Bez niego mecz się nie odbędzie

Stanisław Kołtowski ma 55 lat. Od ośmiu jest kierownikiem pierwszej drużyny Chrobrego Głogów. Mało kto wie, że bez jego pracy mecz się nie odbędzie. Ten człowiek to już pokaźna część głogowskiego MZKS-u. Zmieniają się piłkarze, trenerzy i działacze, ale on wciąż trwa przy swoim klubie. To już łącznie 13 rok!

– Zaczynałem z początkiem 1998 roku jako kierownik sekcji młodzieżowej. Wówczas szkolenia w klubie w zasadzie nie było. Postanowiliśmy to zmienić i po upływie kilku lat doczekaliśmy się pierwszych efektów. Po spadku drużyny do czwartej ligi, po sezonie 2001/02, otrzymałem propozycję objęcia funkcji jej kierownika – opowiada Kołtowski, który ze środowiskiem sportowym był związany dużo wcześniej. – Ale nawet nie można powiedzieć, że uprawiałem, bo bardziej kopałem piłkę. Typowo amatorsko, w Jerzmanowej. Po poważniejszej kontuzji zostałem działaczem – dodaje.

Kierownik to postać bardzo ważna w drużynie. Zajmuje się, w dużym skrócie, sprawami organizacyjnymi i rejestracyjnymi. Jednocześnie bardzo odpowiedzialna. Jego błąd w prowadzeniu ewidencji zawodników bądź kartek może skutkować odebraniem punktów zespołowi. Swego czasu postąpił tak Lubuski Związek Piłki Nożnej, który dopatrzył się występu nieuprawnionego zawodnika. I co się okazało? Racja była po stronie Chrobrego, po stronie Stanisława Kołtowskiego, a sam związek punkty oddał.
– Wtedy Śląski Związek Piłki Nożnej podpowiedział nam, że prawidłowo interpretujemy obowiązujące w całym kraju przepisy. No, może poza okręgiem lubuskim – uśmiecha się kierownik Chrobrego.

Za swojej kadencji nie zaliczył jeszcze poważniejszej wpadki, choć innym polskim drużynom zdarzało się wybrać na mecz… bez kompletu strojów.
– Odpukać, ale nam żadna gafa jeszcze się nie przytrafiła. Jestem nauczony, że wszystko trzeba sprawdzić trzy razy. Chyba tylko dwukrotnie doszło do przypadku, że zawodnik zasiadł na ławce rezerwowych, ale z szatni zapomniał koszulki – kontynuuje.

Jak przekonuje Stanisław Kołtowski, nie jest tak, że praca kierownika to funkcja będąca w całkowitym cieniu, niedoceniania. Niedawno kibice Chrobrego wręczyli mu okolicznościowy puchar za klubową działalność, a o wdzięczności nie zapominają też zawodnicy.
– Przy okazji świąt otrzymuję mnóstwo życzeń od piłkarzy. Grają w innych klubach lub zakończyli swoje kariery, a jednak pamiętają. To bardzo miłe – mówi.

Szanuje swoją pracę. Nie ma mowy, by zamienił ją na inną.
– Odkąd pamiętam, jestem sympatykiem Chrobrego. Już za czasów liceum jeździło się na mecze. Lubię ten klub i lubię być blisko niego, blisko drużyny. To na pewno praca odpowiedzialna, ale z drugiej strony dająca wiele satysfakcji – kończy Stanisław Kołtowski, którego chwile relaksu to… także sport. – Wielka pasja to wędkarstwo, choć coś brak czasu na jej realizację. Poza tym w weekend chętnie obserwuję mecze niższych lig w naszym regionie, głównie z udziałem tych drużyn, w których występują nasi wychowankowie.

źródło: Tygodnik Głogowski / własne