Zimny prysznic?

Piłkarze Chrobrego po raz pierwszy w tym sezonie ze stratą punktów. Te w piłce są co prawda nieuniknione, i jeszcze nie raz ich doświadczymy, ale mamy jakieś takie niebywałe szczęście do utraty decydującego o tym gola w doliczonym czasie gry… Spoglądając w bliższą przeszłość nie trudno doszukać się spotkań kończonych w tak dramatycznych okolicznościach.
Tracimy nie tylko punkty, ale i pozycję lidera. Oczywiście nie ma się czym przejmować, bo to dopiero początek sezonu. Apetyty są co prawda rozbudzone, ale 7 oczek w trzech spotkaniach, w tym dwóch wyjazdowych, nie jest złym bilansem. A taki zimny prysznic, jak ten w Oleśnicy, może okazać się pomocny w perspektywie chyba jeszcze trudniejszego starcia z Motobi, które już w sobotę.

Od mocnego uderzenia głogowskich piłkarzy rozpoczęło się spotkanie Chrobrego z Pogonią. Jeszcze zanim wszyscy fani pomarańczowo-czarnych zasiedli w sektorze gości, pomarańczowo-czarni prowadzili już 2:0.
Najpierw po faulu na Kamilu Szczęśniaku rzut karny już w 3. minucie wykorzystał Piotr Błauciak. Minęło kolejnych dziesięć minut, a po dośrodkowaniu z lewej strony Mariusza Wolbauma, piłkę do siatki głową wpakował Krystian Kowalski. Wydawało się, że Chrobry w pełni kontroluje wydarzenia na boisku i spokojnie będzie „wieźć” wynik do końca. Nic bardziej mylnego. Już 120 sekund później gola kontaktowego zdobywa Pogoń. Od tej pory spotkanie bardzo się wyrównało i obie strony miały problemy ze skonstruowaniem dogodnej sytuacji do zdobycia bramki. W 43. minucie wyborną okazję do wyrównania stanu gry wypracowali miejscowi, którzy wyprowadzili kontratak dwóch na jednego. Ostatecznie w sytuacji sam na sam napastnik Pogoni minimalnie przestrzelił. W odpowiedzi Chrobry przeprowadził zabójczą akcję. Ze skrzydła futbolówkę na pole karne dośrodkował Kowalski, a głową do bramki wpakował ją Igor Bikanov. Na przerwę głogowianie schodzili więc w wybornych nastrojach.
Początek drugiej części należał również do Chrobrego. Okazje do podwyższenia prowadzenia mieli Bikanov i Mateusz Niedźwiedź, ale obaj ich nie wykorzystali. Zemściło się to w 61. minucie, gdy po rzucie rożnym piłkę do bramki głogowskiej jedenastki wpakował Krzysztof Bezak. Druga bramka dla Pogoni wprowadziła sporo nerwowości w poczynania naszego zespołu. W 70. minucie kolejną świetną okazję mieli oleśniczanie, ale w sytuacji sam na sam nasz zespół wyratował Michał Długosz. Chrobry próbował zadać pogrążający rywala cios, zapominając jednak o obronie własnej bramki. W 87. minucie wyśmienitą okazję marnuje jeszcze Konrad Węglarz, który w pojedynku jeden na jeden trafia prosto w goalkeepera Pogoni. W 90. minucie z boiska najpierw usunięty zostaje zawodnik Pogoni, i gdy wydaje się, że ten mecz już jest wygrany, kontratak przeprowadzają miejscowi. Ten kończy się wyrównującą stan meczu bramką oraz stratą pozycji lidera.
W kolejnym spotkaniu nie mogą powtórzyć się tak proste błędy, jeśli nasi piłkarze chcą utrzymać kontakt ze ścisłą czołówką tabeli.

W środowe popołudnie na sektorze gości melduje się 115 fanów MZKS-u, z trzema flagami, którzy przez całe spotkanie dobrze dopingują swoich piłkarzy.