Uciekli spod gilotyny

Piłkarze Chrobrego Głogów z dużymi problemami pokonali u siebie Tęczę Krosno Odrzańskie 2:1. Być może brak motywacji czy słabszy dzień były powodem tego, że przez większą część meczu głogowianie nie radzili sobie z Tęczą. Goście z kolei tylko kilka razy w przeciągu 90 minut zagrozili bramce pomarańczowo-czarnych, ale raz na tyle poważnie, że czarne chmury zebrały się nad zawodnikami MZKS-u. Ostatecznie stracona bramka na szczęście nie była tą dobijającą, a mobilizującą, bo w niemal dramatycznych okolicznościach Chrobry postawił na swoim.

Już w 2. minucie Kamil Szczęśniak znalazł się w sytuacji sam na sam z Maciejem Szaciłło, ale uderzył wprost w bramkarza. W odpowiedzi piłka sprawiła psikusa Michałowi Długoszowi, lobując go. Głową wstrzelić się próbował jeszcze Tomasz Urbański, lecz zrobił to niecelnie. W 14. minucie po centrze w pole karne przed dobrą szansą stanął Urbański, jednak przegrał pojedynek 1 na 1 z Długoszem. Groźnie wyglądała reakcja przyjezdnych z 17. i 18. minuty. Na bramkę głogowian uderzali Rafał Gajdemski i Tomasz Przybylski, z czego piłce po uderzeniu Przybylskiego niedużo zabrakło do celu. W 23. minucie trzecie w tym meczu wyjście na czystą pozycję, tym razem po stronie gospodarzy i tym razem nie wykorzystuje tego Konrad Węglarz, którego strzał na raty broni Szaciłło. W ostatnim kwadransie uderzeniami z dystansu szczęścia szukali Jarosław Gad i Damian Ałdaś, a najlepszą okazję zaprzepaścił ten pierwszy. Na 4. minuty przed końcem piłkę miał będący bliżej linii końcowej Krystian Kowalski, mając jednak na sobie obrońcę Tęczy przesadnie nie kombinował i posłał ją w stronę nabiegającego na dalszy słupek pomocnika pomarańczowo-czarnych. Ten huknął z woleja, jednak minimalnie niecelnie.

W drugich 45 minutach podopieczni Jarosława Wielgusa posiadali jeszcze wyraźniejszą przewagę, ale ta jakoś długo nie chciała przełożyć się na gole. A było blisko, choć nie z tej strony, co trzeba, w 56. minucie, gdy odgrywający głową w kierunku własnej bramki Michał Papuszka był bliski wyprowadzenia Tęczy na prowadzenie. Na szczęście to nieporozumienie nie było fatalne w skutkach. 5 minut później Grzegorz Kopernicki ładnie uderzył z pierwszej piłki, chcąc posłać piłkę w samo okienko, ale zabrakło precyzji. Ten sam zawodnik w 77. minucie przed sobą miał tylko golkipera gości, który nie zatrzymał całkowicie futbolówki po jego strzale, tylko znacznie zwolnił jej bieg w kierunku bramki. Do piłki zdołał doskoczyć jeszcze Kamil Szczęśniak, jednak został wypchnięty przez obrońcę graczy z Krosna i gała padła łupem Szaciłły. 60 sekund później zapachniało nie niespodzianką, a sensacją. Mateusz Hałambiec nie dał się defensywie Chrobrego i popędził w stronę Długosza wzdłuż linii końcowej, zbiegł jeszcze bliżej środka pola karnego, po czym posłał piłkę między głogowskim golkiperem a słupkiem. Wtedy do roboty na poważnie wzięli się miejscowi. W 85. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do piłki najwyżej wyskoczył Michał Papuszka i z kilku metrów skierował ją do siatki. 120 sekund później szansy poprzez strzał z dalszej odległości po raz drugi w odstępie kilku minut szukał Mateusz Niedźwiedź. O ile wcześniej trochę mu zabrakło, tak teraz wykorzystał chyba nie najlepsze ustawienie Szaciłły i ustalił rezultat pojedynku. Goście jednak nie chcieli się z tym pogodzić i dopiero w końcówce odważniej ruszyli do przodu. Poza tym, że w jednym przypadku Chrobrego uratowała poprzeczka, głogowianie kontrolowali sytuację do końcowego gwizdka.