Słabi do potęgi

Kolejka 3 – 15.08.2006

1:0
Pogoń Świebodzin 1:0 (0:0) Chrobry Głogów

1:0 Kołodyński 75′

Chrobry: Cuper – Smolin, Błauciak, Puchalski, Nitkiewicz, Milkowski ( 46′ Sybis), Kwiatkowski, Niedźwiedź ( 78′ Węglarz), Rola, Cackowski, Druciak

Żółte kartki (Chrobry): Puchalski 2x, Błauciak, Nitkiewicz

Czerwone kartki: Wolak (Pogoń – za drugą żółtą, 45′) – Puchalski (Chrobry – za drugą żółtą, 55′)

Widzów: 900 (gości 92)

Kolejka 3 – 15.08.2006

1:0

Pogoń Świebodzin 1:0 (0:0) Chrobry Głogów

1:0 Kołodyński 75′

Chrobry: Cuper – Smolin, Błauciak, Puchalski, Nitkiewicz, Milkowski ( 46′ Sybis), Kwiatkowski, Niedźwiedź ( 78′ Węglarz), Rola, Cackowski, Druciak

Żółte kartki (Chrobry): Puchalski 2x, Błauciak, Nitkiewicz

Czerwone kartki: Wolak (Pogoń – za drugą żółtą, 45′) – Puchalski (Chrobry – za drugą żółtą, 55′)

Widzów: 900 (gości 92)

Do Świebodzina zawitała 92-osobowa grupa głogowskich kibiców. W stawce były dwie dziewczyny. Nie obyło się bez problemów, czym stały się wejściówki na obiekt Pogoni, a właściwie ich śmiesznie wysoka cena dla fanów przyjezdnych. 8 zł za obejrzenie 2/3 spotkania na niskim, III-ligowym poziomie w warunkach nie robiących wrażenia to przesada, nawet nie z lekka. Interweniować próbował dyrektor naszego klubu p. Szykulski i nawet jego starania zakończyły się fiaskiem. Koniec końców włodarze gospodarzy zrobili w ten sposób: dwie osoby na jeden bilet, ale tylko na drugie 45 minut meczu. Czyli właściwie nie zrobili nic… Pod tym względem klub ze Świebodzina okazał się nic a nic nie różniącym od tych wiejskich „okręgowców”. Zapominają tylko, że takim działaniem szkodzą również samym sobie, ale to już nie nasze zmartwienie. Pomyśleć, że jeszcze niedawno pchali się do II ligi… Żałość.
W sektorze wywieszamy trzy flagi, a w trakcie spotkania odpalamy jedną pomarańczową świecę dymną.

Podczas gdy przebywaliśmy poza terenem obiektu Pogoni, na trybunach gospodarzy w I odsłonie meczu 2-krotnie zawrzały trybuny. Jak się później okazało, dwie „setki” mieli gospodarze. Pierwszej nie wykorzystał będący „sam na sam” z Cuperem Marcin Wolak, kolejnej Tomasz Iwanowski. Temu drugiemu zabrakło szczęścia, gdyż piłka po jego strzale zmierzała do pustej bramki, ale w ostatniej chwili sięgnęli jej defensorzy Chrobrego. Działo się to kolejno w 19. i 38. minucie. W końcówce drugim żółtym, a w konsekwencji czerwonym kartonikiem ukarany został wspomniany Wolak, dzięki czemu to „pomarańczowo-czarni” mieli więcej powodów, by na drugie 45 minut spoglądać z większym optymizmem.

