Nadal wielki problem w ofensywie

Porażka 1:2 z Miedzią Legnica i zwycięstwo 1:0 z wrocławską Ślęzą – tak przedstawia się sobotni dorobek Chrobrego, który był tworzony przez mieszane składy, w tym kilku juniorów. W spotkaniu przeciwko legniczanom do bramki rywali trafił Mateusz Herbuś, zaś w meczu z wrocławskim II-ligowcem Konrad Węglarz.
– Należy być zadowolonym – podsumował występujący w meczu przeciwko Ślęzie Krzysztof Kotlarski. – Raz, że graliśmy z wyższą ligą, a dwa, że w znacznej mierze młodymi chłopakami. Trzeba powiedzieć, że poradzili sobie super. Rewelacyjne zawody rozegrał Damian Żmijowski. Jeśli utrzyma poziom, to wiosną będziemy mieć objawienie.
Martwią za to inne rzeczy. Urazu nabawił się Łukasz Zaremba i musiał opuścić plac gry oraz ciąg dalszy braku argumentów w ofensywie.

Trener Janusz Kubot w sobotnich spotkaniach nie mógł skorzystać z usług chorych Mateusza Niedźwiedzia i Pawła Woźniaka oraz jeszcze odczuwającego skutki rywalizacji z Zagłębiem Radosława Kałużnego. Były reprezentant Polski ograniczył się do truchtu wokół boiska.

W meczu z Miedzią w składzie Chrobrego pojawiło się trzech nowych juniorów. Są to wychowankowie SP, jednak w ostatnim czasie trenujący z juniorami MZKS-u Bartosz Nomejko, Konrad Kosmala i Konrad Kaczmarek

Początek spotkania był pechowy dla broniącego Łukasza Zaremby. Ten wystąpił dopiero w drugim spotkaniu sparingowym w tym roku, gdyż wcześniej miał zwichniętą kostkę. Po jednym ze starć upadł na murawę, z której ostatecznie musiał zejść kulejąc.

Pojedynek lepiej zaczęli głogowianie. W 8. minucie do ustawionej w narożniku boiska piłki podszedł aktywny na lewej stronie Karol Janik, podał krótko do Michała Bukraby, po czym ten oddał futbolówkę nowemu nabytkowi Chrobrego, którego dośrodkowanie na gola zmienił warujący przy bliższym słupku Mateusz Herbuś. W dalszej części meczu większe zagrożenie stwarzali jednak przyjezdni. W 22. minucie nie popisał się Łukasz Stepokura, który chwilę wcześniej wykazał się przytomnością w zamieszaniu pod swoją bramką, a który teraz przepuścił dość prostą futbolówkę. Wynik meczu Miedź ustaliła w drugiej odsłonie, gdy pojedynek Stepokura – Dominik Łysak wygrał ten drugi.

Pomarańczowo-czarni, jeśli już stwarzali jakieś zagrożenie, to zazwyczaj albo po stałych fragmentach gry, czego przykładem jest gol na 1:0, albo po uderzeniach z dystansu. Mateusz Hałambiec trafił w poprzeczkę, a niewiele brakowało też Krystianowi Kowalskiemu i Bartoszowi Nomejce. Najbardziej wysunięty Czarnogórzec Ivan Colakovic nie pokazał się z dobrej strony, więc problem nr 1 Chrobrego, czyli atak, cały czas aktualny.
– Nadal musimy bardzo intensywnie poszukiwać, bo brakuje osoby, która postawiłaby przysłowiową kropkę nad „i” – powiedział trener MZKS-u Janusz Kubot. – Podziękowaliśmy już Wojtkowi Jurakowi, który nie spełnił naszych oczekiwań. Co do Ivana Colakovicia, to cały czas jakby czekamy, bo przyjechał z południowego klimatu i dopiero zaczął treningi. Niemniej jednak brakuje sygnałów, że to idzie w dobrym kierunku. W każdym razie nadszedł czas na kolejnych piłkarzy. Pewne nazwiska się przewijają, jednak póki co wolałbym o nich nie mówić.

