W dziewięciu, ale z charakterem

Niemal tradycyjnie spotkaniu Chrobrego z Dozmetem towarzyszyły spore emocje. Sobotni mecz pokazał, że nie bez powodów nowosolsko-głogowskie pojedynki nazywane są derbami. Na boisku piłkarze obu stron nie odstawiali nóg, przez co było sporo fauli, a co za tym idzie kartek. Tych sędzia pokazał aż 11. Szczególne szczęście do czerwieni mieli gracze Chrobrego. Z boiska najpierw wyleciał Mateusz Niedźwiedź, a później Kamil Szczęśniak. Mimo tego zwycięstwo, o którym przesądził ten pierwszy w przeciągu dwóch pierwszych kwadransów, ani przez moment nie było zagrożone.

Głogowianie nie sprawiali wrażenia podłamanych czarną serią. Przeciwnie. Od pierwszego gwizdka starali się nie tyle udowodnić swoją wartość, co naprawić to, co stało się do tej pory. W efekcie nowosolanie już w 7. minucie wyciągali piłkę z własnej bramki. Wzdłuż niej futbolówkę w pole karne posłał Jarosław Gad, a że nikt nie przeciął dośrodkowania, to Mateuszowi Niedźwiedziowi pozostało postawić przysłowiową kropkę nad i. W 30. minucie było już 2:0. Tym razem podawał Grzegorz Kopernicki, a akcję skutecznie wykończył z kilu metrów ponownie Niedźwiedź. W końcówce okazję na podwyższenie miał jeszcze Kopernicki, ale po jego strzale głową świetną paradą popisał się broniący w Dozamecie Jakub Miszczuk.

Przy tak grającym Chrobrym, z taką determinacją, widzowie w spokoju mogli wyczekiwać końcowego gwizdka, nie obawiając się o wynik. Jeden nastrój względnego spokoju zmąciły czerwone kartki. Z początkiem drugiej części, w 48. minucie, tę obejrzał mający już na swoim koncie żółty kartonik Mateusz Niedźwiedź po tym, jak sfaulował zawodnika przyjezdnych. Autor dwóch goli protestował i z naszej perspektywy miał spore podstawy ku temu, by nie godzić się z taką decyzją arbitra. Jeszcze bardziej dramatycznie zrobiło się w 68. minucie, kiedy po ostrym wejściu Krzysztofa Szeląga, za co został ukarany, do sędziego wcale nie mniej zdecydowanie wyskoczył poszkodowany w tym zajściu Kamil Szczęśniak. Momentalnie znaleźli się przy nim inni gracze Chrobrego i siłą odciągnęli go na bok, ale sędzia i tak jeszcze przez chwilę słuchał uwag na swój temat. W końcu przerwał wszystko wyrzuceniem piłkarza MZKS-u z boiska. Inicjatywę przejęli goście, ale na nic się to zdawało. Akcje Dozametu kończyły się albo na formacji obronnej pomarańczowo-czarnych, albo świetnie dysponowanym tego dnia Michale Długoszu.

W zagorzalszej części trybun zameldowało się ok. 80 fanów Chrobrego, ale dopiero z końcem pierwszej połowy. Gdy spotkanie się rozpoczynało, kilkaset metrów dalej składaliśmy swojemu koledze i jego wybrance życiowej życzenia, troszeczkę blokując ruch na drodze :-). Efektowna brama musiała jednak przeszkodzić tym, co zawsze, w efekcie czego całą grupą zostaliśmy spisani po wejściu na teren obiektu.
– Nie interesuje mnie to, co dzieje się poza obiektem, ale na terenie stadionu już tak, bo za to odpowiadam. W związku z tym każda interwencja policji w tym miejscu musi być uprzednio uzgodniona ze mną, a to nie miało miejsca, więc nie ukrywam, że jestem zaskoczony – powiedział dyrektor Chrobrego Andrzej Grudzień.