Co z tym Chrobrym?

Na stadionie w Zabrzu pojawiło się 51 kibiców Chrobrego, w tym 1 dziewczyna. Na obiekt Walki docieramy dopiero w przerwie spotkania. Od tego momentu doping z naszej strony częsty i bardzo dobry. Na płocie swój debiut zalicza nowa flaga wyjazdowa.

Ciekawostką jest, że tworzymy 90% publiczności obserwującej pojedynek obu jedenastek. Miejscowych ok. 20, co po pierwsze jest liczbą zaokrągloną, po drugie zaś ewenementem na skalę krajową. Co najmniej krajową. Dziw bierze, że działaczom, piłkarzom i trenerowi tego malutkiego klubiku w ogóle się chce…

Kolejna niezbyt miła niespodzianka ze strony naszych piłkarzy, którzy przegrali spotkanie z zespołem dolnej części tabeli 0-1. Jako, że na I odsłonie meczu nie byliśmy obecni, skupimy się tylko na jego II części – i tak niecałej, bowiem na 10 minut przed końcowym gwizdkiem arbitra musieliśmy udać się w drogę powrotną. To, co dane nam było zobaczyć nie zanosiło porażki pomarańczowo-czarnych, ale piłka „kopana” jest przecież nieobliczalnym sportem. Braku walki i zaangażowania naszym piłkarzom odmówić nie można. Poczynali sobie całkiem przyzwoicie, ale jednak to, co działo się pod polem karnym miejscowych pozostawiało już bardzo wiele do życzenia. Dośrodkowania z bocznych sektorów boiska nijakie, prostopadłe podania nijakie, strzały – w ogóle były jakieś? Zawodnicy Chrobrego albo sami gubili sie w tym co robią, w głupi sposób oddając piłkę rywalowi, albo też na posterunku stał golkiper gospodarzy. Dodać tutaj należy, że wiele się przy tym nie wysilił. Ale błędy popełniali także piłkarze Walki, którzy o mało co nie wpakowaliby „gały” we własną bramkę. Nieporozumienie między zawodnikiem z pola, a bramkarzem doprowadziło do tego, że ta minimalnie przeszła obok słupka. Znacznie groźniej było za to po drugiej stronie boiska, gdzie Sławomir Cuper 2-krotnie ratował nasz zespół przed jeszcze większą kompromitacją. Aż przyszła 76 minuta, w której to zamieszanie w polu karnym potrafili wykorzystać Zabrzanie – piłka po strzale Krystiana Sosny została co prawda wybita, ale niestety już za linią bramkową. Chwilę później opuszczamy stadion Walki.
Przepraszamy za niepełna relację ze spotkania, ale to jest niezależne od nas.

Tragedia się nie stała, pozostał jedynie niedosyt i zwiększył niepokój o najbliższą przyszłość. Fakt, że to dopiero 2 mecze i w dodaktu 2 wyjazdowe, ale mimo wszystko nie takiego początku spodziewali sie głogowscy kibice. Jeśli tak porównać spotkanie w Zabrzu do tego w Legnicy, w grze naszych piłkarzy można dostrzec poprawę. Tym bardziej, że długa, wyczerpująca podróż oraz fatalna, wręcz zimowa pogoda (śnieg z deszczem) zrobiły swoje. Oba jednak mają jedną rzecz wspólną – na tle rywala prezentujemy się wcale nie gorzej od niego samego, a mimo to tracimy punkty… Cóż, pozostaje czekać na dalszy rozwój sytuacji.

Walka Zabrze – Chrobry Głogów 1-0 (0-0)
Sosna 76′

Widzów: ok. 70
Gości: 51
Flag gości: 1