Alfabet Chrobrego 2009

Prezentujemy kolejną edycję alfabetu Chrobrego Głogów. To zbiór najważniejszych wydarzeń w mijającym 2009 roku w jednym miejscu: kibicowskich, sportowych, także tych wykraczających poza obie dziedziny, dobrych, złych, czasem burzliwych, a czasem przełomowych…


Awans – kibice w Głogowie od wielu lat wyczekiwali słowa „awans” przed startem rozgrywek. Ale zamiast zapowiadanej walki o promocję do wyższej klasy, najczęściej słyszeliśmy o „pierwszej piątce” bądź oklepanym haśle, że „gramy o jak najwyższą lokatę”. Przed rozpoczęciem sezonu 2009/10 działacze Chrobrego uznali, że teraz jest ten najwłaściwszy moment. Jasno powiedzieli, że celem nadrzędnym jest awans do drugiej ligi i wszystko podporządkowali jednemu. Słowa powtarzali piłkarze, trenerzy, a co za tym idzie balon został napompowany do granic możliwości i, jak to najczęściej w takim wypadku bywa, szybko pękł. Osiem punktów straty do lidera to sporo, ale mimo tego cele nie uległy zmianie.


Brama – to już tradycja. Wiosną, przed meczem z Dozametem towarzycho opuściło obiekt i udało się na jedno ze skrzyżowań. Zablokowano ruch, rozłożono flagę, odpalono pirotechnikę i głośno składano najlepsze życzenia młodej parze. Nagle pojawiła się policja, która na miejscu tej sympatycznej przecież akcji zachowywała się dosyć prowokująco. Po dotarciu na stadion, cała grupa została spisana przez legnicki oddział prewencji. Poleciało też kilka mandatów. Oczywiście wybuchła burza w mediach. Oczywiście wymierzona w naszą stronę. Policja zaczęła wyławiać poprzez monitoring miejski uczestników zdarzenia, a radny Jarosław Dudkowiak (a jakże!) na jednej z sesji rady miejskiej oscentacyjnie podarował prezesowi klubu Przemysławowi Bożkowi, który z boku przyglądał się całej akcji, odblaskowy plastron. Cóż, kilka miesięcy później inni nasi koledzy wkraczali w małżeństwo. Nie obyło się bez tradycyjnych bram. Na jednej sprawcy zamieszania przywdziali… odblaskowe plastrony i poprzez transparent pozdrowili serdecznie wspomnianego radnego.


Cheerleaderki – jesienne występy ligowe piłkarzy Chrobrego urozmaicała grupa kilkunastoletnich dziewczyn z pomponami. To nowa sekcja MZKS-u, która przed szerszą publicznością zadebiutowała podczas lutowej prezentacji wszystkich drużyn. Funkcję trenerską przejęła Katarzyna Pitoń i, wspólnie z dziewczętami, zbudowała coś, co na stałe wkomponowało się w krajobraz ligowych spotkań przy Wita Stwosza. Pokazy akrobatyczne i taneczne dziewczyn to chleb powszedni meczów na najwyższym poziomie, ale w niższych klasach jeszcze coś w rodzaju ewenementu. A poprzez to, grupa wyrobiła sobie jakąś renomę i w ostatnim czasie była zapraszana na okolicznościowe imprezy do Jerzmanowej oraz Polkowic.

Dług – wszelkie zobowiązania klubu są spłacane na bieżąco, a ponadto klub podejmuje szereg starań o zmniejszenie zadłużenia przede wszystkim z lat 2001-02, które narosło w ZUS-ie i Urzędzie Skarbowym. W pierwszej z instytucji po uwzględnieniu odsetek dług klubu wynosi 670 tysięcy złotych i jest to kwota, której ZUS nie chce rozłożyć na raty, przez co klub nie jest w stanie jej samodzielnie spłacić. W drugiej z instytucji sytuacja wygląda znacznie lepiej. Klubowi dług podzielono na raty i dzięki systematycznemu spłacaniu, kwota zadłużenia wynosi obecnie ok. 70 tysięcy złotych.


Era – … Cupera. Dobiegła końca w czerwcu podczas kończącego sezon meczu z Wulkanem/MKS Oława. Gdy wybiegł na murawę po raz ostatni, na końcowe kilka minut, miał 39 lat i olbrzymi szacunek u kibiców. Ci dziękowali mu na stojąco, gromkimi brawami i śpiewami. Sławomir Cuper przez całą swoją karierę był związany tylko z jednym klubem. W jego barwach rozegrał blisko 400 spotkań, stając się prawdziwą ikoną MZKS-u.


