Granica, którą już przekroczono

Długo nie mogliśmy się do tego zebrać, ale czasami lepiej zrobić coś późno i spokojnie niż od razu i pod wpływem emocji. W sobotę piłkarze Chrobrego Głogów przegrali po raz czwarty w tym sezonie i zarazem na wyjeździe. Kolejnym pogromcą głogowian okazał się Promień Żary. Była to jednocześnie pierwsza klęska MZKS-u z żarskim KS-em od 35 lat! Jak opłakana w skutkach? Widzimy po tabeli. Za nami niemalże półmetek sezonu, a Chrobry jest trzeci. Konia z rzędem temu, kto przewidywał podobny scenariusz jeszcze przed startem rozgrywek. Nadchodzący tydzień w klubie będzie chyba bardzo gorący…

W pierwszej połowie obie strony stworzyły sobie po kilka świetnych okazji. W zasadzie to nie zdziwiłby wynik 2:2 po pierwszej połowie. Gospodarze zaprzepaścili dwie sytuacje sam na sam. Oko w oko z Łukaszem Zarembą stawał i Łukasz Czyżyk, i Jarosław Gad, lecz w obu przypadkach zbawiennymi interwencjami popisał się nr 1 głogowskiej bramki. Parokrotnie do głosu poważnie dochodzili także pomarańczowo-czarni. Strzał z woleja w wykonaniu Konrada Kaczmarka, po uprzedniej wrzutce Macieja Kononowicza, okazał się minimalnie niecelny. Niewiele do szczęścia zabrakło też Mateuszowi Machajowi, który, wykorzystując dogranie od Kaczmarka na 15 metr, przymierzył mocno, pod poprzeczkę, tyle że Tomasz Kowalczyk jakimś sposobem zdołał jeszcze na tyle musnąć futbolówkę, by ta oglądała bramkę z góry. Kontynuując akcję z rzutu rożnego, przed najlepszą szansą stanął Michał Michalec. Środkowy obrońca Chrobrego, nabiegając na dalszy słupek, wykańczał dośrodkowanie Machaja, przy czym piłka została wybita tuż sprzed linii bramkowej przez jednego z graczy Promienia.

Decydujący cios padł po przerwie, cztery minuty po wznowieniu gry. Zaczęło się od stałego fragmentu gry, który egzekwował Jarosław Gad. Były zawodnik głogowskiego klubu wrzucił gałę na 11 metr, skąd Czyżyk od razu sprytnie przeciągnął jej tor lotu za siebie. Tam czyhał Dariusz Bryjak, który wygrał pojedynek z Adamem Filbierem i z najbliższej odległości wpakował gałę do środka. Od tego momentu głogowianie jeszcze bardziej przycisnęli, ale wobec niezwykle ambitnej postawy żaran zdawali się być bezsilni. Im bliżej końca, tym coraz dobitniej było to widać.

Po końcowym gwizdku pomarańczowo-czarni przez dłuższą chwilę bezcelowo wpatrywali się w różne strony, jakby na znak bezradności. Zaraz potem podążyli w stronę sektora z głogowskimi kibicami. Nie było pretensji ani wyzwisk. Wręcz przeciwnie, bo otrzymali pokaźną dawkę wsparcia.

Do Żar zameldowała się 190-osobowa grupa głogowskich fanów, w tym nasi kibice z Żagania. To najlepszy wynik w trwającym sezonie, ale do wyraźnego pobicia frekwencji z Dzierżoniowa zachęcała kibicowska aktywność Promienia na coraz to większą skalę. Żaran w swoim sektorze zgromadziło się ponad 100 z dwiema oprawami. W obu użyto środków pirotechnicznych, w tym race, za które kilku kibiców zostało zatrzymanych przez policję. Po naszej stronie doping na poziomie, o czym decydowało głównie kilka pokaźniejszych zrywów, i skromny pokaz przy użyciu pomarańczowo-czarnych flag.

W poniedziałek zaprezentujemy kilkunastominutowy materiał filmowy z wyprawy do Żar.