Skuteczność jak ta lala

Mecz z Motobi Kąty Wrocławskie jest już trzecim w rundzie wiosennej, który kończy się pogromem, choć tak naprawdę nie powinien. Na zawsze ciężkim dla nas terenie w Kątach Wrocławskich Chrobry wygrał 4:0, w swojej skuteczności będąc przy tym blisko 100 procent. Poza sytuacjami bramkowymi, niewiele było bowiem takich, z których mogłoby paść coś jeszcze.

Towarzystwo rozruszał Łukasz Ochmański w 15 minucie, który wjechał w pole karne pędząc wzdłuż linii końcowej. Zdecydował się przy tym na strzał i choć kąt był bardzo ostry, niewiele zabrakło mu do szczęścia. W 29 minucie sprzymierzeńcem Chrobrego okazało się bardzo niewygodne boisko w Kątach Wrocławskich. Nie bez znaczenia było też to, że Przemysław Stasiak nie odpuścił piłki, dzięki czemu znalazł się w sytuacji sam na sam z Karolem Chwastykiem. Futbolówka odbijała się jeszcze od kępek trawy, przez co sam zawodnik uderzył nieczysto, ale gała jakoś wturlała się do środka obok nieco zdezorientowanego bramkarza gospodarzy. Na 8 minut przed końcem lewą stroną ruszył Mateusz Machaj, zbiegając do pola karnego i stając oko w oko z Chwastykiem, którego pokonał po strzale w długi róg. Dopiero w 43 minucie do interwencji na poważnie zmuszono Marka Zatora. Ten wyciągnął się najwyżej jak potrafi i uderzoną z główki piłkę przerzucił ponad poprzeczką, co, przy jego stosunkowo niskim wzroście, było wyczynem.

Od 56 minuty Motobi grało już tylko w dziesięciu. Pojedynek Piotra Jawnego z Michałem Michalcem w polu karnym skończył się faulem na tym drugim. Sędzia wskazał na wapno, a doświadczonemu obrońcy gospodarzy pokazał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Mateusz Machaj i było po meczu. Miejscowych w 67 minucie dobił Michalec. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Machaj, do czego najwyżej wyskoczył defensor Chrobrego, głową pokonując Chwastyka. Głogowianie próbowali jeszcze podwyższyć rozmiary zwycięstwa, ale gracze Motobi w obronie nie odpuszczali, ratując kilka groźnych dla siebie akcji. Pomarańczowo-czarni próbowali więc z dystansu, lecz też nie wychodziło. Próby Mateusza Hałambca i Machaja były bowiem niecelne. Już w doliczonym czasie gry przed swoją okazją stanął Mariusz Wolbaum. Dogrywał mu Hałambiec z drugiej strony pola karnego, a przy strzale „Maria” skuteczną interwencją popisał się goalkeeper Motobi, wybijając piłkę poza linię końcową.