Z kolei przeciwko Ślęzie na placu gry pojawiła się jeszcze bardziej eksperymentalna, nawet w połowie nie tworzona przez podstawowych graczy jedenastka, bo do gry desygnowano też kilkunastoletnich piłkarzy: Patryka Kozłowskiego, Kamila Piotrowskiego, Konrada Kaczmarka, Damiana Żmijowskiego, Arkadiusza Waszkowiaka i Sebastiana Szalę. Tak skonstruowany skład poczynał sobie całkiem śmiało. Nawet, jeśli młodzi gracze popełniali błędy, to te korygowali bardziej doświadczeni partnerzy z zespołu. Jedyna bramka padła w 20. minucie. Lewą stroną popędził Mariusz Wolbaum, zbiegł do środka, trochę zamieszał i odegrał na dalszy słupek, a całą akcję skutecznie zamknął Konrad Węglarz. Wrocławianie nie bardzo potrafili dojść do dogodnych sytuacji, dobrze radziła sobie linia defensywny, a przy tym Paweł Łużny wykazywał się interwencjami na przedpolu. Z czasem to nasi piłkarze zaczęli stwarzać sobie jeszcze więcej okazji. Dobrych szans nie wykorzystali jednak Węglarz i Konrad Kaczmarek, który szczupakiem rzucił się do dogranej przez Arka Waszkowiaka piłki.

Tymczasem głogowianie nie zwalniają tempa. Nadal będą trenować dwa razy dziennie, a już w środę zagrają z Czarnymi Żagań.
– Nasze organizmy powoli adoptują się do ciężkiej pracy, co zresztą widać po wynikach badań, bo praktycznie każdy zrobił progres – dodał popularny „Kotlet”.

– Aż do rozpoczęcia rozgrywek będziemy pracować dwa razy dziennie – mówił z kolei szkoleniowiec Janusz Kubot. – Dążę do tego, aby ten klub był bardzo profesjonalny, a co za tym idzie, aby piłkarze mocno stawiali na piłkę. I tak się zaczyna dziać, bo i Mateusz Niedźwiedź, i Konrad Węglarz odstawili pracę na dalszy plan, dzięki czemu mogą uczestniczyć w dwóch zajęciach dziennie. Jesteśmy więc na dobrej drodze i nie pozwolę na to, aby bazujący już na profesjonalizmie klub rozmienił się na drobne, tym bardziej, że wiele kosztowała nas ta zmiana. Będziemy dążyć do tego, aby grać bardzo otwartą, ofensywą i widowiskową piłkę. W sparingach stosujemy odważną taktykę, przez co narażamy się na utratę bramek. Ale tak musimy grać, bo prawdopodobnie tak będzie wyglądać każdy mecz w trzeciej lidze, że to właśnie my będziemy musieli atakować. Dlatego to, że gramy z drużynami z wyższych klas, które wysoko ustawiają nam poprzeczkę, jest jak najbardziej dobrym układem, nawet kosztem wyniku. I cieszy to, że coraz lepiej wykonujemy zadania taktyczne, a dochodząca do składu młodzież też je rozumie i nie stanowi osłabienia.

Sparing – 6 luty 2010, 11:00 – Głogów
Chrobry Głogów – Miedź Legnica 1:2 (1:1)
Bramki: Mateusz Herbuś 8 – Patryk Musiałowski 22, Dominik Łysak.
Chrobry: Zaremba (Stepokura) – Filbier, Herbuś, Bukraba, Kostek, Nomejko (Kaczmarek), Kowalski, Hałambiec, Kosmala, Janik, Colakovic.
Miedź (I połowa): Stamenkovic – Pilarski, Kucharzak, Cisse, Żółtowski – Musiałowski, Kłak, Dorobek, Garuch – Zagdański (20′ Ochota), Orłowski.
Miedź (II połowa): Siamin – Spaczyński, Piotrowski, Bakrač, Żółtowski (55′ Grittner) – Musiałowski (55′ Wojtal), Ogórek, Dorobek (55′ Zieliński), Łysak – Ochota, Orłowski (55′ Kalicki).

Sparing – 6 luty 2010, 13:00 – Głogów
Chrobry Głogów – Ślęza Wrocław 1:0 (1:0)
Bramki: Konrad Węglarz 20.
Chrobry: Łużny – Wolbaum, Błauciak, Kotlarski, Mikutel, Filipiak, Żmijowski, Piotrowski (Szala), Waszkowiak, Węglarz, Kozłowski (Kaczmarek).
Ślęza: Paukszt – Kątny, Michalec, Pruchnicki, Rejmer, Wójcik, Jaskólski, Donzo, Kowal, Duraj, Brusiło oraz Główka, Pałys M., Rusek, Bordulak, Jarentowski.