Tak po prostu nie można…

Kolejka 2 – 11.08.2006

3:3
Chrobry Głogów 3:3 (2:0) Raków Częstochowa

1:0 Puchalski 39′
2:0 Druciak 45′
3:0 Druciak 63′
3:1 Gliński 67′
3:2 Bielecki 78′ (k)
3:3 Lenartowski 83′

Chrobry: Cuper – Smolin, Błauciak, Murat, Puchalski, Rola ( Milkowski), Trznadel ( Kwiatkowski), Cackowski, Nitkiewicz, Druciak ( Szuszkiewicz), Sybis ( Węglarz)

Żółte kartki (Chrobry): Cackowski

Czerwone kartki:

Sędzia: Szymon Lizak (Poznań)

Widzów: 500 (gości 55)

Kolejka 2 – 11.08.2006

3:3

Chrobry Głogów 3:3 (2:0) Raków Częstochowa

1:0 Puchalski 39′
2:0 Druciak 45′
3:0 Druciak 63′
3:1 Gliński 67′
3:2 Bielecki 78′ (k)
3:3 Lenartowski 83′

Chrobry: Cuper – Smolin, Błauciak, Murat, Puchalski, Rola ( Milkowski), Trznadel ( Kwiatkowski), Cackowski, Nitkiewicz, Druciak ( Szuszkiewicz), Sybis ( Węglarz)

Żółte kartki (Chrobry): Cackowski

Czerwone kartki:

Sędzia: Szymon Lizak (Poznań)

Widzów: 500 (gości 55)

3. września 2005 roku odbył się pewien mecz. Beniaminek z Królewskiej Woli podejmował doświadczony zespół Chrobrego. Wszystko było „cacy” – jedna bramka, druga, trzecia… Owe doświadczenie brało zdecydowaną górę. Aż do 73. minuty, od której Głogowianie pozwolili sobie na stratę… czterech bramek i przegranie wygranego meczu. Wydawać by się mogło, że niewiarygodne, a jednak… Czy jest coś jeszcze bardziej zadziwiającego i powalającego na kolana? Owszem. Pokazał to piątkowy spektakl z Rakowem.

I odsłona to prawdziwy majstersztyk w wykonaniu „pomarańczowo-czarnych”. Świetna gra musiała zaowocować celnymi trafieniami i wyjątku od reguły w tym przypadku nie było. Worek z bramkami dla Chrobrego otworzył Jakub Puchalski, który w 39. minucie najwyżej wyskoczył do dośrodkowania z rzutu wolnego, wykonywanego przez Cackowskiego, pokonując tym samym golkipera przyjezdnych. Sześć minut później lewą stroną popędził Rola, precyzyjne wrzucił futbolówkę w pole karne, do której doszedł idealnie ustawiony Druciak i bez najmniejszych problemów umieścił ją w siatce. Stojący w bramce Cezary Siwy był bez szans. Na tym pierwsze 45 minut dobiegło końca. Dobra gra gospodarzy, goście nie zachwycili. Nad tym zdaniem należałoby postawić znak zapytania, bo czy Chrobry był tak klasowym dla Rakowa przeciwnikiem czy może wręcz odwrotnie – to słaba gra Częstochowian pozwalała na dużo – nie wiemy. Druga część spotkania pokazała, że jednak to drugie. Po przerwie na murawę wyszły zupełnie inne „jedenastki”. Co działo się w szatniach obu ekip pozostanie zapewne tajemnicą. A szkoda, bo dalibyśmy wiele, wiedząc, co powiedzieli sobie i co trener Kujawa przekazał swoim podopiecznym w ciągu tych piętnastu minut. Coś jest nie tak – to były najczęściej słyszalne słowa na trybunach głogowskiego obiektu. Wątpliwości rozwiała co prawda 63. minuta, w której po dobitce Druciaka piłka zatrzepotała w siatce, ale tylko na chwilę. Już cztery minuty później zawodnicy Rakowa zdobyli kontaktową bramkę. Cupera pokonał uderzeniem zza pola karnego Bartosz Gliński. „Pomarańczowo-czarni” nie wzięli sobie tego ostrzeżenia do serca. Poczynania na boisku kompletnie się nie kleiły, co przypłaciliśmy starą kolejnych dwóch goli. W pierwszej sytuacji wedle sędziego ręką w polu karnym zagrał jeden z Głogowian. Szymon Lizak z Poznania bez zawahania wskazał na „wapno”, co skrzętnie wykorzystał Miłosz Bielecki, zmylając Sławka. Na siedem minut przed końcowym gwizdkiem arbitra do dośrodkowanej z rzutu rożnego z lewej strony „gały” wyskoczył Artur Lenartowski. Uderzenie głową nie było mocne, ale piłka spadała pod poprzeczkę, co kompletnie wszystkich zaskoczyło z Cuperem na czele. Od tego momentu zawodnicy reprezentujący czerwono-niebieskie barwy próbowali rozstrzygnąć losy meczu na swoją korzyść, ale ich ataki nie było już aż tak śmiałe. W końcu obie strony skupiły się raczej na tym, by nie pozwolić sobie na stratę bramki, ograniczając się jedynie do wyprowadzenia sensownych kontrataków. W końcowej fazie na brak szczęścia nie mogli narzekać goście, czego nie mogą powiedzieć o sobie nasi zawodnicy. W jednym przypadku lekko bita z ostrego kąta futbolówka minimalnie minęła prawy słupek bramki Rakowa, w drugim uderzenie Cackowskiego zza pola karnego przeszło kilkanaście centymetrów nad poprzeczką… Mówią, że szczęście sprzyja lepszym.

Remis wywalczony w takim stylu, w takich okolicznościach boli, ale taka jest już magia sportu, zwłaszcza tego kopanego. Jedyne, co może cieszyć to fakt, że wreszcie przypomnieli o sobie nasi napastnicy. Wcześniej udało im się to, uwaga… 15. kwietnia, kiedy to Bartłomiej Sybis zaliczył trafienie w Świebodzinie.

W „młynie”, który tego dnia wyjątkowo miał swoje miejsce pod zadaszeniem, zgromadziło się do 120 kibiców Chrobrego. Zaprezentowano kilka elementów oprawy ULTRAS, co pozostawiamy Waszej opinii. Sektor dla gości pustkami oczywiście nie świecił. Do Głogowa zawitało 55 kibiców Rakowa.

Wykorzystano zapiski z internetowej relacji LIVE, którą przeprowadziła strona www.rakow.com.pl.