Dbają o nasz dobry humor

Kolejne rewelacje z ul. Miodowej w Warszawie. Poniższy artykuł zaczerpnięty z witryny www.gazeta.pl proszę traktować z przymróżeniem oka, bowiem służy celom rozrywkowym.

Złe wieści dla kibiców-piromanów. Za odpalenie rac na stadionach kluby będą surowo karane!

Zgodnie z przepisami ustawy o organizacji imprez masowych wnoszenie środków pirotechnicznych na obiekty sportowe jest zabronione od dziewięciu lat. Działacze PZPN-u długo jednak przymykali oko na „zabawy z ogniem” fanów piłki nożnej.

Związkowi delegaci nie przerywali spotkań, jeżeli odpalane przez kibiców race nie lądowały na boisku. Niepisane prawo mówiło też, że można je odpalać po strzelonych bramkach, a także pod koniec meczu i pierwszej połowy. Wiosną ma się to zmienić. Zgodnie z najnowszymi wytycznymi PZPN-u używanie środków pirotechnicznych na stadionach jest całkowicie zabronione.

Także i z tego powodu w siedzibie Śląskiego Związku Piłki Nożnej spotkali się wczoraj kierownicy ds. bezpieczeństwa, którzy pracują w naszym regionie w klubach od I do IV ligi. W spotkaniu uczestniczył też przedstawiciel straży pożarnej. – Jeżeli kluby nie zapanują nad kibicami-piromanami, mogą się spodziewać poważnych kar. Z orzekaniem walkowerów włącznie – podkreśla Krzysztof Smulski, przewodniczący Wydziału ds. Bezpieczeństwa ŚZPN-u. – Zakaz PZPN-u to dobry pomysł. Pirotechnika w rękach nieodpowiedzialnej osoby to pierwszy krok do nieszczęścia. Nigdy nie miałem zlecenia, by wykonać oprawę pirotechniczną w czasie meczu piłki nożnej. Nikt z branży też mi się nie chwalił podobnym zleceniem… To jednak nie byłby żaden problem. Profesjonalny pokaz można wykonać już za 5, 6 tys. zł. To chyba lepsze rozwiązanie niż płacenie wysokich kar – mówi Krzysztof Rogowski z Katowic, właściciel firmy zajmującej się obsługą pirotechniczną imprez. Jak się dowiadujemy, jedna zapalona raca będzie kosztowała klub 1,5 tys. zł kary.

Piłkarskich fanów czekają też inne niespodzianki. Policja chce zabronić fanom wywieszania flag na płotach okalających boisko. Powód? Kibice skrywają się za flagami, przez co spada skuteczność monitorowania trybun. Pomysł zrodził się w głowach funkcjonariuszy po niedawnej wizycie na szkoleniu w Anglii.

źródło: www.gazeta.pl

Nasz komentarz jest zbędny. Dziwacznie wyglądają jednak działania PZPN-u na 2 fronty. Z jednej strony walczą o wpuszczanie kibiców gości na stadiony w Krakowie i Kielcach, z drugiej zaś takie ceregiele… Póki co, pomysł zwalczania niebezpieczeństwa poprzez usuwanie flag (???) zrodził się tylko w głowach chorzowskich mundurowych. Miejmy nadzieję, że na etapie „myślenia” się skończy. Zresztą, nawet gdyby nie, to co? Pytanie czysto retoryczne.