Po przerwie trener Kujawa na murawę wpuścił drugiego napastnika, przez co dał wyraźny sygnał do ataku. Fakt faktem, że w pierwszych elementach II połowy Głogowianie mieli optyczną przewagę, lecz na niej też poprzestali. Dojście do granic pola karnego miejscowych i późniejsza niewiedza, co z tą piłką zrobić to zdecydowanie za mało, by zagrozić nawet niedoświadczonej drużynie Pogoni. Podać? A może strzelić? – zdawali się pytać samych siebie nasi zawodnicy. Ani jedno, ani drugie kompletnie nie wychodziło. Mało powiedziane. Jedyny Niedźwiedź potrafił celnie uderzyć zza pola karnego, jednak lekko bita piłka z rzutu wolnego zaskoczyć broniącego Pasa po prostu nie mogła. Strzałów z dalszej odległości należało szukać, bowiem mokra futbolówka mogła sprawić problemy golkiperom, z tymże, jeśli ta o metry mija poprzeczkę bramki, i to kilkukrotnie, to coś jest nie tak.
W międzyczasie przy linii końcowej boiska zdaniem sędziego zawodnika gości faulował Puchalski. Zrobiło się gorąco, bowiem doszło do ostrej wymiany zdań i przepychanek, jednak arbiter pozostał nieugięty i pokazał Jakubowi drugie „żółtko”, tym samym wyrzucając go z boiska. Ponownie zrobiło się po równo w obu składach i ponownie niebezpieczniej pod naszym polem karnym. Broniący się gospodarze szukali okazji do kontrataków, a dzięki koszmarnym błędom obrony Chrobrego, te przyprawiały o szybsze bicie serca. W 73. minucie jeden z miejscowych graczy pokazał naszym piłkarzom jak należy uderzać z odległości kilkudziesięciu metrów. Piłkę po jego strzale z wcale nie małym wysiłkiem sparował Sławek, który musiał się jeszcze wykazać broniąc dobitkę innego ze świebodzinian. 120 sekund później gol dla gospodarzy. Dośrodkowanie z rzutu rożnego, zamieszanie w polu karnym i futbolówkę do siatki kieruje Łukasz Kołodyński. Chyba trochę szczęśliwie, gdyż piłka wręcz naszła mu na nogę, z drugiej strony – jak najbardziej zasłużenie. Gospodarze ani myśleli na tym poprzestać. W 80. minucie jak dziecko daje się ograć na linii środkowej boiska jeden z zawodników „pomarańczowo-czarnych”, dzięki czemu gracz Pogoni wychodzi na czystą pozycję, jednak jego strzał z ostrego kąta w długi róg minimalnie mija słupek. Chrobry próbował do końca, jednak w dalszym ciągu bez jakichkolwiek efektów. Jedno dośrodkowanie z lewej strony mija bramkarza Pogoni, ale na posterunku stoją obrońcy gospodarzy, wybijając „gałę” dosłownie z linii bramkowej. I to byłoby chyba na tyle. Wyjątkowy pokaz „umiejętności” zobaczyliśmy już w doliczonym czasie gry, kiedy to przez dobre kilkadziesiąt sekund głogowianie nie byli w stanie opuścić własnej połowy, choć było ich na niej łącznie z Cuperem… trzech. Ta sytuacja idealnie oddała to, co widzieliśmy wcześniej w wykonaniu „pomarańczowo-czarnych”.

„Wstyd, żenada, kompromitacja” – to tytuł widniejący na pierwszej stronie dziennika „Fakt” po porażce Reprezentacji naszego kraju z Ekwadorem podczas czerwcowych MŚ. Przykro to mówić, ale nasi zawodnicy od dwóch meczy systematycznie pracują na identyczne podsumowanie ich pracy. Zapowiadali zwycięstwo, wyładowanie energii po piątkowej „wtopie”… No, to sobie wyładowali…

Mimo wszystko po końcowym gwizdku arbitra piłkarze zbierają oklaski, przez co dajemy dowód na to, że jesteśmy z zespołem bez względu na wyniki, ale to nie znaczy, że będziemy udawać, iż nie widzimy, co się dzieje. W tym celu ostre słowa krytyki, które jeszcze nikomu nie zaszkodziły. A wręcz przeciwnie. Oby!

Podziękowania dla Tigera za pomoc w przygotowaniu relacji.