Słaby początek piłkarzy…

… tylko piłkarzy, bowiem na derbowy pojedynek do Legnicy zawitało 180-ciu kibiców i fanek pomarańczowo-czarnych i nie jest to żart prima-aprilisowy. Wspomagało nas 8-iu przyjaciół z Kalisza, za co serdeczne dzięki.

Pojawiamy się wraz z początkiem spotkania. Płot okalający sektor gości przozdabiamy kilkoma flagami – najważaniejszą jest ta z wizerunkiem Karola Wojtyły „POKOLENIE JPII” [po słownych pozdrowieniach w kierunku Wielkiego Polaka, zostaje ona zastąpiona faną „ULTRAS CHROBRY”]. Swój debiut zalicza także rocznicowa „1946 2006” – jest to jej środkowa część, a reszta pojawi się wkrótce. Do tego „MŁODZI FANATYCY”, flaga kaliskiego KKS-u oraz transparent o treści „ZAWISZA JEST JEDEN – IV LIGOWY, NIE DLA ZŁODZIEI Z HYDRUBUDOWY!”. Dla niezorientowanych: w przerwie między rundami doszło do fuzji na linii Kujawiak Włocławek – Zawisza Bydgoszcz, przez co kibicom tego drugiego klubu „kupiono” II ligę. Bydgoscy fani oczywiście nie zgadzają się na taki obrót spraw i walczą o to, by twór o nazwie „Zawisza II” zniknął z piłkarskiej mapy Polski. Poprosili resztę kibiców z całego kraju o chociaż tego typu wsparcie. My naturalnie rozumiemy ich sytuację, stąd takie płótno w naszym sektorze. Jednocześnie prawdziwym sympatykom jedynej, słusznej, czyli IV-ligowej Zawiszy życzymy powodzenia w dalszej walce – po części o sam honor…
Wracając do nas. Doping jak na tak dużą liczbę co najwyżej średni – nie wliczając pojedynczych zrywów. Brak rewelacji na tym „polu” nadrobiliśmy jednak oprawą meczową, choć i tak nie wszystkie przygotowane elementy zostały wykorzystane.

I część spotkania:
1. Sektor wypełniony pomarańczowymi kartonikami – po bokach „1946” oraz „2006”, w środku zaś „CHROBRY”

II część spotkania
1. Sektorówka w asyście pomarańczowych chorągiewek na kij
2. Po bokach w/w chorągiewki, środek wypełniony pomarańczowymi balonikami

Miało tego być naprawdę więcej, ale co się odwlecze, to nie uciecze.
Jeśli rzecz tyczy się gospodarzy sobotniego meczu – w „młynie” zebrało się ich do 150-ciu. Ciężko ocenić tę liczbę z bocznej perspektywy. Przez całe spotkanie machają dużymi flagami na kij, które co jakiś czas są urozmaicane balonami w barwach klubowych oraz niewielką ilością pirotechniki, która wykorzystana została m.in. do podświetlenia przezroczystej folii. Na płocie 2 flagi i podobnie jak w naszym przypadku – doping bez rewelacji.

Nie popisali się za to piłkarze naszej drużyny, którzy przegrali derbowe spotkanie różnicą jednej bramki. Od pierwszego gwizdka z boiska powiewało nudą. Brak składnych akcji, walka w środku pola, ogólnie – typowa kopanina, nawet „III-ligowa” to za dużo powiedziane. Z tej części meczu odnotować można jedynie 2 akcje ze strony zawodników Chrobrego, po których przy większym szczęściu piłka mogła trafić do siatki rywala. W pierwszej z nich, jeszcze na początku spotkania, lekko bita „gała” minimalnie minęła słupek. W drugiej koronkowa akcja w polu karnym Piotrowskiego z Cackowskim, który ładnie wysunął piłkę Damianowi. Ten znalazł się w dogodnej pozycji strzeleckiej, jednak z ok. 8-iu metrów fatalnie przymierzył i zamiast posłać futbolówkę w światło bramki, „wyrzucił” ją ponad nią. Na tym w zasadzie I połowa kończy się. W kolejnych 45-ciu minutach obraz gry uległ tylko nieznacznej poprawie. Głównie za sprawą gola zdobytego przez miejscowych w 55 minucie meczu. Płaskie dośrodkowanie w pole karne wystarczyło, by piłka doszła do stojącego 3 metry przed Cuperem zawodnika Miedzi Tomasza Kociszewskiego, a ten nie miał już najmniejszych problemów ze skierowanie jej w sam środek bramki. Od tego momentu coś się ruszyło, jednak na pewno nie można mówić o tym, czego oczekiwali zgromadzeni kibice. Głogowianie próbowali wyrównać, Legniczanie zaś podwyższyć wynik meczu. Ciężko ocenić kto był bliżej zrealizowania swojego celu – Chrobry stworzył najgroźniejszą sytuację meczu, jednak na przeszkodzie stanął słupek. W rewanżu groźna akcja Miedzi – po jednym z dośrodkowań piłkarz gospodarzy głową skierował piłkę ponad poprzeczką, choć spokojnie mógł nią wcelować w samo okienko.

Podsumowując – nasi zawodnicy nie byli wcale gorsi od gospodarzy. Wynik remisowy byłby w tym wypadku najbardziej sprawiedliwy, ale z drugiej strony kto powiedział, że piłka nożna jest takim właśnie sportem? Na tym w zasadzie opiera się jej cały urok. Pokusić się można nawet o stwierdzenie, że byliśmy zespołem minimalnie lepszym, tylko co z tego? Przegraliśmy po słabym, a nawet bardzo słabym meczu i żadne roztrząsania tego tematu nic tu nie pomogą, nic nie zmienią. Nie zamierzamy „wieszać psów” na naszych zawodnikach, bo nie ma ku temu podstaw. Przerwa między rundami była zbyt długa i najwidoczniej są tego efekty. A nawet jeśli nie w tym leży przyczyna, to przekonamy się o tym dopiero z biegiem czasu. Dlatego wstrzymajmy się z oceną piłkarzy Chrobrego, na to przyjdzie odpowiedniejszy moment. Przecież tak naprawdę nic się nie stało… Jeszcze nie jeden mecz przegramy, nie jeden zakończy się naszym zwycięstwem. Oby ta druga opcja znalazła urzeczywistnienie podczas środowego, wyjazdowego pojedynku w Zabrzu z tamtejszą Walką.

Miedź Legnica – Chrobry Głogów 1-0 (0-0)
Kociszewski 55′

Widzów: ok. 1000
Gości: 180
Flag gości: 4