Co u rywali?

Do startu ligi coraz bliżej. Zanim poznamy ostateczną kwestię związaną z rozgrywaniem spotkań w Głogowie (mamy nadzieję miło się zaskoczyć), zanim na własne oczy przekonamy się o aktualnej predyspozycji naszych piłkarzy (w sobotę sparing na własnym terenie, o czym niedługo), pokusiliśmy się o krótką charakterystykę ligowych rywali, z którymi w pierwszej kolejności będziemy toczyć walkę o pozostanie na tym szczeblu.

Dozamet Nowa Sól – po ogromnych zawirowaniach wokół klubu, co przełożyło się na odejście prezesa, trenera oraz wielu zawodników, po tym, jak nie dawano nowosolanom szans na start w rundzie wiosennej, wydaje się, że sytuacja wróciła do normy, a bynajmniej jako tako się ustabilizowała. Nowym szkoleniowcem, jak już wcześniej informowaliśmy, został Wojciech Drożdż, który bazował głównie na tych samych piłkarzach, co w Głogowie. Takim oto sposobem w Dozamecie wylądowali Żebrowski, Mądrochowski oraz Liberek z Miedzi, którzy początkowo byli przymierzani do Chrobrego. Między słupkami stanie doskonale nam wszystkim znany Zbigniew Smółka. Ciężko życzyć powodzenia rywalowi w walce o utrzymanie się w lidze, ale z drugiej strony chyba nikt nie wątpi, że to jeden z tych graczy, którzy nigdy nie zapominają o kibicach… Nam tę sympatię okazywał, więc i my systematycznie odwdzięczamy się tym samym. Kolejna sprawa jest trochę zaskakująca – zaraz po tym, jak zrezygnowano z niego u nas, znalazł się wśród podopiecznych Drożdża, praktycznie rzecz biorąc od razu mając podpisany kontrakt… Mowa o… Tomku Kosztowniaku. Ale to nie nasza sprawa, więc roztrząsać nie będziemy, choć nieoficjalne informacje odnośnie szczegółów związanych z pojawieniem się jego osoby w Dozamecie trochę nas zaskoczyły. Skoro wspominamy o nabytkach, to nie można też nie napomknąć o ubytkach. W przypadku nowosolan są to ubytki przez duże „U” – odeszli zawodnicy, którzy jesienią łącznie zdobyli 15 bramek dla drużyny. Na uwagę zasługuje przede wszystkim fakt pożegnania się z klubem Flejterskiego i Ekierta – dwóch czołowych strzelców. Ponadto obecni piłkarze z Nowej Soli wyjechali nawet na obóz przygotowawczy. Niezbyt długo, niezbyt daleko, ale jednak. Reasumując to wszystko – z teoretycznego rywala do bicia stał się teoretyczny przeciwnik, którego nie łatwo będzie nam przynajmniej dogonić. Całe szczęście, że teoria nie zawsze idzie w parze z futbolem…

Lechia Zielona Góra – dominacja „czarnego sportu” jest niezagrożona. Wcześniej wspominaliśmy o tarapatach finansowych klubu, któremu groziła nawet eksmisja z zajmowanych przez siebie pomieszczeń. Ostatecznie aż tak źle się nie skończyło, ale pusta kasa i tak znalazła swe odzwierciedlenie w poczynaniach transferowych, których w Zielonej Górze brak. Ściągnięci na testy piłkarze we wszystkich przypadkach, których i tak za wiele nie było, wracali do domów. Z drugiej strony nikt znaczący ekipy z „Winnego Grodu” nie opuścił. Wydawało by się, że „rodząca” tak znaczące talenty Zielona Góra nie powinna mieć większych problemów z utrzymaniem swoich seniorów na tym poziomie, ale jak widać daleko im do tego. Jak znaczna rzesza osób przyznaje, współpraca pomiędzy samą Lechią a klubami szkolącymi młodzież i na niej bazującymi pozostawia wiele, ale to wiele do życzenia. Całość składa się na jeden fakt, a czy oczywisty, to się dopiero okaże – nie jest to drużyna, której nie można dogonić, nie jest to drużyna, której nie można przegonić. Pozytywne wrażenie pozostawiają co prawda spotkania sparingowe – było ich sporo, rywale nawet ciekawi, równie interesujące rezultaty.

