Remigiusz Smolin: daliśmy z siebie 110 procent, jest mi bardzo przykro

Remigiusz Smolin był jednym z tych piłkarzy nowosolskiego Dozametu, który w sobotnim meczu z Górnikem Wałbrzych, ostatecznie zabierającym Chrobremu awans do drugiej ligi, wyleciał z boiska za drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Wieloletni reprezentant pomarańczowo-czarnych barw już na kilka dni przed ostatnią kolejką nie ukrywał, że zagra dla Chrobrego.
– Ani razu temu nie przeczyłem. Nawet w rozmowach z dziennikarzami z Wałbrzycha mówiłem, że zagram nie tylko dla własnej drużyny, ale i Chrobrego, który wciąż jest w moim sercu – przyznaje doświadczony, 33-letni defensor nowosolan.

Trudno przejść obojętnie wobec okoliczności, w jakich ważyły się losy awansu. Nie tylko nam, ale i samemu Remkowi.
– Górnik ma lepszą drużynę, narzucił swój styl gry i lepiej operował piłką. Nasza taktyka była prosta, bo zagraliśmy bardzo defensywnie. W pierwszej połowie goście nie stworzyli sobie wielkich sytuacji. Dopiero w drugiej odsłonie Piotrek Łoboda musiał kilka razy interweniować. W 60 minucie zostałem wyrzucony z boiska i chyba tylko sędzia wie dlaczego. Z mojej strony był wślizg, ale przecież to piłkarz Górnika mnie kopnął, a nie ja jego. Na kilka minut przed końcem czerwoną kartkę obejrzał też Adam Pojnar. I tu jestem pewien, że za nic. Już w doliczonym czasie gry arbiter podyktował wałbrzyszanom rzut karny. Stałem za daleko, by mówić, że go nie było bądź był. Z chłopakami doszliśmy do wniosku, że w takich meczach takich rzeczy absolutnie nie wolno gwizdać – zrelacjonował przebieg meczu Remek Smolin.

Sam zawodnik jeszcze nie wie czy pozostanie w Nowej Soli na kolejny rok. Nie zastanawiał się jeszcze nad tym. Doszedł jednak do ciekawego spostrzeżenia.
– Jest mi niezmiernie przykro, że Chrobremu się nie udało. Byliśmy blisko, daliśmy z siebie 110 procent. Wbrew pozorom, chyba cała Nowa Sól chciała tej drugiej ligi dla Głogowa, choć wiadomo, że z tego jakiejś wielkiej miłości nie będzie. To ciekawe zjawisko. Kto by pomyślał, że kiedykolwiek do niego dojdzie? Osobiście wiele razy to podkreślałem i powiem raz jeszcze: miejsce Chrobrego nie jest w tej lidze. Ja już do końca życia będę związany z Głogowem i MZKS-em, dlatego nigdy nie używam zwrotu „was”, tylko „nas”, bo czuję się częścią klubu. Pewnie jeszcze nie raz pojawię się przy Wita Stwosza i mam nadzieję, że wkrótce Chrobry wreszcie dopnie swego – zakończył jeden z bardziej szanowanych na Chrobrym w ostatnich latach piłkarzy.

Zawody w Nowej Soli prowadził Arkadiusz Grab z okręgu legnickiego.