Zwycięstwo nad Polonią Bytom.

Różne opinie dało się słyszeć przed tym spotkaniem – jakże ważnym dla obu stron. W nasze zwycięstwo wierzył mało kto, bo Polonia celująca w II ligę na porażkę pozwolić sobie nie mogła, mało tego – 1 punkt dla nich pocieszeniem byłby marnym. A jednak! W związku z tym, chyba śmiało rzec można – niemożliwe, stało się prawdziwe!Różne opinie dało się słyszeć przed tym spotkaniem – jakże ważnym dla obu stron. W nasze zwycięstwo wierzył mało kto, bo Polonia celująca w II ligę na porażkę pozwolić sobie nie mogła, mało tego – 1 punkt dla nich pocieszeniem byłby marnym. A jednak! W związku z tym, chyba śmiało rzec można – niemożliwe, stało się prawdziwe!
Zaczęło się nijak, rzut wolny dla gości, ładnie bita piłka, bramka. Wtedy na zegarze widniała 19 minuta meczu. Dla kibiców zgromadzonych wokół i niestety na (równi i równiejsi w dalszym ciągu) stadionie był to początek końca. Dla naszych chłopaków – wręcz przeciwnie, bo o dziwo, już po kolejnych jedenastu minutach cieszyć mogliśmy się z prowadzenia (niezawodni: Żmuda i Cacek z rzutu karnego). Tak też zakończyła się cała pierwsza połowa, w związku z czym 15 minut poświęconych na przerwę większość wykorzystała w jedyny możliwy i słuszny sposób (wiadomo :wink:). Druga odsłona spotkania zapowiadała się jeszcze bardziej pasjonująco i jeszcze bardziej nerwowo – tak też było. Kiedy to, już w 52 minucie zawodnik bytomskiej Polonii doprowadzał do remisu, wszyscy złapaliśmy się za głowy. Pytania przeplatały się z nadzieją – czy są w stanie dotrwać do końcowego gwizdka? Rośmiarek udowodnił, a w zasadzie jego bramka 10 minut później, że możliwości tej drużyny są wielkie. A, że wykorzystywane tylko w pojedynczych meczach to całkiem druga sprawa. Dalsze i zarazem ostatnie pół godziny to jakże nerwowe i chaotyczne ataki gości oraz rozsądna gra w defensywie Chrobrego, który od czasu do czasu potrafił nawet wyprowadzić solidny kontratak – niestety, w przypadku jego wykończenia zabrakło jedynie sił. Ostatni gwizdek mógł oznaczać tylko jedno – ogrom radości na boisku jak i poza nim, nasze śpiewy i przybijanie „piątek” z bohaterami dzisiejszego spektaklu, ale także spięcie między samymi piłkarzami obu jedenastek. To był mecz, który ze względu na swój wynik zapadnie na jakiś czas w naszej pamięci. Żal pozostanie, że „tylko” sportowa strona widowiska wiodła dzis prym. Na ten temat można sie rozpisywać i rozpisywać, ale czy to coś da… ?!