

Nie każdy mecz bez bramek jest nudny. Spotkanie Chrobrego z Pogonią Siedlce 12 września było tego najlepszym przykładem. Wynik 0:0 sugeruje spokojne popołudnie, ale kibice przy Wita Stwosza zobaczyli dwa rzuty karne — i oba zakończyły się interwencjami bramkarzy.
Najpierw w 8. minucie Krzysztof Bąkowski obronił strzał Macieja Rosołka. Chrobry uniknął szybkiego ciosu i przez kolejne minuty próbował przejąć inicjatywę. Największe emocje przyszły jednak dopiero w doliczonym czasie. Po wideoweryfikacji gospodarze otrzymali rzut karny w 97. minucie. Do piłki podszedł Agon Sadiku, ale tym razem bohaterem został Jakub Lemanowicz.
Dla trybun była to prawdziwa huśtawka nastrojów. Od ulgi po pierwszym karnym do przekonania, że w ostatniej akcji uda się jednak wyrwać zwycięstwo. Obrona Lemanowicza sprawiła, że mecz zakończył się bez goli, mimo dwóch najlepszych możliwych okazji do zdobycia bramki.
Takie spotkania często zostają w pamięci właśnie przez swoją nietypowość. Chrobry zdobył punkt, ale kibice wychodzili ze stadionu z poczuciem, że zwycięstwo było dosłownie jedenaście metrów od Chrobrego. Z drugiej strony drużyna sama wcześniej uniknęła straty bramki z karnego. Remis był więc jednocześnie rozczarowaniem i wynikiem, który w pewnym sensie uratowali obaj bramkarze.
Źródło: SportSiedlce.pl, relacja z meczu Chrobry – Pogoń.




