rozgrywek III ligi, mimo faktu, iż zajęli bezpieczne miejsce w środku tabeli. Zaczęli od 5. szczebla, z którego wydostali się po 2-óch latach gry. Od razu wyrażali apetyt na zdecydowanie więcej i sztuka ta udałaby im się, gdyby nie świebodzińska Pogoń. Na upragniony awans do III ligi musieli poczekać kolejne 12 miesięcy, w przeciągu których zdecydowana postawa na boisku pozwoliła wypracować kilkunastopunktową przewagę nad najgroźniejszymi rywalami. Takim oto sposobem po 6-ciu latach przerwy zawsze wzbudzający emocje – zarówno te kibicowskie, jak i sportowe – pojedynek stał się faktem!

W meczu inaugurującym bieżące rozgrywki Gorzowianie bezbramkowo zremisowali na własnym terenie z zawsze groźnym Rozwojem Katowice. Tydzień później wybrali się do Jastrzębia, z którego, ku zaskoczeniu wszystkich, wywieźli jeden punkt! W potyczce z celującym w II ligę GKS-em prowadzili dokładnie przez 35 minut gry, do sensacji zabrakło zaledwie sekund. Gospodarze doprowadzili do wyrównania już w doliczonym czasie, zresztą w dosyć szczęśliwych okolicznościach. Ambitna postawa Stilonu powinna być przestrogą dla „pomarańczowo-czarnych”. Nie można lekceważyć drużyn będących „na fali” po awansie, o czym trzy lata temu przekonało się kilka ekip w potyczkach z… Chrobrym, czy zeszłego roku z Pogonią Świebodzin. Tym podobnych przykładów można mnożyć. Nie powinna mydlić oczu postawa Stilonu w ostatniej kolejce, w której nie sprostali Szczakowiance Jaworzno, przegrywając 1-3.

Przerwa letnia była bardzo pracowita dla zielonogórskiego szkoleniowca naszych piątkowych rywali. Na zajęciach treningowych przewinęło się ponad 30 zawodników. Pozostało siedmiu. Wśród nich m.in. Więckowski z Pogoni Świebodzin, Jarymowicz i Ruminkiewicz z Dozametu Nowa Sól, którzy w poprzednich rozgrywkach po jednym razie wpisywali się na listę strzelców. Te dosyć poważne zmiany mają wystarczyć do utrzymanie się na tym szczeblu rozgrywek.

W naszych szeregach odwieczny problem, jakim są kontuzje. Cały czas nie gra tak bardzo potrzebny Soboń, nie ma Plewki, do zawodników z urazami doszedł Murat. Optymizmem to na pewno nie napawa, ale nie ma wyjścia. Ten mecz trzeba wygrać i tyle!