Janusz Kubot: dopiero teraz zobaczymy, gdzie jesteśmy

Sam sobotni pojedynek z Twardym Świętoszów okazał się meczem bez historii. Chrobry co prawda wysoko ograł outsidera rozgrywek i rządził niepodzielnie od 1 do 90 minuty, co zawsze cieszy, jednak przedstawiciele nowego lidera trzecioligowych rozgrywek ostrzegali przed popadaniem w przesadnie optymistyczne nastroje.
– Przed nami trzy bardzo ważne i trudne mecze. Przede wszystkim one pokażą, w którym miejscu jesteśmy – powiedział trener MZKS-u Janusz Kubot.

Janusz Kubot, trener Chrobrego: Fajnie wyglądaliśmy pod względem motorycznym, ale w pierwszej połowie nie graliśmy płynnie. Wówczas przytrafiało się dużo niewymuszonych strat. Zdecydowanie lepiej było dopiero po przerwie. Cieszymy się z wysokiego zwycięstwa, ale absolutnie nie popadamy w hurra optymizm. Tym bardziej, że przed nami trzy bardzo ważne i trudne mecze. Przede wszystkim one pokażą, w którym miejscu jesteśmy.

Łukasz Zaremba, zawodnik Chrobrego: Fakt, dziś niewiele się napracowałem. To z jednej strony dobre, że koledzy tak fajnie grali i nie pozwolili rywalom stwarzać zagrożenia, ale z drugiej stoi się tak bezczynnie przez te 70 minut, nagle pojawia się jakaś sytuacja i trzeba być skoncentrowanym, rozgrzanym. To nie jest więc takie proste. Przed nami trudne mecze. Na wyjazdach gra się nam o wiele ciężej, ale pora na zmianę. Myślę, że przy naszym składzie nie ma się czego bać, nie możemy patrzeć na innych, tylko trzeba grać swoje i będzie dobrze.

Piotr Wodnicki, trener Twardego: Zwycięstwo Chrobrego jest imponujących rozmiarów i jak najbardziej zasłużone. Całe spotkanie to bezapelacyjna przewaga gospodarzy i przewyższanie nas we wszystkich elementach. Mój zespół boryka się z problemami kadrowymi, stąd wymuszone, bardzo defensywne ustawienie. Liczyliśmy, że zagęszczając tą defensywą uda nam się powstrzymać Chrobrego i nie stracimy bramki, ale i defensywa okazała się nieszczelna i z przodu niewiele mogliśmy zdziałać. Przecież jakieś zagrożenie pod bramką rywala stworzyliśmy dopiero około 70 minuty. Jestem pod wrażeniem postawy głogowian. Nie miałem problemów ze zmotywowaniem zawodników, bo myślę, że przed takim meczem każdy patrzy w lustro i mówi, że na to czekał. Moi podopieczni to byli czwartoligowcy. Na tym poziomie dopiero debiutują. W duchu każdy był zmotywowany, ale na boisku wyszło szydło z worka. Nasz problem leży gdzie indziej. To brak zawodników młodzieżowych, kadra kompletowana na ostatnią chwilę, zawodnicy niesprawdzeni i z musu brani do zespołu, brak sił i brak zgrania takiego, jakie prezentuje Chrobry. Przed nami jeszcze dużo pracy i mam tylko nadzieję, że jeszcze będzie lepiej.