Krótko, zwięźle i na temat – tylko zwycięstwo!

W niedzielę o godz. 16:00 piłkarze Chrobrego Głogów podejmą GKS Jastrzębie. Termin i pora spotkania wydawać by się mogło – idealna. Jednak już od dłuższego czasu nasi zawodnicy systematycznie pracują na to, by stadion przy Wita Stwosza nie był najchętniej odwiedzanym miejscem wśród mieszkańców Głogowa.Frekwencja drastycznie maleje, co niedługo może zaowocować tym, że nie będzie się wyróżniała zupełnie niczym spośród meczów klas okręgowych. Już teraz możemy mówić o powodzie do wstydu dla naszego miasta, aż strach pomyśleć, co się stanie wtedy, gdy „pomarańczowo-czarni” nie będą w stanie przerwać fatalnej passy dziewięciu ligowych potyczek bez zwycięstwa. No właśnie, czy zawodnicy Chrobrego wreszcie dadzą nam wszystkim powód, by dostrzec jakiekolwiek światełko w tunelu? Czy niedzielne widowisko stanie się tym przełomowym? Pewne jest jedno. Tym, którzy w dalszym ciągu, uparcie odwiedzają głogowski obiekt, należy się szacunek. Przecież nie sztuką jest być wtedy, kiedy wali się wszystko, i drużyna, i sam klub. Na temat sytuacji tego ostatniego nawet nie warto się rozpisywać. W każdym razie, w przeciągu całych 60 lat istnienia MZKS-u, tak źle to jeszcze nie było nigdy, co nie jest tajemnicą ani wśród nas, kibiców, ani samych włodarzy klubu. Atmosfera panująca wokół tutejszej piłki nie sprzyja niczemu. Zresztą, o jakiej atmosferze my tu piszemy…

Fakt, że tego zwycięstwa potrzebujemy bardziej niż bardzo jest oczywisty. Tutaj można się oprzeć na środowym meczu w okręgowym PP. I połowa, z której wiele nie wynikało, w zasadzie nie wynikało zupełnie nic. Nerwowe, przysłowiowe uderzanie głową w mur głogowian, co było przyczyną tego, że to nasi rywale byli bliżsi prowadzenia, aniżeli odwrotnie. Początek drugich 45 minut, dosyć kontrowersyjna, ale bramka i dalej poszło już z górki, co ewidentnie ukazuje fakt, jak istotne było to pierwsze trafienie. Dokładnie tak samo ważne, jakim okazać może się długo oczekiwany, ligowy komplet punktów. Nasi piłkarze muszą w siebie uwierzyć, nabrać pewności, bowiem dotychczasowe spotkania opierały się na „chcieć, a nie móc”.

22 piłkarzy GKS-u tworzy drużynę, która w bieżącym sezonie ma walczyć o to, co przeleciało im obok nosa w poprzednich rozgrywkach. Mowa tu naturalnie o awansie do II ligi. Okres przerwy letniej jednak nie do końca idzie w parze z jasno postawionym celem, a już na pewno z tymi zapowiedziami nie pokrywają się wyniki osiągane w bieżącym sezonie. Ale po kolei. Zaczęło się od zamieszania z osobą trenera, który kilka miesięcy wcześniej poprowadził swoich podopiecznych do 3. miejsca w tabeli. Wojciech Borecki nieoczekiwanie zrezygnował z prowadzenia zespołu mimo obowiązującego kontraktu. Przechodząc do KSZO Ostrowiec pociągnął za sobą dwóch zawodników, w tym Mariusza Miąsko, który z liczbą 14 bramek na swoim koncie był najskuteczniejszym piłkarzem III ligi gr. 3 poprzedniego sezonu. Więcej powodów do optymizmu dały wyniki osiągane w sparingach, a przede wszystkim zwycięstwa nad Ruchem Chorzów czy GKS-em Katowice, co ostatecznie i tak zmąciły poczynania ligowe:

W Pogoń Świebodzin 3:0 (vo.; pierwotnie 1:1)
D Stilon Gorzów 1:1
W Polonia Słubice 0:1

Właśnie po meczu w Słubicach działacze klubowi postanowili zrezygnować z dotychczasowego, i tak przecież całkiem nowego szkoleniowca, Józefa Golli, na którego miejsce powołano byłego reprezentanta Polski – Piotra Rzepkę. Ta zdecydowana i odważna reakcja tylko świadczy o tym, jak bardzo zależy włodarzom GKS-u na uzyskaniu promocji do wyższej klasy rozgrywkowej. Zmiana znalazła swoje odzwierciedlenie na boisku, ale na jeden pojedynek, w przypadku jastrzębian – zaledwie jeden:

D Skalnik Gracze 3:0
W Rozwój Katowice 0:0
W Dozamet Nowa Sól 1:1
D Szczakowianka Jaworzno 0:0

Największą bolączką przeciwnika jest skuteczność. Bardziej jej brak. Jak twierdzą tamtejsi kibice, zawodnicy GKS-u potrafią sobie stworzyć tak niewiarygodnie wyśmienitą podbramkową okazję, by również niewiarygodnie ją spartaczyć. Przy błędach naszej obrony, jakie pojawiają się od początku sezonu, może być bardzo gorąco. Miejmy jednak nadzieję, że nie będziemy musieli liczyć na brak szczęścia jastrzębskich graczy, a sami co nieco stworzymy. Chciałoby się rzec – jakim cudem – skoro defensywa GKS-u jest jedną z najlepszych w lidze (biorąc pod uwagę liczbę straconych bramek – 3), czego z kolei nie może powiedzieć o sobie napad „pomarańczowo-czarnych”. To wszystko wygląda beznadziejnie, lecz wiara potrafi zdziałać cuda. My wierzymy, nieustannie, bowiem na tym, po części, opiera się kibicowanie. A piłkarze? Spoglądając w przyszłość (dwie wyjazdowe potyczki pod rząd z silnym spadkowiczem z II ligi i zawsze dodatkowo mobilizującym się na Chrobrego Dozametem) – muszą. Przecież my już zapomnieliśmy jak smakuje radość po końcowym zwycięstwie. A te pucharowe? A co to w ogóle jest?!

W kadrze naszego rywala doświadczenia na brakuje. Wśród tych, o których można rzecz, że z niejednego pieca chleb jedli, znajduje się wieloletni piłkarz Chrobrego, zarówno z czasów II- jak i III-ligowych, 30-letni Marcin Narwojsz. Do Jastrzębia trafił w okienku transferowym przed bieżącym sezonem z Hetmana Zamość i do tej pory 4-krotnie wychodził na murawę z pierwszą drużyną w spotkaniach ligowych. Zaliczył nawet pięć trafień do siatki przeciwnika, ale te miały miejsce w ramach rozgrywek okręgowego PP i V ligi, w której walczą rezerwy GKS-u.

Serdecznie zapraszamy tych najwierniejszych, najprawdziwszych!

Kończąc na formalnościach – oczywiście przed meczem będzie stoisko, przy którym można nabyć klubowe pamiątki.