Frekwencja – na minus to zdecydowanie garstka raptem 25 osób na czerwcowym walnym zebraniu sprawozdawczym w klubie. To dziwi, bo zazwyczaj wielu mu swoje wizje, koncepcje na prowadzenie klubu, krytyczne poglądy, a jak nadarza się okazja do bardziej merytorycznej dyskusji, to brakuje chętnych. Bardziej pozytywny aspekt to poprawiająca się frekwencja na meczach ligowych. W obliczu walki o awans takie mecze jak ten z Vitrosiliconem Iłowa czy Dozametem Nowa Sól z trybun rezerwowego obiektu oglądał nadkomplet publiczności, bo liczba przekraczała okrągły tysiąc, co dawno nie miało miejsca.

Gadżety – w polskim światku kibicowskim ta tematyka zatacza coraz szersze kręgi. Nie inaczej jest w naszych szeregach. Kiedyś pojawiały się jakieś tam szale, koszulki, po drodze może coś jeszcze. Teraz to działalność z niekończącymi się pomysłami. Tym sposobem chętni nabywali krawaty, kieliszki, poduszki, etui na aparat czy… parasolki. Oczywiście wszystko spod znaku ChG.


Hit – wrześniowemu wyjazdowi do Wałbrzycha należałoby poświęcić oddzielny rozdział w kartach historii ruchu kibicowskiego w Głogowie. O 12 września było głośno zaraz po ogłoszeniu terminarza. W Głogowie, ale także w Wałbrzychu. Starcie po siedmiu latach przerwy, w obliczu nadziei na awans powodowało olbrzymie ciśnienie i śmiałe nazywanie meczu Górnika z Chrobrym pojedynkiem nie tyle sezonu, co widowiskiem ostatnich lat. Odzwierciedlały to przygotowania do eskapady. Tysiące vlepek, plakatów i ulotek na ulicach miasta, transparenty w najbardziej ruchliwych częściach Głogowa. W zasadzie nie było osoby, która nie wiedziałaby, co wydarzy się 12 września. Liczba też przerosła najśmielsze oczekiwania, bo na miejscu zbiórki stawiło się 360 fanów Chrobrego. Starzy, młodzi, nowi, nawet ci, których nie widzieliśmy miesiącami bądź latami. Ponadprzeciętny, jak na trzecią ligę, był także klimat samego spotkania. Liczne młyny, głośny doping przez pełne 90 minut, oprawy, wymiana uprzejmości i wreszcie zwycięstwo naszej drużyny to coś, co nadaje sens kibicowaniu.

Internet – w 2009 roku serwis chrobry.glogow.pl obchodził pięciolecie swojego istnienia. Na przestrzeni tych kilkudziesięciu miesięcy bywało różnie z mobilizacją do tworzenia strony, co w początkowej fazie powodowało dłuższe zastoje. Od pewnego czasu wzięliśmy się jednak za to solidniej i z pewną pasją, przez co mamy na swoim koncie takie, nazwijmy to, małe sukcesy. Największym z nich jest znaczna odbudowa historii głogowskiego klubu, co, biorąc pod uwagę to, że klubowa kronika świeci pustkami, bo ktoś ją… okradł, było nie lada wyczynem. W tym roku padły też rekordy oglądalności. W weekend, w którym odbywał się mecz Górnika z Chrobrym, stronę oglądało 7222 (12 września) i 8676 (13 września) osób z całej Polski. Byłoby więcej, ale przeciążony serwer padł, strona na dłuższą chwilę znikła, co się powtarzało, więc byliśmy zmuszeni to zmiany usługodawcy.

Jupitery – prezydent Głogowa Jan Zubowski zadeklarował na łamach lokalnych mediów, że na stadionie przy Wita Stwosza staną maszty oświetleniowe z prawdziwego znaczenia, ale pod jednym warunkiem. Chrobry musi najpierw wywalczyć awans do drugiej ligi. Jak to u nas w podzielonym na partie polityczne mieście, nie każdemu ten pomysł się spodobał. Niektórzy mówili o tym nawet głośno, jak choćby radny Platformy Obywatelskiej Jarosław Dudkowiak.


