Cenny remis na początek

Kolejka 1 – 05.08.2006

0:0
Gawin Królewska Wola 0:0 Chrobry Głogów
Chrobry: Cuper – Herbuś, Murat, Błauciak, Puchalski – Smolin ( Niedźwiedź), Plewko ( Milkowski), Cackowski, Rola – Sybis ( Węglarz), Druciak

Żółte kartki (Chrobry): Druciak, Murat, Puchalski

Czerwone kartki:

Sędzia: Michał Leśniewski (Poznań)

Widzów: 500 (gości 44)

Kolejka 1 – 05.08.2006

0:0

Gawin Królewska Wola 0:0 Chrobry Głogów
Chrobry: Cuper – Herbuś, Murat, Błauciak, Puchalski – Smolin ( Niedźwiedź), Plewko ( Milkowski), Cackowski, Rola – Sybis ( Węglarz), Druciak

Żółte kartki (Chrobry): Druciak, Murat, Puchalski

Czerwone kartki:

Sędzia: Michał Leśniewski (Poznań)

Widzów: 500 (gości 44)

Na początek należy wspomnieć o warunkach, w jakich przyszło grać obu „jedenastkom”. Rzęsiście padający wcześniej deszcz spowodował, że murawę na stadionie w Królewskiej Woli śmiało można przyrównać do tej pamiętnej z Frankfurtu nad Menem, na której reprezentacja pod wodzą Kazimierza Górskiego uległa Niemcom w 1974 r. Dochodziło do sytuacji, że nawet mocno uderzona piłka nie była w stanie oddalić się na więcej niż… metr. W takich okolicznościach ciężko pokazać pełnię swoich możliwości, a o końcowym rezultacie szczęście decyduje w zdecydowanie większej mierze aniżeli w innych spotkaniach.

Od pierwszych sekund gospodarze rzucili się do ataku, usilnie próbując rozstrzygnąć losy meczu już w początkowych jego elementach. Pierwszą ku temu okazją było „sam na sam” z Cuperem, jednak ten nie dał za wygraną z walczącym przy jednym ze słupków zawodnikiem gospodarzy. Chwilę później dopisało nam szczęście, gdyż futbolówka po strzale z rzutu wolnego odbiła się od słupka. W tej sytuacji błąd popełnił nasz golkiper, który źle obliczył tor lotu piłki, myśląc, że ta opuści plac gry. Napór piłkarzy Gawina zwiększył się, co zaowocowało tym, że przez kilka minut ani myśleli opuszczać połowy zajmowanej przez Chrobrego. Tyle dobrego, że i na tym poprzestali. Po raz kolejny gorąco zrobiło się w 28. minucie, kiedy to jedyny raz podczas sobotniego spotkania piłka zatrzepotała w siatce. Dośrodkowanie z lewej strony, do którego najwyżej wyskoczył piłkarz miejscowych i… gwizdek arbitra głównego. Bystre oko sędziego spostrzegło, że w tej sytuacji pomagał sobie ręką, za co słusznie ukarany został żółtym kartonikiem.

W II części meczu również na brak szczęścia narzekać nie mogliśmy. Rzut wolny z narożnika pola karnego wykonywany przez gospodarzy po raz kolejny przyniósł uderzenie w słupek. Od ok. 65. minuty zaczęło się lepiej dziać w szeregach „pomarańczowo-czarnych”. Szybkie, bardziej śmiałe akcje (choć w tak paranormalnych warunkach „szybkie” jest pojęciem względnym), dobre wymiany piłek… Zabrakło jednego i zarazem najważniejszego – precyzji, bowiem futbolówka kilkukrotnie mijała bramkę miejscowych. W samej końcówce w idealnej sytuacji znalazł się piłkarz Gawina, jednak jego uderzenie z pola karnego skierowane w „okienko” bramki w fenomenalny sposób na róg sparował Sławek, za co należą mu się gromkie brawa.

Podsumowując, remis wydaje się być wynikiem sprawiedliwym. I odsłona, która należała do gospodarzy i II, w której to Głogowianie dyktowali warunki gry. To nie my byliśmy faworytem tej potyczki, więc mamy prawo rozpatrywać zdobyty punkt w kategorii sukcesu. Niedosyt? Na pewno nie. Była walka, ambicja, żądza zwycięstwa… Czego chcieć więcej? Miejmy nadzieję, że sobotnie widowisko w Królewskie Woli będzie dobrym prognostykiem na przyszłość.

Zawodników Chrobrego wspierała grupa 44-ech głogowskich kibiców z jedną flagą w sektorze dla przyjezdnych. Doping tego dnia nie był naszą najmocniejszą stroną, ale po wyjeździe w tak bardzo egzotyczne rejony nie należy się wiele spodziewać.