Ochmański ustrzelił Orła

Znów można się doczepić do stylu, jaki piłkarze Chrobrego prezentowali na wyjeździe, ale najważniejszy jest komplet punktów. Mimo gry w dziesiątkę przez większą część spotkania, zwycięstwo w starciu z Orłem Ząbkowice Śląskie nie było zagrożone. Samego Orła ustrzelił Łukasz Ochmański, dla którego celne trafienia były o tyle ważne, że przełamały jego strzelecką niemoc w ostatnich pięciu spotkaniach.

Do rywalizacji w Ząbkowicach Śląskich Chrobry przystępował mocno osłabiony. Michał Michalec nie mógł zagrać, bo jeszcze przed tygodniem stracił przytomność po uderzeniu piłką, a kontuzje albo choroby wyeliminowały Patryka Sypnia, Mateusza Hałambca, Mateusza Niedźwiedzia i Karola Fryzowicza.

Mecz ustawił szybko zdobyty gol przez graczy Chrobrego. Była czwarta minuta, gdy o wiele bardziej przytomnie od piłkarzy Orła zachował się Maciej Kononowicz, który wyczuł, że opadająca piłka wcale nie musi opuścić płyty boiska. Nie opuściła, a on sam szybko posłał ją wzdłuż bramki, widząc w jej pobliżu Łukasza Ochmańskiego. W tej sytuacji „Ochmanowi” pozostawało już tylko musnąć gałę. Pomarańczowo-czarni nie grali porywająco, ale stwarzali dogodne okazje, jednak brakowało jak nie precyzji, to szczęścia. A podwyższyć mogli Krzysztof Kotlarski, Konrad Kaczmarek, Paweł Oleksy czy Kononowicz. Parokrotnie z dystansu próbował też Mateusz Machaj, ale piłka po jego uderzeniach nie stanowiła zagrożenia dla broniącego w Orle Patryka Rosiaka. W 43 minucie zespół osłabił Paweł Woźniak i chyba powinien otrzymać od partnerów reprymendę, choć gra w przewadze wcale nie uskrzydliła miejscowych. Doświadczony pomocnik Chrobrego dość intensywnie pracował na drugi żółty kartonik. Na jego faul na rywalu sędzia przymknął jeszcze oko, ale wobec późniejszej dyskusji przy innym zdarzeniu nie pozostał już obojętny.

Rezultat pojedynku ustalił w drugiej odsłonie, konkretnie w 63 minucie, Ochmański, który umieścił futbolówkę w środku bramki poprzez mocne uderzenie z kilkunastu metrów. Temu samemu piłkarzowi na przeszkodzie stanął jeszcze słupek, gdy trącił piłkę głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Bliscy szczęścia byli ponadto Machaj i Kaczmarek. Pierwszy strzelił z ponad 20 metrów na tyle mocno, że goalkeeper gospodarzy bardzo niepewnie zatrzymał gałę. Z trudem, poza linię końcową sparował też uderzenie Kaczmarka. Zawodnicy z Ząbkowic Śląskich niewiele mieli do powiedzenia. Nie znaczy to, że nie stawali przed swoimi szansami, choć Łukasz Zaremba przeważnie nie musiał wspinać się na wyżyny swoich umiejętności, bo piłka sama mijała światło bramki głogowian.