Każda seria kiedyś się kończy

Chrobrego w Katowicach 62 osoby, w tym 3 panny, z flagą „CHROBRY GŁOGÓW”. Gościnnie wspomaga nas 4 kibiców Karkonoszy Jelenia Góra. Częsty doping niestety nie pomaga naszym piłkarzom, którzy po raz pierwszy od 7 kolejek tracą punkty, przegrywając z Rozwojem 0-2.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia – po serii nadzwyczaj imponujących meczów w wykonaniu pomarańczowo-czarnych, liczyliśmy na kolejne 3 punkty. Nikt nie powiedział, że miało być łatwo, ale wystarczyło trochę, troszeczkę się wysilić panowie piłkarze… Już I odsłona spotkania sprowadziła część z nas na ziemię. Gospodarze opanowali środek pola, dzięki czemu dochodzenie do sytuacji strzeleckich momentami nie sprawiało im większego problemu. Inna sprawa jak wyglądało ich wykańczanie. Zdecydowanie za mało pressingu z naszej strony, co było widoczne gołym okiem. II połowa to już znacznie lepsza gra naszych zawodników. Więcej składnych akcji, więcej celnych podań, więcej strzałow na bramkę – po jednym z nich piłka odbiła sie od poprzeczki i… no właśnie, wybijąjący ją piłkarz Rozwoju zrobił to za linią bramkową czy też bezpośrednio na niej? Sędzia bez zawahania pozwolil kontunuować grę. Dla nas jednak nie było to takie oczywiste. Kiedy wydawało się, że polegnąć tam nie ma prawa, jak na przekór w 83 minucie gry Cuper splatał nam figla. Niezbyt mocno bita piłka znalazła drogę do siatki, nawet ku zaskoczeniu samych gospodarzy, a przede wszystkim jej autora – Jarosława Bonczeka. Nasz bramkarz ewidentnie zaspał, a drugi poważny błąd na przestrzeni zaledwie tygodnia to już poważne wykroczenie panie Sławku. Ta bramka na tyle podcięła skrzydła naszym, iż ci nie byli już w stanie nic a nic zdziałać. W doliczonym czasie gry dobił nas Krzystof Buffi. Miejscowi, stanowiący zaledwie 50% widowni na stadionie, niewątpliwie mieli się z czego cieszyć.
Po końcowym gwizdku piłkarze dziekują nam za doping, a my, mimo wszystko, za grę. Miejmy nadzieję, że to tylko wypadek przy pracy.
Porażki Polaru oraz Odry sprawiły, że nie straciliśmy dystansu do czołówki.