Blamaż

Kolejka 15 – 04.11.2006

1:4
Chrobry Głogów 1:4 (1:0) Walka Zabrze

1:0 – Błauciak 43′
1:1 – Wania 57′
1:2 – Wawrzyńczok 64′
1:3 – Janoszka 83′
1:4 – Wawrzyńczok 90′

Chrobry: Długosz – Błauciak, Smolin, Murat, Nitkiewicz, Milkowski, Trznadel, Soboń, Kwiatkowski, Druciak, Szuszkiewicz. Po przerwie: Herbuś, Cackowski, Wojtczak, Rola.

Żółte kartki (Chrobry): Błauciak, Soboń

Czerwone kartki: Murat (Chrobry – za faul na rywalu, 81′)

Sędzia:

Widzów: 150 (gości 0)

Kolejka 15 – 04.11.2006

1:4

Chrobry Głogów 1:4 (1:0) Walka Zabrze

1:0 – Błauciak 43′
1:1 – Wania 57′
1:2 – Wawrzyńczok 64′
1:3 – Janoszka 83′
1:4 – Wawrzyńczok 90′

Chrobry: Długosz – Błauciak, Smolin, Murat, Nitkiewicz, Milkowski, Trznadel, Soboń, Kwiatkowski, Druciak, Szuszkiewicz. Po przerwie: Herbuś, Cackowski, Wojtczak, Rola.

Żółte kartki (Chrobry): Błauciak, Soboń

Czerwone kartki: Murat (Chrobry – za faul na rywalu, 81′)

Sędzia:

Widzów: 150 (gości 0)

Piłkarzom obu zespołów przyszło grać:
1. Przy fatalnej pogodzie. Padający deszcz ze śniegiem oraz porywisty wiatr zniechęcały do wszystkiego już na samym wstępie.
2. Przy praktycznie pustych trybunach. Ludzi max. 150, pewnie nawet i mniej… Doszło do tego, że znaczna grupa przychodzi na stadion główny tylko po to, by oglądać… grającą obok Szkółkę Piłkarską. Tragedia? Nie. To jest po prostu smutne…

Co do tego? Spikerka nieczynna, chłopaków do podawania piłek brak… Wyręczał ich w tym m.in. kierownik naszej drużyny oraz sami piłkarze. Nasi robili to całkowicie zasłużenie, ale jakim prawem musieli po nie biegać ambitnie walczący zawodnicy z Zabrza? Sama organizacja meczu to już IV liga…

Teraz pora na miły akcent sobotniego popołudnia. Specjalnie na mecz naszej drużyny pofatygowały się dwie osoby z Kalisza ze swoja flagą, za co serdeczne dzięki. Miły i zarazem jedyny.

Pierwszy sygnał, że coś jest nie tak zobaczyliśmy w 6. minucie spotkania. Zawodnik Walki wyszedł na pozycję „sam na sam” z Długoszem, który jednak zdołał wybić na rzut rożny uderzoną przez niego piłkę. Piłkarze Chrobrego od pierwszego gwizdka sprawiali wrażenie grających nie z własnej woli i aż dziw bierze, że nie zostaliśmy za to skarceni. W 21. minucie zza pola karnego strzelał Błuaciak, ale futbolówka odbiła się od jednego z graczy rywala i wyszła poza linię. 7 minut później dobrą piłkę otrzymał Druciak i mając przed sobą w zasadzie tylko golkipera przyjezdnych, nie wiedzieć czemu, ale wolejem posłał ją wysoko ponad poprzeczką. W 43. minucie zapanowała radość wśród nielicznych widzów. Soboń egzekwował rzut wolny z okolic narożnika pola karnego. Jego dośrodkowanie przejął na długim słupku nie kto inny jak Błuaciak i strzałem z woleja posłał piłkę pod poprzeczkę. Nasz obrońca przechodzi samego siebie. Wykorzystuje praktycznie wszystko, co jest do wykorzystania, dzięki czemu zrównał się liczbą celnych trafień z Druciakiem. Niecodzienna sytuacja sygnalizuje jednak poważny problem w pomarańczowo-czarnych szeregach. Aż strach pomyśleć, co by było, gdybyśmy nie dysponowali takim zawodnikiem, jakim jest Piotr…
Na tym I część dobiegła końca. Część, która nikogo nie mogła powalić na kolana. Mnóstwo walki w środkowej strefie boiska, mało akcji, mało zapędów pod pole karne przeciwnika… Zarówno z jednej jak i drugiej strony, więc to, co stało się w kolejnych 45 minutach tym bardziej szokuje. Od początku pachniało remisem, ale aż takiego (!) scenariuszu nie zapowiadało zupełnie nic!

Relacjonując II połowę, opiszemy tylko sytuacje, po których padały bramki dla rywali. Dlaczego? Albowiem inaczej się nie da. Determinacja Walki sprowadziła głogowian na kolana – nie byli w stanie zrobić dosłownie nic.
Strzelecki festiwal gości zaczął się w 57. minucie. Dośrodkowana z lewej strony futbolówka przeszła całe pole karne wzdłuż i nie niepokojona przez nikogo dotarła do ustawionego przy długim słupku gracza z Zabrza, a ten nie miał najmniejszych problemów z posłaniem jej w światło bramki. Wystarczyło, by dostawił nogę. Ewidentny błąd naszych defensorów i bramkarza, który przecież mógł przeciąć tor lotu piłki. 8 minut później akcja przyjezdnych – sytuację najpierw uratował Długosz, który wybił „gałę” wprost przed siebie i niestety na odległość raptem kilku metrów, co dziwi, bowiem nikt mu specjalnie nie przeszkadzał. Tam już czyhał zawodnik Walki, a prostopadle i płasko bita piłka… przeszła pod rękoma tego, który doprowadził do całej sytuacji, po czym zatrzepotała w siatce. Na 9 minut przed końcowym gwizdkiem arbitra, czyli jeszcze wtedy, gdy „pomarańczowo-czarni” starali się cokolwiek ugrać, bezmyślnie zachował się Murat. Zatrzymał rękoma wychodzącego na czystą pozycję piłkarza rywali, za co słusznie ukarany został czerwonym kartonikiem. Zamiast czym prędzej opuścić płytę boiska, próbował wdać się jeszcze w niepotrzebne dyskusje, a gdy te zakończyły się fiaskiem, spacerkiem podążył do szatni… W tym momencie był już koniec Chrobrego, co zabrzanie udowodnili 120 sekund później. W sytuacji „sam na sam” Długosz nie miał jakichkolwiek szans, a piłka po jego dłoniach wpadła do bramki. W 90. minucie ostateczny cios – płaskie podanie w pole karne, tam futbolówkę przyjął Wawrzyńczok i zdołał jeszcze wpakować ją do siatki, co tylko oddaje zniechęcenie i niemożność niczego zrobienia w ekipie gospodarzy.

Nasz komentarz? Żeby tak spieprzyć sprawę to rzeczywiście trzeba mieć talent. Szkoda słów…

[image= http://chrobry.glogow.pl/gfx/chrobry-walka01.jpg]