Ponad 90 minut męki Chrobrego

Inaugurujące piłkarską wiosnę spotkanie z Pogonią Oleśnica było dla Chrobrego nieoczekiwanie trudną przeprawą. Zespół nie przypominał tak efektownie grającego składu podczas gier kontrolnych i męczył się od 1 do 90 minuty. Akcje się nie kleiły, dośrodkowania nie wychodziły, mnożyły się niecelne podania, a wobec ambitnie i defensywnie grających rywali, z każdą upływającą minutą kończyły się pomysły i rychło upadały nadzieje na zwycięstwo. Dopiero gol Krystiana Kowalskiego z 86 minuty pozwolił Chrobremu wrócić do gry. Było to 19. trafienie głogowskiego pomocnika w jego dotychczasowych występach ligowych w barwach MZKS-u.

Pomarańczowo-czarni do rywalizacji z Pogonią nie mogli przystąpić w najmocniejszym składzie. Z trybun poczynaniom swoich kolegów przyglądali się kontuzjowany Michał Bała oraz pauzujący za kartki Mariusz Wolbaum i Arkadiusz Sojka (w jego przypadku w grę wchodzą kartki otrzymane w poprzednim klubie).

Symbolicznego otwarcia nowego obiektu przy Wita Stwosza dokonał prezydent miasta Jan Zubowski, który jako pierwszy uderzył ustawioną na środku murawy piłkę.

Choć spotkanie lepiej rozpoczęli przyjezdni, to jednak gospodarze jako pierwsi stworzyli sobie dogodną okazję. W 7. minucie piłkę w pole karne z prawej strony posłał Jarek Mikutel, a akcję uderzeniem z woleja zamknął Krystian Kowalski, tyle że zrobił to minimalnie niecelnie. 5 minut później w objęciach partnerów ze swojej ekipy utonął Michał Michalec, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową pokonał Łukasza Zarembę. Jeszcze w 21. minucie przed świetną szansą stanął niepilnowany w polu karnym Piotr Błauciak. Strzelił mocno, ale nie w światło bramki. W końcówce tej części gry dobre sytuacje miał Konrad Węglarz. Najpierw z ostrego kąta przymierzył jednak tylko w zewnętrzną część słupka. Wykorzystał za to tę drugą, już w doliczonym czasie gry, po uprzednim zagraniu Błauciaka, tym samym zdobywając swojego 31. ligowego gola w Chrobrym.

Wydawało się, że po zawsze podcinającej skrzydła bramce do szatni pójdzie już z górki, lecz podopieczni Janusza Kubota wciąż nie potrafili znaleźć recepty na rozmontowanie jeszcze bardziej cofniętych oleśniczan. Przewaga głogowian była bardzo wyraźna, tyle że długo niewiele z niej wynikało. Dopiero w 66. minucie przez moment zapachniało golem, gdy po dośrodkowaniu Kowalskiego, odegraniu Węglarza, piłkę przejął Karol Janik, ale i on nie mógł się wstrzelić w światło bramki. W 75. minucie został zmieniony przez 18-letniego Konrada Kaczmarka, dla którego był to zarazem debiut w seniorskiej ekipie. Po kolejnych trzech minutach na boisku pojawił się witany donośnymi brawami Radosław Kałużny i bardzo pomógł swoim młodszym kolegom. Grał bardzo przytomnie i zarazem spokojnie, a każda walka o piłkę w powietrzu kończyła się jego zwycięstwem. Był nawet bliski zdobycia gola, ale w ostatniej chwili uprzedził go przecinający tor lotu futbolówki Tomasz Idziorek. Sprawiedliwości stało się zadość w 86. minucie, gdy defensorów Pogoni zostawił za plecami Kowalski, a mając przed sobą tylko goalkeepera gości, zachował tyle zimnej krwi, aby wyrwać dla Chrobrego ważne zwycięstwo. Podopieczni Filipa Potycza długo nie mogli pogodzić się z takim obrotem sprawy i głośno przekonywali sędziego do pozycji spalonej u zawodnika MZKS-u, tyle że ten pozostał na to niewzruszony. Wówczas przyjezdni nie mieli już nic do stracenia i rzucili się do dopięcia swego, jednak głogowianie na wiele nie pozwolili, dość spokojnie dowożąc wygraną do końcowego gwizdka.