Lechia Tomaszów Mazowiecki – CHROBRY 2:1 (1:1)

Kilka dni po dalekiej i emocjonującej wyprawie do Elbląga, fanatycy Chrobrego po raz kolejny ruszyli w Polskę za swoim ukochanym klubem. Tym razem przystankiem na naszej wyjazdowej mapie był Tomaszów Mazowiecki, gdzie nasz zespół walczył z miejscową Lechią w rundzie wstępnej Pucharu Polski.

Krótki odstęp pomiędzy meczami z Olimpią Elbląg i Lechią Tomaszów Mazowiecki spowodował, że nie było czasu na specjalne mobilizowanie się czy nawet organizację wyjazdu. Dodając do tego niezbyt dogodny termin oraz dość daleką odległość łączącą oba miasta, było pewne, że na ten mecz pojadą tylko nieliczni fanatycy ChG. I tak też było…

Z Głogowa w kierunku Tomaszowa Mazowieckiego wyruszyły dwa samochody. Podróż minęła spokojnie, głównie pod znakiem rozmów dotyczących ostatniego meczu z Olimpią oraz zbliżającego się sezonu ligowego i wyjazdu na mecz z Polonią Bytom. Kilkanaście kilometrów za Kaliszem robimy sobie dłuższy postój, podczas którego dajemy odpocząć naszej wyjazdowej maszynie i zjadamy smaczny obiad w całkiem przyzwoitej cenie. Wyjazdowicze najedzeni, samochód wypoczęty – można jechać dalej!

Zanim dojechaliśmy do Tomaszowa Mazowieckiego zwiedziliśmy kilka okolicznych wiosek. Wprawdzie w planie wycieczki tego nie było, ale nawigacja też czasem potrafi się pomylić 😉 W Tomaszowie meldujemy się kilkanaście minut przed rozpoczęciem meczu. Na stadion wchodzimy głównym wejściem, dzięki pomocy miejscowych kibiców Widzewa Łódź i cały mecz stoimy na sektorze gospodarzy, tuż obok klatki dla kibiców gości. Patrząc na ilość policji obstawiającej to spotkanie, spodziewano się licznego najazdu pomarańczowo-czarnej braci i na dodatek bojowo nastawionej 😉

Niemal całe dziewięćdziesiąt minut oraz dogrywkę spędzamy na rozmowach i wymianie poglądów z Widzewiakami. Dodatkowo starsi kibice Chrobrego, którzy pojawili się na tym meczu, spotkali się z fanami RTS-u poznanymi jeszcze za czasów starej zgody. Było więc co wspominać. I na pewno było to o wiele ciekawsze, niż śledzenie boiskowych wydarzeń, bo na murawie zbyt wiele ciekawego się nie działo.

Po 120 minutach boiskowej rywalizacji, to miejscowi cieszyli się z awansu do pierwszej rundy Pucharu Polski i to im przyjdzie zmierzyć się z tyskim GKS-em. Pod koniec meczu kilka razy zaznaczamy swoją obecność, co wywołało lekkie zdziwienie m.in. w szeregach „stróżów prawa”. Mimo porażki, piłkarze podchodzą do nas po końcowym gwizdku i przybijają piątki. Dostają również cenną informację: do Bytomia po trzy punkty!

Nasza wizyta w Tomaszowie Mazowieckim nieco się przedłuża i miasto opuszczamy dopiero kilka godzin po zakończeniu meczu. Tradycyjnie już gubimy się po wyjeździe z miasta i dopiero po kilkunastu minutach trafiamy na właściwą drogę, która prowadzi nas do Głogowa. W naszym mieście meldujemy się przed godziną 3.

Ostatecznie na tym dalekim wyjeździe pojawiło się 9 fanów Chrobrego. Cała grupa obecna w Tomaszowie Mazowieckim pojechała za pomarańczowo-czarnymi także do Elbląga, dlatego wspomniana dziewiątka w ciągu czterech dni przejechała za CHROBRYM blisko 1800 kilometrów. Ale czego się nie zrobi dla swojego ukochanego klubu! Na koniec podziękowania dla chłopaków z Widzewa. Wielkie dzięki!

CHROBRY ON TOUR!