Michał Bała: szybko dochodzę do siebie

26-letni Michał Bała jest jednym z większych pechowców w tej rundzie. Do Chrobrego trafił niemal na ostatnią chwilę. Zagrał przez 20 minut w Kątach Wrocławkich w bezbramkowo zremisowanym spotkaniu z tamtejszym Motobi i… na tym koniec. Na tydzień przed pojedynkiem z Górnikiem Wałbrzych, podczas sparingu z Górnikiem Polkowice został sfaulowany, co skończyło się skręceniem kostki. Początkowo wyglądało to źle, gips na nodze, kule, ale sam wypożyczony z pierwszoligowej Warty Poznań zawodnik przekonuje, że to już tylko kwestia dni, po upływie których indywidualne zajęcia i ciągłe wycieczki na zabiegi zamieni na treningi z pozostałą częścią ekipy.
– Z nogą jest już coraz lepiej. W czwartek z rana pobiegałem, później na siłowni spróbowałem bardziej dynamicznych ćwiczeń i widzę sam po sobie, że bardzo szybko dochodzę do siebie. Mam nadzieję jeszcze z początkiem przyszłego tygodnia wznowić treningi na pełnych obciążeniach. W zasadzie, jak tu jestem, to jeszcze na dobre nie kopnąłem piłki, a przyszedłem po co innego, więc wierzę, że pomogę chłopakom w awansie przynajmniej w tych ostatnich ośmiu spotkaniach – powiedział ściągnięty do MZKS-u przed rundą wiosenną pomocnik.

Naturalnie nie ma mowy, by zagrał już teraz, w sobotnim meczu w Świebodzinie. Na Pogoń wracają jednak wcześniej pauzujący za kartki Paweł Woźniak i Jarosław Mikutel. Wciąż jednak z zespołem nie trenuje Krystian Kowalski, ograniczając się do indywidualnych zajęć.