Krzysztof Woziński: w pełnym składzie pewnie też byśmy przegrali

Na pomeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec przedostatniej ekipy w trzecioligowej stawce, Krzysztof Woziński, nawet nie zamierzał owijać w bawełnę i tłumaczyć się tym, że jego drużyna grała w mocno okrojonym składzie.
– Nawet jakbyśmy przyjechali z tymi sześcioma piłkarzami, to pewnie i tak byśmy przegrali – powiedział wprost szkoleniowiec Łucznika Strzelce Krajeńskie, drużyny, której pozostaje ostra walka o utrzymanie się na tym froncie.Krzysztof Woziński, trener Łucznika: Uważam, że Chrobry to pierwszy kandydat do awansu. Przyjechaliśmy tu przede wszystkim po to, aby nie przegrać 0:7, bo byliśmy osłabieni zawodnikami, których kartkami obdzielili sędziowie. Ale to nieważne. Nawet jakbyśmy przyjechali z tymi sześcioma piłkarzami, to pewnie i tak byśmy przegrali. Na tle zespołów, z którymi graliśmy, Chrobry pokazał dobrą piłkę, fajne akcje, strzały na bramkę, a to się liczy, dlatego życzę mu awansu do drugiej ligi i myślę, że tą promocję na pewno uzyska.

Janusz Kubot, trener Chrobrego: Dziękujemy za życzenia. Robimy wszystko, aby się spełniły. To był fajny mecz z wieloma akcjami, płynną grą. Mógł się podobać. Pamiętam jeszcze ten mecz w Strzelcach Krajeńskich, gdzie straciliśmy punkty. Teraz, przez pierwsze pół godziny nie dochodziliśmy do sytuacji bramkowych. W poprzednich spotkaniach mieliśmy ich o wiele, wiele więcej. Dopiero po upływie tych dwóch kwadransów Konrad Węglarz znalazł się w dogodniejszej okazji. Należy więc podkreślić bardzo dobrą obronę w wykonaniu przeciwnika. Przed sobą mamy bardzo ciężki mecz z Polonią Trzebnica. Myślę, że będzie miał decydujący wydźwięk na końcowy układ tabeli. Cieszę się więc, że będziemy już w komplecie, bo wszyscy wyczyścili swoje konta z kartkami. Z naszej strony nie zabraknie mocnej, bardzo mocnej mobilizacji. Co do Arka Sojki i jego obecności w rezerwach, a nie tu, to nałożyło się na to kilka czynników. Najpierw nie mógł grać przez kartki zdobyte jeszcze w poprzednim klubie, później szybko złapał kontuzję. Dojście do siebie zajęło praktycznie dwa tygodnie i oczywiście forma poszła w dół. Mamy ten komfort posiadania drugiej drużyny, gdzie może spokojnie odbudowywać swoją dyspozycję. Myślę, że i na niego przyjdzie czas, dostanie swoją szansę i pomoże nam tak, jak w sobotę Radosław Kałużny.

Marek Ułasowiec, piłkarz Łucznika: Chrobry miał dużą przewagę, większą w drugiej połowie. Staraliśmy się nawiązać walkę i w pierwszej odsłonie wyglądało to całkiem nieźle. Mieliśmy nawet sytuację po kiksie bramkarza, mogąc wyjść na prowadzenie. W kolejnych 45 minutach nie było ich w zasadzie w ogóle. Nasza sytuacja kadrowa jest naprawdę bardzo ciężka. Przyjechaliśmy tu z tylko jednym rezerwowym. Końcówka ligi zapowiada się interesująco, zwłaszcza dla Chrobrego i jego kibiców. Jest kilka drużyn, które mogą powalczyć o awans. My z kolei będziemy szukać punktów w spotkaniach z dołem tabeli, aby uzyskać utrzymanie. Gratuluję zwycięstwa. Chrobry to przeciwnik, z którym grało się nam najciężej.

Mateusz Niedźwiedź, piłkarz Chrobrego: Mariusz Wolbaum dograł taką piłkę, że sztuką było tego nie strzelić. Zresztą, moim skromnym zdaniem rozegrał bardzo dobre zawody. Nie ma jednak sensu się podniecać i wpadać w samouwielbienie. Mecz Ligi Mistrzów, sen, odnowa biologiczna, trening i kontynuujemy walkę o najwyższe cele.