Radosław Kałużny w Chrobrym!

Dla niektórych brzmi troszeczkę kontrowersyjnie? Być może, ale na pewno i przede wszystkim sensacyjnie i prawdziwie: Radosław Kałużny został nowym piłkarzem Chrobrego Głogów! 41-krotny reprezentant Polski, w tym uczestnik mistrzostw świata w Japonii i Korei, zawodnik takich klubów jak Wisła Kraków czy Bayer Leverkusen mający za sobą 267 meczów i 39 goli w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce związał się z MZKS-em, póki co jako piłkarz, do 2012 roku. To z całą pewnością najgłośniejsze i najbardziej medialne wzmocnienie w ponad 60-letniej historii głogowskiego klubu.

Pochodzący z Góry, 36-letni dziś Radosław Kałużny karierę piłkarską zaczynał w Chojnowiance Chojnów, skąd na pięć lat przeniósł się do lubińskiego Zagłębia, gdzie już w wieku 18 lat debiutował na boiskach najwyższej ligi. W Zagłębiu był podstawowym zawodnikiem, przez cały okres zdobywając 22 bramki dla MKS-u.

Wiosną 1998 roku trafił, już jako gwiazda, do krakowskiej Wisły za sumę 800 tys. marek. Szybko stał się liderem powoli wyrastającego na polską potęgę klubu. Właśnie tam fetował swoje największe sukcesy: dwukrotne mistrzostwo kraju i puchar ligi. Z „Białą Gwiazdą” grał również w europejskich pucharach. Zdobył piękną bramkę w Saragossie, ale Wisła poległa z Realem 1:4. W rewanżu w Krakowie w pojedynku nazwanym „cudem nad Wisłą”, krakowanie w 88. minucie strzelili na 4:1, później wygrali konkurs rzutów karnych, lecz już bez Kałużnego.

>>> Saragossa – Wisła 14.IX.2000

W każdym z blisko czterech sezonów spędzonych w Wiśle prezentował równą formę strzelecką. Łącznie 17-krotnie pokonywał bramkarzy rywali, a przy tym zbierał indywidualne nagrody, jak choćby tytuł „najlepszego piłkarza polskiej ligi” w Piłkarskich Oscarach w styczniu 2001.

Po sezonie 2000/01, w którym wywalczył z Wisłą MP i PL, a sam zainkasował 5 goli, przeniósł się do Niemiec. Najpierw na zasadzie wypożyczenia, by ostatecznie zostać wykupionym przez działaczy Energie Cottbus za 3,3 mln marek. Przygoda Kałużnego w sąsiednim kraju była dłuższa, bo obejmowała 7 lat. W ich przeciągu najpierw reprezentował barwy przedstawicieli Bundesligi, wspomnianej Energie (7 bramek) i Bayeru Leverkusen (przejście z Energie za 1,2 mln euro), zaś później pogrywał dla Rot-Weiss Essen (1 bramka) i LR Ahlen (3 bramki). Dzięki występom dla niemieckich ekip mógł zasmakować elitarnej Ligi Mistrzów, ale okres pobytu Kałużnego za granicą ogółem nie był wymalowany w tylko i wyłącznie kolorowych barwach.

Sezon 2006/07 spędził w cypryjskim AÉL Limassol, by w roku 2007 powrócić do ojczyzny, a konkretnie do występującej w ekstraklasie Jagiellonii Białystok, w barwach której rozegrał 22 spotkania. Wiąże się z tym ciekawa przygoda. Otóż w meczu przeciwko Górnikowi w Zabrzu Kałużny stanął… między słupkami, co opisywała Gazeta Wyborcza:
„Jeszcze kilka lat temu byli podporami reprezentacyjnej defensywy. W meczu Górnik Zabrze – Jagiellonia Białystok Tomasz Hajto i Radosław Kałużny starali się uchronić swoje zespoły od straty bramki, ale w nietypowej dla siebie roli. Byli kadrowicze… stanęli między słupkami. W 85. minucie meczu bramkarz Jagiellonii, Jacek Banaszyński (…) otrzymał czerwona kartkę. Jagiellonia wykorzystała już limit zmian i w bramce gości stanął Radosław Kałużny. Już chwilę później popisał się dwiema kapitalnymi interwencjami po strzale Tomasza Hajty z rzutu wolnego i dobitce Tomasza Zahorskiego. W 87. minucie Hajto jeszcze raz próbował pokonać Kałużnego, ale w doliczonym gry sam musiał stanąć między słupkami.”

Kałużny w Jadze to także dosyć specyficzne wypowiedzi dla mediów, dziś już prawdziwe klasyki.

>>> Kałużny po meczu Lech – Jagiellonia

W połowie 2008 roku kontrakt z „Jagą” nie został przedłużony, a sam piłkarz, mając za sobą 267 meczów i 39 goli w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce, poinformował o zakończeniu kariery.

W reprezentacji Polski zadebiutował 14 lutego 1997 roku w meczu towarzyskim przeciwko Litwie (0:0). Ogółem z orłem na piersi rozegrał 41 spotkań, zdobywając przy tym 11 goli. Był w drużynie Jerzego Engela, która w 2001 roku, po 16 latach przerwy uzyskała awans do finałów mistrzostw świata. Sam Kałużny swoją cegiełkę do tego dołożył nie tylko poprzez regularne i pełne występy, bo w październiku 2001 Polska pokonała Białoruś 3:1, a wszystkie trzy gole padły łupem popularnego „Taty”.

>>> Bramka nr 1 w meczu z Białorusią

>>> Bramka nr 2 w meczu z Białorusią

>>> Bramka nr 3 w meczu z Białorusią

Rok później spędził 81 minut na boiskach Japonii i Korei, gdzie odbyły się zakończone dla nas fiaskiem MŚ. Po oraz ostatni w biało-czerwonych barwach zagrał 30 marca 2005 roku w meczu przeciwko Irlandii Północnej.

Fot. gazeta.pl