Nasz rywal: Tur Turek kibicowsko

Ci z nas, którzy byli w Turku jesienią pewnie stwierdzą, że Tur kibiców nie ma, bo takowych wtedy nie stwierdzono. Jest w tym trochę prawdy. Dokładnie w 2009 roku kibicowanie na Turze umarło. Jednak aby nie skończyć na tym swojego artykułu opiszemy co działo się w Turku do tego momentu i dlaczego tak potoczyły się losy miejscowych fanów, którzy swego czasu zapisali się w karatach kibicowskiej Polski głównie za sprawą specyficznej flagi.

Turek to niespełna 30-tysięczne miasteczko, w którym można spotkać zarówno kibiców Lecha jak i Widzewa, Ci pierwsi mają nawet tam swój oficjalny fc. Wraz z sukcesami piłkarzy pojawiła się także grupa kibiców na miejscowym Turze, którzy szczyt swojej formy zaliczyli w sezonach 05/06 i 06/07, kiedy to miejscowi zawodnicy udanie grali w PP oraz w kolejnych latach w I i II lidze.

W tym okresie najliczniejsze wyjazdy to: Warta Poznań- ok. 100, Koronowo- ok. 100 (oba wyjazdy jeszcze w III lidze), Łowicz ok. 100, Pruszków- 44, Płock-60, Śląsk Wrocław- 65. Największy młyn u siebie, jak sami piszą, zebrał się na Amice Wronki w 2007 roku i liczył ponad 300 osób. Liczby te jednak trzeba brać z przymrużeniem oka, ponieważ, oprócz kibiców Tura, podczas każdego meczu obecne były miejscowe pikniki z charakterystyczną flagą „Pikniki on Tour”. Właśnie z powodu tej fany sympatycy Tura zdobyli o sobie rozgłos wśród kibicowskiej braci w Polsce. O ile główne hasło na fladze budzi uśmiech na twarzy, to jej poboczne hasełko zwala z nóg: „BEZ NAPINKI, BEZ AGRESJI, BEZ KOMPLEKSÓW – WASZA NIENAWIŚĆ POTĘGUJE NASZ ŚMIECH”. Z ciekawszych flag można doszukać się ponadto: „Powiat Turecki zawsze z Turkiem”. Takie oto realia panowały wśród miejscowych fanów Tura. Trzeba jednak mieć na uwadze, że był to okres, kiedy regularnie wystawiali młyn czy młynek u siebie, a przy okazji zaliczyli część wyjazdów.

W czasach swojej świetności fani Tura odwiedzali się nawzajem z kibicami Warty Sieradz, jednak chyba nic poważnego ich nie łączyło, poza wzajemnym wspomaganiem.

Przyczyny upadku ruchu kibicowskiego na Turze miejscowi fani upatrują w działaniach służb mundurowych przy aprobacie działaczy. Jak udało nam się ustalić, osoby które ogarniały tam tematy zostały rozłożone na łopatki przez tych, co zawsze i sposobami tymi, co zawsze. Nie było pewnie z tym problemu, bo przecież im mniejsza grupa, tym łatwiej. Miejscowi w ramach protestu nie wchodzili na stadion, dopingując spod bram, ale tam też dalej ich męczono, aż w końcu dali sobie spokój. Finał tych działań mieliśmy okazję zobaczyć jesienią w Turku. Co ciekawe, nie było też flagi pikników. Czy ich też „rozłożono”, tego nie udało się nam ustalić. Na pewno na taką sytuacje miały również wpływ coraz to gorsze wyniki piłkarzy i pogarszająca się sytuacja w klubie. Tak więc w Głogowie raczej nie zobaczymy kibiców Tura.

MECZ CHROBRY-TUR TUREK W SOBOTĘ O GODZ. 17.00 W GŁOGOWIE

fot. gieksiarze.pl