Kubot – trenerskie stery przejął w czerwcu, zastępując na tym stanowisku Tomasza Trznadla, który kilka tygodni wcześniej podał się do dymisji. To trener z charakterem, może troszeczkę trudnym, ale z całą pewnością profesjonalista, jakiego w Chrobrym nie mieliśmy długo. – Taki już jestem. Muszę wymagać zawodowstwa. Wymagam go od samego siebie i oczekuję, że piłkarze, a także inni moi współpracownicy będą nadawać na identycznym poziomie. Jestem starszy od zawodników, działaczy, ale mam za to bardzo młode, gorące serce i za mną trzeba nadążyć – mówi o sobie Kubot. Głośno mówi o tym, że chce coś po sobie pozostawić w te kilka lat. Nie tylko drużynę grającą w wyższej lidze, ale dobrze prosperujące grupy młodzieżowe i zdolnych wychowanków, aby nie trzeba było ściągać piłkarzy w wieku młodzieżowca z zewnątrz. W znaczący sposób przyczynił się do tego, że w Głogowie postanowiono kontynuować funkcjonowanie klas sportowych na poziomie szkół średnich.


LDJ – w 2009 roku, po kilku latach przerwy, juniorzy starsi Chrobrego wywalczyli awans do najlepszej ligi tego rocznika na Dolnym Śląsku, Ligi Dolnośląskiej Juniorów, pewnie wygrywając legnicką klasę juniorów. Tak starsi, jak i młodsi, w rundzie jesiennej udowodnili, że na byt w LDJ-ce zasługują. Podopieczni Pawła Rząsy zajęli 6. miejsce, zaś ekipa JM prowadzona przez Lucjana Stelmacha wywalczyła piątą lokatę. Były to zarazem najlepsze pozycje spośród tegorocznych beniaminków ligi.

Mentalność – trener Janusz Kubot przyznał, że miał niezwykle ciężką przeprawę z piłkarzami jeszcze na początku pracy z zespołem. Jeszcze w sierpniu doszło do czegoś przypominającego konflikt pomiędzy zawodnikami a szkoleniowcem. W jego wyniku Chrobry tracił punkty z Polonią, Pogonią i Motobi, a z drużyny odsunięto Michała Długosza. – Wydaje mi się, że zawodnicy nie czuli potrzeby awansu. Na samym początku doszło do wielkiego zgrzytu. Że za dużo trenujemy, że za duże obciążenia, że trener wymaga… Po prostu, nie wszyscy zrozumieli, dlaczego tu są, po co tutaj grają. Ich mentalność była chora. Przez parę ładnych lat nikt od nich nie wymagał wyższych celów, gry o awans. Mając takie możliwości, traktowano piłkę tylko jako dodatek do zarabianych gdzieś tam pieniędzy. Nie mogłem na to pozwolić i m.in. o to poszło – przyznał Janusz Kubot.


Oprawy – granie na tylko bocznej płycie, bez kibiców gości, nie pozwala rozwinąć skrzydeł, dlatego pod względem ultras, jeśli chodzi o stary rok, nie było przesadnie kolorowo. Podczas prezentacji przedstawiono okolicznościową oprawę nawiązującą do 900-letniej rocznicy obrony Głogowa, zaś w Wałbrzychu bardziej postawiono na efekty pirotechniczne, a to wystarczyło, by na tym polu wypaść lepiej od miejscowych. Mniejsze bądź większe prezentacje były w Lubinie czy podczas spotkań z Łucznikiem bądź Vitrosiliconem, choć ładne dla oka, to jednak nie tak pracochłonne, jak te kolejne. Z jeszcze większym animuszem za ruch ultras na Chrobrym wzięto się z końcem roku. Założono specjalne konto, poprzez które możecie wspierać przyszłe pokazy finansowo, i jeszcze w grudniu cała grupa przystąpiła do tworzenia opraw. Na nowym stadionie nie będzie można używać środków piro, dlatego poprzeczka ustawiona jest dość wysoko, ale wszyscy zgodnie przyznają: damy radę!


Prezentacja – już na stałe wkomponowała się w kalendarz sportowych imprez w mieście. Choć istniały obawy o frekwencję, jej trzecia edycja przyciągnęła na halę widowiskowo-sportową tłumy. Na środek wyszły wszystkie zespoły Chrobrego, a próbkę swoich możliwości dały cheerleaderki, akrobaci i orkiestra hutnicza. Ludzi byli zachwyceni coraz większym rozmachem wydarzenia i show, jakie zrobili kibice, co w pozytywny sposób odbiło się w lokalnych mediach.

