Karny z kapelusza?

Na kameralnym stadionie przy ul. Sulechowskiej w Zielonej Górze pojawiło się 95-ciu kibiców Chrobrego z trzema flagami, w tym 4 dziewczyny.Przejęci swoją rolą organizatorzy meczu oraz miejscowe służby porządkowe nie wyrażają zgody na wniesienie… flag na drzewcach, stąd rezygnujemy z przygotowanej oprawy. Ograniczamy się do dopingu, który był dobry. Świetnie wyszło 15-minutowe ciągnięcie kilku, ostatnio nadzwyczaj popularnych, przyśpiewek.
Kibiców Lechii zebrało się kilkunastu. Maja ze sobą dwie flagi, słyszalni raptem kilka razy…

Piłkarze Chrobrego od początku spotkania przejawiali więcej chęci do gry, aniżeli gospodarze. Ich akcje były składniejsze i pewniejsze, dzięki czemu często rozgrywali piłkę w okolicach pola karnego Lechii. Ta jednak nie raczyła znaleźć się w bramce, choć blisko było już w pierwszych elementach pojedynku, kiedy mocne uderzenie Błauciaka zza pola karnego na róg sparował Kasprzak. Gospodarze groźnie zaatakowali dopiero w 35. minucie – po dośrodkowaniu z rożnego do futbolówki najwyżej wyskoczył Adamczak, jednak jego dobre, silne uderzenie w znakomity sposób sparował Cuper. Sławek był dziś pewnym punktem naszej drużyny, co udowodnił broniąc jeszcze strzał zza pola karnego kolejnego Lechisty. Na tym kończy się pierwsza odsłona meczu, z której zdecydowanie więcej mieli pomarańczowo-czarni. Co nie udało im się wcześniej, wykorzystali już w kilkadziesiąt sekund po rozpoczęciu drugiej części. Idealne dośrodkowanie Cackowskiego z prawej strony boiska umiejętnie wykorzystał Puchalski, który strzałem głową w samo okienko nie dał szans golkiperowi miejscowych. W 59. minucie próbowali odpowiedzieć zawodnicy z Zielonej Góry, lecz na przeszkodzie najpierw stanęła poprzeczka, a zaraz potem niecelna dobitka… Rośmiarka. Z czasem obraz gry uległ zmianie. To Lechia zaczynała przeważać, jednak nie na tyle, by zdołać pozamykać piłkarzy Chrobrego na ich własnym polu. Próby ich ataków nie mogły zrobić wrażenia, za to nasze kontry przyprawiały skromnie zgromadzoną publiczność o szybsze bicie serca. Aby dobić nimi Lechię, zabrakło jednego – zawodników w polu karnym. Na nic zdawały się próby dośrodkowań, bowiem te były z góry skazana na porażkę oraz przytrzymywania piłki, które kończyły się najczęściej stratą. Kiedy wydawało się, że nic nie odbierze nam kompletu punktów, przyszła 88. minuta. Sędzia Jarosław Przybylski z Opola dopatrzył się faulu Kwiatkowskiego w polu karnym, za co pokazał mu żółty kartonik, i bez wahania wskazał na „wapno”, co pewnie wykorzystał Pochylski. Dar od losu? – ocenę pozostawiamy każdemu z Was… Zawodnicy Chrobrego próbowali jeszcze postawić na swoim i mieli ku temu dwie okazje. Uderzenie z rzutu wolnego Trznadla przeleciało ponad poprzeczką, a dośrodkowanie z kornera przechwycili Lechiści i chwilę później arbiter główny odgwizdał po raz ostatni. Piłkarze podziękowali nam za doping, a my im za grę i były to jak najbardziej szczere oklaski. Niedosyt pozostaje, jednak dobra postawa w ostatnich ligowych zmaganiach napawa optymizmem przed wyjazdem na trudny teren do Częstochowy.

Lechia Zielona Góra – Chrobry Głogów 1-1 (0-0)
Puchalski 46′ – Pochylski 88′ (k)

Widzów: ok. 300
Gości: 95
Flag gości: 3