Lider zostaje w Głogowie

Pierwsza połowa długimi momentami wróżyła pogrom ze strony Chrobrego. Aż do drugiej żółtej, a w konsekwencji czerwonej kartki dla Mateusza Hałambca, która, z naszej perspektywy, wzięła się z niczego. Goście, mając już w zanadrzu kontaktowego gola, zwietrzyli swoją szansę i zrobiło się bardzo nerwowo, a wynik pozostawał sprawą otwartą. Ostatecznie pomarańczowo-czarni postawili jednak na swoim, w atmosferze przypominającej wyczekiwanie na awans zwyciężając 3:1. Wynik jest adekwatny do poczynań obu stron na boisku.

Pierwsze kilka minut to coś przypominającego wzajemne badanie się obu stron. Jako pierwsi, bramce rywala zagrozili głogowianie. Krystian Kowalski posłał górną piłkę w pole karne idealnie do czyhającego tam Kamila Szczęśniaka, ten bez zawahania przymierzył z woleja, lecz nieco niecelnie. Niecelna była też odpowiedź ze strony Vitrosiliconu. W 9. minucie z bardzo dobrej strony pokazał się Mateusz Hałambiec, który tuż za polem karnym przyjął piłkę, podbił ją sobie i huknął w światło bramki. Napisalibyśmy, że nie do obrony gdyby nie to, że w sobie wiadomy tylko sposób futbolówkę na róg sparował Bartosz Ostrowski. Rozpoczynał się drugi kwadrans, gdy gracze Chrobrego wyszli na prowadzenie. Z rzutu wolnego bardziej dośrodkowywał aniżeli strzelał Kamil Szczęśniak, do piłki nie sięgnął jeszcze Igor Bikanov i możliwe, że właśnie to zmyliło bramkarza gości, który tylko odprowadził wzrokiem zmierzającą wprost do siatki futbolówkę. Dwie minuty później na mocny strzał z dystansu zdecydował się Mateusz Niedźwiedź, jednak gała odbiła się od słupka. W 24. minucie było już 2:0. Łukasz Filipiak odegrał wzdłuż linii bramkowej do Krystiana Kowalskiego, a ten wślizgiem postawił przysłowiową kropkę nad i. Po upływie kolejnych kilku minut groźniejszy odzew przeciwników, co nie pozwalało myśleć o spotkaniu jako takim, w którym już nic nie może się wydarzyć. Po uderzeniu z wolnego piłka zatrzymała się na poprzeczce. W 35. minucie po kolejnym stałym fragmencie gry dobrze interweniuje Michał Długosz, ale 120 sekund później jest bezradny. Sebastian Jędrzejewski z okolic narożnika pola karnego uderza piekielnie mocno i niemal pod samą poprzeczkę. W dodatku na 2 minuty przed końcem boisko musi opuścić Mateusz Hałambiec. Za domniemany faul (?), choć tego nie było, sędzia pokazuje mu drugą żółtą kartkę. W tej części gry to jeszcze nie zmieniło całości poczynań, bo chwilę później futbolówka po strzale Kamila Szczęśniaka, który uprzednio jeszcze pokręcił pilnującym go obrońcą, trafiła jedynie w poprzeczkę.

Gorszy okres podopieczni Janusza Kubota przeżywali z początkiem drugiej odsłony. Goście zwietrzyli swoją szansę i przycisnęli, choć nie potrafili poważniej zagrozić bramce Michała Długosza. Chrobry próbował z kontry. Tak, jak w 54. minucie, gdy na rajd przez pół boiska zdecydował się Krystian Kowalski, po drodze wymieniając piłkę z Kamilem Szczęśniakiem, jednak w dobrej sytuacji jego strzał został zablokowany. Trzy minuty później prawie na czystej pozycji znalazł się autor pierwszego gola, przymierzył na dalszy słupek, lecz trochę niecelnie. Temu samemu zawodnikowi tym razem nie poprzeczka, a słupek stanął na przeszkodzie w zdobyciu kolejnego gola w 70. minucie. Dopiero na 13. minut przed końcem głogowianie uspokoili grę. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową golkipera z Iłowej pokonał Krzysztof Kotlarski. Był to pierwszy gol tego obrońcy w barwach MZKS-u. Jeszcze w 83. minucie wykazać musiał się Michał Długosz, gdy kontratak gości nieco zamotał naszą obronę, w efekcie czego gracz Vitro uderzał w sytuacji sam na sam. Poza tym Chrobry spokojnie dowiózł zwycięstwo do końca i utrzymał pozycję lidera.