Nieśmiałe zwycięstwo

Kolejka 13 – 21.10.2006

2:1
Chrobry Głogów 2:1 (1:0) TOR Dobrzeń Wielki

1:0 Błauciak 34’
1:1 Jankowski 69’
2:1 Błauciak 83’

Chrobry: Długosz – Błauciak, Smolin, Kwiatkowski, Nitkiewicz, Cackowski, Trznadel, Niedźwiedź ( 57’ Soboń), Rola ( 84’ Milkowski), Druciak, Szuszkiewicz ( 64’ Wojtczak)

Żółte kartki (Chrobry):

Czerwone kartki:

Sędzia: Rafał Rokosz (Katowice)

Widzów: 200 (gości 0)

Kolejka 13 – 21.10.2006

2:1

Chrobry Głogów 2:1 (1:0) TOR Dobrzeń Wielki

1:0 Błauciak 34’
1:1 Jankowski 69’
2:1 Błauciak 83’

Chrobry: Długosz – Błauciak, Smolin, Kwiatkowski, Nitkiewicz, Cackowski, Trznadel, Niedźwiedź ( 57’ Soboń), Rola ( 84’ Milkowski), Druciak, Szuszkiewicz ( 64’ Wojtczak)

Żółte kartki (Chrobry):

Czerwone kartki:

Sędzia: Rafał Rokosz (Katowice)

Widzów: 200 (gości 0)

Na początek należy wspomnieć o frekwencji podczas sobotniego spotkania. 200 osób wydaje się być i tak naciąganą liczbą. Komentarz jednego z wchodzących na obiekt starszych sympatyków klubu mówi wszystko: „pamiętam jak to kiedyś budowaliśmy… i co? Wszystko rozpieprzyli, brak mi słów…”. Rzeczywiście, puste trybuny były przerażającym widokiem i stają się, niestety, nieodzownym elementem meczów w Głogowie. Przykre.

Zaczęło się tak, jak już nas do tego przyzwyczajono – szara, III-ligowa rzeczywistość to chyba nadużycie tych słów w stosunku do tego, co działo się, a właściwie nie działa na boisku. Zero składnych akcji, nie wspominając już o uderzeniach na bramkę, do tego mnóstwo błędów, niedokładności i dośrodkowań wołających o pomstę do nieba. Co więcej, nawet na tak okropnym piłkarskim tle zespół z Dobrzenia Wielkiego był zespołem słabszym, od pierwszego gwizdka nastawionym na obronę i liczenie, że uda się wyprowadzić jakiś nie głupi kontratak. Podsumowując – pojedynek godny rywali niższej półki.
Ożywiło się dopiero po dwóch kwadransach. Do wrzuconej przez Druciaka z prawej strony piłki doszedł Szuszkiewicz, ale strzał, a bardziej muśnięcie futbolówki z pozycji leżącej skierowało ją tylko na słupek. W 34. minucie tuż obok narożnika pola karnego przytomne, krótkie podanie otrzymał Błauciak, który doskonale wiedział w jaki sposób je wykorzystać. Błyskawicznie oddane silne uderzenie w długi róg nie dało szans golkiperowi przyjezdnych. Chwilę później szczęścia z dystansu próbował Cackowski, ale trafił wprost w bramkarza.
II część zaczęła się od jako takiego naporu „pomarańczowo-czarnych”. Celne dośrodkowania „Cacka” z rzutów rożnych przyniosły uderzenia główką – w pierwszym przypadku golkiper TOR-u nie miał zbyt wiele do roboty, gdyż „gała” zmierzała wprost w niego, w drugim zaś musiał się już wykazać własnymi umiejętnościami, instynktownie wybijając poza linię. „Bomba” z kilkudziesięciu metrów odbiła się od zawodnika przyjezdnych, przez co minimalnie przeszłą ponad poprzeczką. Aż dziwne, że w momencie, gdy bramka dla głogowian wisi w powietrzu, strzelają goście. W 69. minucie Jankowski zakręcił naszymi defensorami i bez większych problemów wbiegł w pole karne, a mając przed sobą powracającego między słupki Długosza, zrobił dokładnie to, co do niego należało, nie dając większych szans Michałowi. Zaskoczeni obrotem spraw piłkarze Chrobrego nie bardzo wiedzieli jak odpowiedzieć. Ataki na bramkę rywala kompletnie nie wychodziły, a jeśli już, to ich wykańczanie pozostawiło wiele do życzenia. „Pachniało” remisem i właśnie dlatego radość z bramki ustalającej wynik była podwójna. Po raz kolejny Cackowski idealnie wrzucił piłkę ze stałego fragmentu gry, na 4, 5 metrze przejął ją świetnie grający Błauciak i mocno, nie do obrony, uderzył na długi słupek. Przeciwnik próbował jeszcze przycisnąć, ale wobec dobrze broniących się głogowian był bezradny. Za to Chrobry miał jeszcze okazję ku temu, by podwyższyć i tam samym nie czekać nerwowo na końcowym gwizdek arbitra. Dośrodkowanie z głębi pola zamienił na strzał Druciak, ale golkiper z Dobrzenia górą.

Zwycięstwo cieszy, gra zdecydowanie nie. W naszej sytuacji wybrzydzać nie można, ale ciężko o optymizm w perspektywie wyjazdu do Katowic. Słynny cytat o tym, że „gra się tak jak przeciwnik na to pozwala” nie miał odzwierciedlenia w sobotnie popołudnie. To raczej Chrobremu kompletnie nic nie wychodziło, co dziwi, jako że TOR nie zawiesił wysoko poprzeczki. Gdyby mecz zakończył się remisem, śmiało moglibyśmy pisać o „żenadzie po głogowsku”. Z drugiej strony z taki zespołami często gra się najtrudniej, więc i może GieKSa o tym się przekona?