Twierdza Głogów

Polonia Świdnica to jedna z nielicznych w tej lidze drużyn, która nie nastawiła się na uparte blokowanie dostępu do własnej bramki, jedyna, która zdobyła gola na stadionie przy Wita Stwosza, ale to okazało się o wiele za mało, by twierdza o nazwie Głogów padła. Głogowianie jak najbardziej zasłużenie pokonali biało-zielonych 4:1, a w obliczu wielu stworzonych sytuacji aż tak mocno nie zdziwiłby wynik nawet dwukrotnie wyższy. Ozdobą kończącego jesień u siebie widowiska były wyjątkowej urody trafienia Pawła Woźniaka i Mateusza Hałambca. Drugi uderzył w ten sposób, przy czym koledzy z zespołu uznali, że jest godzien tego, by… wyczyścić mu buty.

Początek był nieco zaskakujący, bo zdradził mniej defensywne w stosunku do innych zespołów zamiary Polonii. W efekcie to Łukasz Zaremba musiał być bardziej skupiony niż jego rywal z drugiej strony boiska, choć obyło się bez groźniejszych sytuacji. Dopiero po upływie kilku minut gracze Chrobrego powoli zaczynali wychodzić z cienia. Sygnał do tego dał w 6 minucie Łukasz Ochmański, którego strzał był minimalnie niecelny. Wiele działo się w przeciągu 120 sekund, od 13 do 15 minuty. Najpierw z dystansu szczęścia poszukał Mateusz Hałambiec, tyle że piłka poszybowała ponad bramką. Chwilę później, po wrzutce Mateusza Machaja z rzutu rożnego, główkę Herbusia z kilku metrów wybronił Igor Pierzga. Całość zakończyło dośrodkowanie Mateusza Niedźwiedzia z wolnego i strzał głową Michała Michalca w długi róg, co na tyle zaskoczyło świdnickiego goalkeepera, że ten w zasadzie tylko odprowadzał futbolówkę wzrokiem. Jako że trudno było w mig oszacować, czy ta rzeczywiście wtoczy się do środka, czy zatrzyma się na słupku, kropkę nad „i” postanowił postawić Hałambiec. Dwie minuty później odpowiedzieć starał się Maciej Bielski, lecz jego uderzenie zza pola karnego zastopował Zaremba. W tym momencie nastąpił dłuższy okres bezbarwnej gry. W końcówce atakowali goście, ale jedna kontra głogowian wystarczyła, by pozamiatać. Dokładnie w 44 minucie szarżujący na lewej stronie Krzysztof Kotlarski wystawił piłkę jak na patelni Ochmańskiemu, przy czym ten nie miał większych problemów ze zdobyciem swojej już siódmej bramki.

Gol do szatni chyba podłamał przyjezdnych, bo pierwsze minuty drugiej odsłony wyraźnie należały do pomarańczowo-czarnych. W 46 minucie Machaj przymierzył z dystansu, ale górą był Pierzga. 4 minuty później bokiem w stronę pola karnego, po podaniu Niedźwiedzia, popędził Ochmański. Mimo dwóch pilnujących go rywali, zdołał technicznie posłać gałę na dalszy słupek, ale w tym przypadku zabrakło szczęścia, a w zasadzie to centymetrów. W 55 minucie Fryzowicz wrzucił futbolówkę na 11 metr, niemal idealnie do czyhającego tam Machaja. Ten użył wyobraźni i spróbował wolejem, lecz znów nieco niecelnie. W 58 minucie przed jeszcze jedną szansą stanął „Ochman”. I tej nie wykorzystał, uderzając mocno i ponad bramką. Od 74 minuty świdniczanie musieli sobie radzić w dziesięciu po tym, jak drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę, za zagranie ręką, zresztą… drugie w całym meczu (za wcześniejsze, przy bramce na 2:0, też został ukarany), obejrzał Jacek Niewiadomski. Nie poradzili. Piłkarzy Polonii dobijali Paweł Woźniak i Hałambiec. Zresztą, bardziej efektownie chyba się nie dało. W pierwszym przypadku piłkę rywalom w bocznym sektorze odebrał Herbuś, szybko odegrał do Fryzowicza, ten z kolei podał bliżej środka Ochmańskiemu, po czym napastnik MZKS-u sprytnie, piętą wystawił gałę „Woźnemu”. Doświadczony pomocnik pomarańczowo-czarnych niewiele się namyślając przymierzył tuż zza pola karnego w samo okienko. Hałambiec natomiast w swoim stylu. Piekielnie mocno z piekielnie daleka. Nic dziwnego, że Pierzga zaniemówił, a zawodnicy Chrobrego postanowili wyczyścić swojemu koledze… buty. Z kolei Krzysztof Molka aż się złapał za… głowę. Na dwie minuty przed końcem, gdy gospodarze przysnęli, Zarembę dość spokojnie, ale w zasadzie z niczego, pokonał Krzysztof Goździejewski. To pierwszy utracony gol na Wita Stwosza. Niektórzy żałowali, ale chyba nie warto. Zespół kontynuuje serię czterech zwycięskich potyczek. Zaczynał 23 października od 1:0. Po drodze było 2:0 i 3:0. Dziś kończy z 4:1.

Sektor gości ostatecznie nie świecił pustkami. Honor Polonii uratował jeden kibic z dziewczyną. Dwójka miała ze sobą małą flagę, a męska część biało-zielonej grupy nie zważała na liczbę, starając się… dopingować swoją drużynę.

Głogowscy kibice postanowili za to uczcić Narodowe Święto Niepodległości poprzez odśpiewanie Mazurka Dąbrowskiego. Szkoda tylko, że części widzom problem sprawia stosowne zachowanie się do sytuacji i tylko chwilowe powstanie z miejsc…