Kibice przepytali drużynę (fot)

Kilkudziesięciu kibiców i sympatyków uczestniczyło w zorganizowanym przez SSChG spotkaniu z przedstawicielami drużyny. Na trzy dni przed pierwszym w tym roku meczu z Zagłębiem Sosnowiec na pytania fanów odpowiadali trenerzy Ireneusz Mamrot i Jakub Wolny oraz piłkarze: Mateusz Hałambiec, a także nowi Piotr Niewieściuk, Damian Celuch i Rafał Miazgowski.

Spotkanie, które odbyło się w restauracji w pływalni „Chrobry”, było okazją, by uhonorować Mateusza Hałambca za rundę jesienną. Po jej zakończeniu, kibice poprzez naszą stronę internetową uznali pomocnika Chrobrego za najlepszego piłkarza drużyny. Ten otrzymał więc okolicznościowy dyplom i kibicowską koszulkę.

Poza tym spotkanie to grad pytań. Także ze strony organizatorów, którzy tradycyjnie przygotowali luźniejszy zestaw. Nowi w Chrobrym byli sprawdzani z poziomu wiedzy na temat klubu. Padały pytania o barwy, kibicowską przyśpiewkę czy wiek klubu. Zdarzały się wpadki 😉 Na pytanie o najlepszego zawodnika jesienią zdaniem kibiców, nieco stremowany Rafał Miazgowski odpowiedział „Michał Hałambiec” 😉 O to jednak chodziło. O trochę śmiechu, by rozluźnić atmosferę, co się udało.

Później pytania kierowali już tylko kibice. Powielały się te o możliwość awansu do pierwszej ligi.
– Przed nami runda, która dla niektórych z nas jest jedną z ostatnich szans na osiągnięcie czegoś. Na pewno powalczymy, ale nie róbmy niepotrzebnego szumu – mówił Mateusz Hałambiec.
– Przed sezonem mówiono, że mamy walczyć o utrzymanie i zupełnie inna rozmowa byłaby w momencie, gdybyśmy byli teraz nie na drugim, tylko siódmym miejscu. A tak skończymy na tej siódmej pozycji i, żartobliwie mówiąc, będziemy musieli uciekać ze stadionu (śmiech). Presja nie jest nam potrzebna, a zapewniam, że tym chłopakom ambicji nie brakuje – wtórował trener Ireneusz Mamrot.

Jako, że widownię w znacznej mierze tworzyli kibice, przewijały się też pytania odnoszące się do „trybun”.
– Już podczas prezentacji wyglądało to świetnie. To zresztą wydarzenie, którego nie mają niektóre kluby w wyższych ligach. Na podobną atmosferę liczymy w sobotę – mówił Miazgowski, który się rozkręcił i z odpowiedzi na żartobliwe, ale też podchwytliwe pytanie o to, czy nowe osoby zdążyły poznać i zaaklimatyzować się w Głogowie, lepiej wybrnąć nie mógł. – Znam jedynie drogę z domu na obiekty. Inne rzeczy nie w głowie. Ale kto wie, może z czasem nadarzy się okazja do świętowania. Na przykład w maju – śmiał się Rafał.

Przejdź do galeri zdjęć