Reprezentant – przed startem sezonu 2009/10 w Głogowie na jednym z treningów pojawił się Radosław Kałużny, 41-krotny reprezentant Polski, w tym uczestnik mistrzostw świata w Japonii i Korei w 2002 roku, były zawodnik m.in. krakowskiej Wisły oraz niemieckich Energie Cottbus i Bayeru Leverkusen. Usiadł na trybunach, po czym dłużej rozmawiał z trenerem Januszem Kubotem. Nagle z końcem roku okazało się, że w Chrobrym może dojść do jednego z najgłośniejszych w historii klubu wzmocnień, że popularnego „Tatę” wiosną możemy ujrzeć, jak walczy o drugą ligę dla Głogowa. Nieprawdopodobne? Już nie, bo włodarze MZKS-u przyznali, że rozmowy trwają i są dość zaawansowane.


Stadion – kiedy okazało się, że rundy wiosennej poprzedniego sezonu nie rozegramy na nowo wyremontowanym stadionie, wyczekiwaliśmy kolejnego terminu, czyli początku nowego sezonu. Nic z tego, bo szybko okazało się, że drenaż na świeżo położonej murawie, przecież raz poprawiany, zawodzi i nie odprowadza wody, przez co w wielu miejscach po opadach deszczu zalegają kałuże. Generalny wykonawca, firma Mitex, zgodziła się na pokrycie kosztów wyłożenia murawy na nowo, od podstaw, co wiązało się z tym, że i rundę jesienną zagraliśmy na obiekcie bez klimatu i bez kibiców gości. Wszelkie usterki wreszcie wyeliminowano i wiosną już na pewno powrócimy na obiekt główny. Po blisko… trzech latach.


Turniej – w czerwcu, jako kibice, zorganizowaliśmy drugą edycję ogólnopolskiego turnieju fanów w Głogowie. Przygotowania do tego większego kalibru wydarzenia rozpoczęły się w zasadzie już wraz z początkiem roku. Postanowiliśmy zaprosić ekipę kibiców Rakowa Częstochowa, Górala Żywiec, Petrochemii Płock, Bałtyku Gdynia, Hetmana Zamość i Jagiellonii Białystok, spośród których dwie ostatnie w ostatniej chwili zrezygnowały z przyjazdu. Po kilkugodzinnym kopaniu piłki, ponad stuosobowe towarzystwo przeniosło się w ustronne miejsce poza miasto na małe co nieco. Był dzik, sporo różnej maści trunków, przeciągnie liny, eropokaz na scenie, kapela Irydion i ogółem bardzo dobra zabawa, która dla najbardziej wytrwałych zakończyła się dopiero skoro świt. Mimo rzęsiście padającego deszczu.

Używki – znów ten alkohol. Jesienią byli tacy piłkarze, którzy bawili się w towarzystwie alkoholu. To jeszcze nie brzmi ani sensacyjnie ani nienormalnie, ale nie każdy z nich potrafił zachować umiar bądź pewne wyczucie sytuacji. Pobłażania nie było. Choć w klubie oficjalnie się o tym nie mówiło, przyłapani na gorącym uczynku zawodnicy otrzymali kary pieniężne. W grę wchodziły nawet ponoć te kilkusetzłotowe.


Wypadek – takie emocje tylko z nami. Na pierwszy wiosenny wyjazd do Słubic na Ilankę Rzepin wybraliśmy się dwoma autokarami w 116 osób. Ogółem nuda i kiedy wydawało się, że tej niedzieli nie wydarzy się już nic ciekawego, i kiedy przez szyby pojazdu widzieliśmy zarys miasta, pierwszy z autokarów nagle przyhamował. Drugi, chcąc uniknąć zderzenia, ratował sytuację zjazdem w bok. Tyle, że kierowca pierwszego też nagle skręcił w bok. Doszło do stłuczki, w wyniku której drugi pojazd wylądował w rowie. Nie koziołkował, bo zatrzymał się na jednym tylko drzewie. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Choć w mediach wrzało na nasz temat, sprawa sądowa wskazała jako sprawcę wypadku kierowcę.