Wychodzili na środek w niebywałej scenerii

Okazałą oprawę piątkowej prezentacji Chrobrego Głogów tworzyły nie tylko występy cheerleaderek, mażoretek czy akrobatów, ale także trybuny, bo na halę widowiskowo-sportową ściągnęły tłumy. Blisko 2000 widzów, wśród których byli najmłodsi, młodzi, ci nieco starsi, wreszcie całe rodziny, podziwiało z dumą wychodzących na środek zawodników, zawodniczki i ich trenerów aż osiemnastu grup, w tym trzech siatkarskich. Dodatkową scenerię stworzył popularny balkon, który był tworzony przez ponad 300-osobową załogę zagorzalszej części fanów MZKS-u, a wszystkiemu przyglądał się m.in. gość specjalny w postaci Andrzeja Szarmacha i stacja Polsat Sport, która w najbliższym czasie zaprezentuje urywki z, nie boimy się tego napisać, wielkiego wydarzenia. Na pewno największego spośród wszystkich wcześniejszych edycji prezentacji i pokazującego, że w Głogowie musi być druga liga. Nie za rok, nie za dwa lata. TERAZ!

Program imprezy był dość bogaty, bo pokaz swoich umiejętności dały cheerleaderki, których musiało kosztować to wiele sił z uwagi na to, że nie dały sobie nawet chwili wytchnienia przez całe 10 minut. Gromkimi brawami nagradzano także występ mażoretek i akrobatów Chrobrego. Spore wrażenie na zgromadzonej publice wywarło to, co zrobiła ostatnia grupa, która może trenuje gdzieś tam po cichu, ale na pewno nie próżnuje, co zresztą było widać. Ponadto przez kilka minut rywalizowali ze sobą oldboje Chrobrego, w składzie których pojawił się m.in. ceniony w Głogowie Remigiusz Smolin, z nadziejami głogowskiego klubu. Nie wynik był w tym wypadku najważniejszy, więc nawet o nim nie wspomnimy.

Oddzielną, znaczną i przede wszystkim główną częścią było wyjście na środek wszystkich grup zrzeszonych w Chrobrym i siatkarskim SPS-ie. Głogowscy siatkarze po raz kolejny trzymali w rękach flagę z dosadną treścią o wierności tradycji. Zdecydowanie najgłośniejsze oklaski zebrała najmłodsza grupa selekcyjna, a towarzyszący temu wrzask tak onieśmielił młodziutkich adeptów futbolu, że ci całkowicie zapomnieli o czymś takim, jak szyk czy szereg. Z kolei pierwsza ekipa wybiegała na parkiet w towarzystwie dosadnego „druga liga dla Głogowa”, a publiczności, za wsparcie, zrewanżowała się poprzez rozrzucenie po trybunach piłek z własnoręcznymi podpisami.

Wielką niespodzianką i do tej pory równie pokaźną tajemnicą był… pomarańczowo-czarny tygrysek. Tak, tygrysek. Od tej pory pluszowa maskotka jest częścią naszego klubu.

Bardziej uroczystą częścią było uhonorowanie tych piłkarzy, którzy w sezonie 1979/80 tworzyli drużynę będącą rewelacją Pucharu Polski, dostępując przy tym zaszczytu zmierzenia się z warszawską Legią w półfinale tychże rozgrywek. Pojedynek toczył się przy obecności bagatela 15 tysięcy głogowskich widzów, do tej pory jest największym osiągnięciem w historii klubu, więc gromie „dziękujemy” i puchary wręczane z rąk prezydenta miasta Jana Zubowskiego nie były na wyrost.

Po brzegi wypełnił się także balkon. Doping niósł się z ust ponad 300 spragnionych piłkarskiego klimatu gardeł, a przy tym zaprezentowano dwie oprawy, z czego jedną przy wykorzystaniu środków pirotechnicznych.