Zagłębie II Lubin – jedna niewiadoma. Z zespołu odszedł Fernando Morales, ale są zawodnicy powoływani do młodzieżowych reprezentacji Polski. Zdaje się, że do zdrowia powrócił Damian Piotrowski, który potrafi zakręcić w polu karnym, o czym dobrze wiemy. Wszyscy zostali dobrze przygotowani do zbliżającej się rundy, bynajmniej pozwalał na to aspekt organizacyjny, czego dowodem jest obóz w Dzierżoniowie i mecze kontrolne nie tylko z polskimi drużynami. Same wyniki nie pozostawiają zbyt wiele do życzenia. Z drugim zespołem systematycznie pojawiają się podopieczni Czesława Michniewicza – tak było jesienią w lidze, tak było podczas okresu przygotowawczego, można śmiało stwierdzić, że i wiosną tradycja będzie kontynuowana. Wcześniej tym bardziej doświadczonym zarzucano, że traktują z góry spotkania rezerw swojego klubu. Nawet jeśli sytuacja będzie się powtarzać na przestrzeni najbliższych tygodni, pozostają przecież ich młodsi koledzy. Część z nich zapewne będzie się usilnie starać, by zostać zauważonym przez szkoleniowca I-ligowej drużyny. Nie jest przecież tajemnicą, że rezerwy Zagłębia pracują „pod” I zespół. Czy organizacja klubu przełoży się na utrzymanie w III-ligowych szeregach? Odpowiadać nie zamierzamy, spekulować również nie.

Pogoń Świebodzin – jesienią ekipa składająca się z najbardziej niedoświadczonych piłkarzy potrafiła sprawić niespodziankę. Choćby w spotkaniu z nami. Ostatecznie okazało się, że sama ambicja to jednak za mało. Taka, a nie inna pozycja w lidze skłoniła włodarzy Pogoni, by nastawiać piłkarskie otoczenie na spadek, nie robiąc praktycznie żadnych ruchów transferowych, a samą drużynę budować już w IV lidze, jednak koniec końców tę opcję wykluczono. Najlepiej obrazują to gry kontrolne świebodzińskich zawodników, na których aż roiło się od nowych twarzy. Nie tylko z kraju, ale i poza nim. Byli piłkarze m.in. z Niemiec, Ukrainy, a nawet… Afryki. Wszystko w celu zastąpienia tych, którzy odeszli. A z klubem pożegnało się sporo graczy. Niewiele mniej znalazło się też na ich miejsce. Wśród nich piłkarze nowosolskiego Dozametu, którzy w zeszłej rundzie trafiali do siatki rywali, a przede wszystkim ten jeden – Mariusz Ekiert. Właśnie wiadomość o jego zatrudnieniu w Pogoni podziałała najbardziej budująco na fanów tamtejszego futbolu. Jeszcze optymistyczniej wyglądają wyniki osiągane w sparingach – wcześniej choćby remis ze Stilonem, ostatnio trochę zaskakujące zwycięstwo z silną słubicką Polonią.
Pogoń jest naszym najbliższym przeciwnikiem w lidze, od dobrego początku wiele zależy, i jeśli nie wygramy z tą ekipą, to z kim?

TOR Dobrzeń Wielki – beniaminek z woj. opolskiego to, jak sami o sobie mówią, drużyna amatorska. Na pewno nie zmieniły tego gry kontrolne, biorąc pod uwagę osiągane w nich rezultaty, może troszeczkę nowe światło rzucają zmiany kadrowe. Jeśli rzecz tyczy się nowych nabytków, to jest ich niewiele, ale też nie było większych rewolucji w drugą stronę. Włodarze, jak i szkoleniowiec TOR-u zdają się być zadowoleni z młodego Adriana Koziołka, który jesienią zaliczył epizod na boiskach II ligi z Polonią Bytom, oraz zdecydowanie bardziej doświadczonego Damiana Kota, niegdyś piłkarza Odry Opole, KSZO Ostrowiec czy kilku klubów belgijskich. Ponadto szukano pomocy wśród juniorów. Same sparingi to mało rewelacyjni rywale i mało rewelacyjne wyniki. Gracze z Dobrzenia potrafili łatwo rozprawić się z LKS-em Poboroszów, by później zostać kompletnie rozgromionym przez Gwarek Zabrze. Ekipa, która zeszłej rundy wyłuskała zaledwie 8 punktów chyba nie przerwie pewnej drogi ku IV lidze. Może bardziej na pewno niż chyba. Źle nie życzymy, no ale…

Tych, którzy jeszcze tego nie zrobili, zachęcamy do udziału w sondzie, której celem jest zebranie obiektywnych opinii o szansach Chrobrego w rundzie wiosennej.