Wygrana w Żaganiu

W kolejnym spotkaniu sparingowym przed rundą wiosenną piłkarze Chrobrego pokonali IV-ligowych Czarnych 2:1 (1:0). Bramki zdobyli Nitkiewicz i Druciak. Na sparingu nie pojawił się żaden nowy zawodnik, nie wliczając już wcześniej sprawdzanych Kosztowniaka i Kopanieckiego.

Już na początku spotkania piłkarze Chrobrego objęli prowadzenie. Błąd niezbyt pewnego siebie bramkarza gospodarzy, który niefortunnie odbił piłkę, w pełni wykorzystał Kamil Nitkiewicz. Później szczęścia próbował Remek Smolin, ale futbolówka po jego strzale odbiła się jeszcze od któregoś z rywali i wylądowała na poprzeczce. Wcześniej swoje kolejne trafienie dla „pomarańczowo-czarnych” zaliczyłby Tomasz Kosztowniak, który technicznym uderzeniem w długi róg pokonał golkipera Czarnych. Zaliczyłby, bowiem sędzia dopatrzył się w tej sytuacji pozycji spalonej u byłego napastnika Śląska Wrocław.
W II części trener Mandziejewicz postawił na ofensywę w pełnym znaczeniu tego słowa. W ataku ujrzeliśmy Kosztowniaka, Druciaka oraz Węglarza, później Szuszkiewicza, który zastąpił pierwszego z nich. Kosztowniak schodził z boiska utykając, miejmy nadzieję, że to nic poważnego, oraz, że wkrótce oficjalnie stanie się naszym zawodnikiem. Od swojej najlepszej formy zdaje się być daleko, ale nie powinno ulegać wątpliwości, że przyda się drużynie, która od dłuższego już czasu ma poważne problemy z najbardziej wysuniętą do przodu formacją. Oprócz wcześniej wspomnianej sytuacji, w której okazał się typowym egzekutorem, w II odsłonie spróbował szczęścia strzałem głową, jednak świetną paradą popisał się podopieczny cenionego niegdyś w niemieckiej Bundeslidze, a także byłego reprezentanta Polski – Mirosława Okońskiego. Ofensywny styl gry przyniósł efekt dopiero po 20 minutach, kiedy to z najbliższej odległości do siatki trafił Radosław Druciak.
W końcowych elementach spotkania swojego jedynego gola zdobyli gospodarze, przy którego stracie nie ponosi winy Rafał Kopaniecki.

Podsumowując – wciąż nie można powiedzieć, że jest dobrze, że jest tak, jakbyśmy sobie tego wszyscy życzyli. Piłkarze Chrobrego w sobotnim sparingu sprawiali raczej średnie wrażenie. Na pewno byli lepsi od przeciwnika, ale nie była to z kolei porażająca przewaga, co zresztą idealnie oddaje wynik. Dogodnych sytuacji podbramkowych niewiele, większość akcji zaprzepaszczana po własnych błędach… Dziwiło to najbardziej w drugich 45 minutach, kiedy to graliśmy trójką napastników.

Na boisku ujrzeliśmy znane nam twarze. Trener Mandziejewicz tym razem nie sprawdzał nowych piłkarzy, ograniczając się do wystawienia Kosztowniaka i Kopanieckiego. Bramkarz, którego ostatnim klubem był Sokół Niechlów, dobrze spisywał się między słupkami. Jedna tylko niepewna interwencja, szybko zresztą naprawiona. W pozostałych, których można zliczyć na palcach jednej ręki, nie dał jakichkolwiek szans zawodnikom miejscowych.

Oczywiście na oceny przyjdzie czas, a nastąpi to najpóźniej w czerwcu, kiedy już wszystko na pewno będzie jasne. Póki co radzimy wstrzymać się z pochopnymi komentarzami, które niczemu nie służą, i dać szansę spokojnie wykazać się „Mandziejowi”, mającemu swoją koncepcję uratowania zespołu. Ale jeżeli są osoby szukające dziury w całym, to pozostaje nam życzyć dobrej zabawy.

Kolejny sparing w najbliższy piątek w Oleśnicy z tamtejszą IV-ligową Pogonią.

autor: Rabe, Fuler