Mecz na „szczycie”

Ironiczny tytuł robi tutaj za streszczenie całej zapowiedzi. Tochniczna Obsługa Rolnictwa, bo tak brzmi pełna nazwa naszego sobotniego przeciwnika, to ostatni zespół tabeli i to żadne zaskoczenie. Biorąc pod uwagę bilans bezpośrednich potyczek, Chrobry jest tylko o miejsce wyżej i tu już należy postawić pytanie: „co on tam robi?!”. Brak zwycięstwa w 13. kolejce postawi kolejne: „czego my tak właściwie szukamy w tej III lidze?”.

Dobrzeń Wielki to blisko 5-tysięczne miasteczko i zarazem najbogatsza gmina w całym woj. opolskim, która z kolei jest głównym sponsorem TOR-u. Ten w tym roku obchodzi swoje 80-lecie. Dość hucznie, bo uwieńczone występami na III-ligowym froncie. Raptem drugim w całej historii, więc śmiało należy to wiązać z największymi sukcesami drużyny z Dobrzenia. Poprzednio swoje mecze na tym szczeblu rozgrywali w sezonie 04/05. Wtedy trochę namieszali, ale tylko, jeśli rzecz tyczy się poszczególnych potyczek. U siebie „łupnęli” Chrobrego, w rewanżu skompromitowali nas remisem, ale to nic. Najbardziej dali się we znaki Śląskowi Wrocław, ekipie, która wówczas wygrała całą ligę – w spotkaniu na Oporowskiej zaskoczyli nawet samych siebie, zwyciężając 2:1 i będącym tym samym jednym z dwóch zespołów, którzy dokonali tej sztuki. O tym meczu mówiło się długo, a dalej mówi w samym Dobrzeniu…
Po roku nieobecności wygrali swoją grupę IV ligi i to, póki co, szczyt możliwości. Od samego początku nie ukrywali, że celują tylko i wyłącznie w utrzymanie się wśród III-ligowców, co obrazuje zajmowane przez nich miejsce, zaledwie 4 punkciki na koncie, 0 zwycięstw i najmniej strzelonych bramek spośród reszty towarzystwa. Co prawda, już w 2. kolejce stali się sprawcami, wtedy uważano, że niebywałej sensacji, remisując z GKS-em Katowice, ale wtedy też nie zdawaliśmy sobie sprawy, że przedsezonowy katowicki gignat jednak nim nie jest. W większości młodzi piłkarze TOR-u, będący pod wodzą Janusza Wygasia, zaskoczyli jeszcze 2-krotnie – nie wliczając do tego jednego punktu w pojedynku ze Skalnikiem, zdołali je wywalczyć w meczach z GKS-em Jastrzębie i Szczakowianką, a co najbardziej istotne – uczynili to w dwóch ostatnich kolejkach. Kilka jaskółek uczyni jednak tę wiosnę czy jest to zaledwie chwilowy przebłysk? Przekonamy się sami.

Jeśli chodzi o głogowian to na pewno cieszy postawa Radosława Druciaka. Wiele wskazuje na to, że chłopak wreszcie się odblokował, za czym przemawiają cztery celne trafienie w przeciągu dwóch ostatnich spotkań. W bieżących rozgrywkach już 6-krotnie wpisywał się na listę strzelców, a to niewiele mniejszy wynik niż wszystkie jego bramki w całym poprzednim sezonie. Brak egzekutora, czyli największa bolączka Chrobrego ostatnich miesięcy, zdaje się dobiegać swojego końca. W tyłach niezawodny Cuper i niezwykle waleczny Smolin. Pora, by cała reszta dostosowała się do poziomu zwłaszcza ostatniej dwójki. W fakt, że jakiś poziom trzeba prezentować, by wygrać nawet z takim TOR-em, jest bardziej niż oczywisty. Wielu fachowców jest zdania, że spotkania z outsiderami są o wiele trudniejsze aniżeli mecze z czołówką. Trudno się nie zgodzić. Nie może dojść do sytuacji, w której znów zostaniemy skarceni za dopisywania sobie punktów na długo przed pierwszym gwizdkiem arbitra. Nie może zabraknąć mobilizacji, do czego zmusza nasza tragiczna wręcz sytuacji… Nie może zabraknąć zwycięstwa. Miejmy nadzieję, że zapewne skromna grupka głogowskich kibiców nie pożałuje podjętej decyzji o swoim przyjściu na Wita Stwosza. Początek o godz. 15:00. Zapraszamy.